Translate

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Witajcie kochani, pewnie niektórzy się domysleliscie, ze ten sam FF jest na wattpadzie.

" Abducted napisane przez MariaNataliaStyles na Wattpad http://w.tt/1TMfN2H "

Teraz to tam będę pisać dalej opowiadanie, z wiele powodów miedzy innymi:
Lepiej mi się tam pisze
Mam więcej czytelników
I chciałabym jeszcze dodać ze naprawdę super się tam czytam i polecam każdemu zainstalowac wattpada bo jest super 👌
Kolejna sprawa, może ktoś juz zauważył ze 3 ostatnie rozdziały usunelam, ponieważ trochę były nie po mojej myśli i bardzo was za to przepraszam ze tyle zamieszania teraz wprowadziłam ale to było konieczne, sami zobaczycie w rozdzialach, juz mam napisane 2 rozdziały teraz tylko muszę opublikować na WATTPADZIE.
Wszystkim życzę miłego czytania i jeszcze raz przepraszam.
I teraz powracm do summiennego prowadzenia bloga.
Ciał miski

środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 27


             Leżałam i wpatrywałam się w sufit. Harry leżał obok spiąc. Ja nie mogłam. Czułam ból fizyczny i psychiczny. Katował mnie oraz poniżał. Bałam się. Cholernie się bałam, już nawet nie o siebie. Martwiłam się co będzie z moim dzieckiem. Mężczyzna obok mnie nie zasługuje na miano ojca, nie po tym co robi i na tyle na ile będę mogła, będę trzymała je z dala od niego. Spróbowałam zamknąć oczy, jednak przed oczami stawał mi on z aroganckim uśmiechem na wargach, mówiąc, że należę tylko do niego. Tak bardzo chciałam się wyłączyć, oddać zmęczone ciało w ramiona snu, ale on mi nie pozwalał.
           Gdy kilka godzin później on się obudził, ja dalej leżałam wpatrując się w sufit. Podejrzewałam, że wyglądam okropnie. Bez słowa poszedł do łazienki. Gdy wyszedł całkowicie ubrany w czarną dopasowaną koszulkę i spodnie, nawet na mnie nie spojrzał. Usłyszałam trzask drzwi i juz go nie było.  Tym właśnie dla niego byłam. Rzeczą, zabawką na chwile. Pewnie niedługo znajdzie sobie nową, a mnie się pozbędzie. Te myśli przypomniały mi o blondynce z piwnicy. Musiałam dziś do niej pójść, może nawet opatrzyć jej rany. Powoli się podniosłam, ale poczułam ból dosłownie w każdej części ciała. Drżącą dłonią sięgnęłam po tabletkę przeciwbólową, leżąca na szafce nocnej. Odczekałam chwilę zanim zaczęła działać.  Gdy ból był znośny, wzięłam długi i kojący prysznic. Gorąca woda zmywała ze mnie zapach Harrego, przez co przez chwilę mogłam poczuć się sobą. Gdy wyszłam spod prysznica, rozczesałam włosy i posmarowałam siniaki maścią. Po ubraniu się, zeszłam na dół. Zauważyłam tylko Nialla znikającego za drzwiami do piwnicy. Byłam niesamowicie glodna, dlatego zjadłam dużą miskę płatków z mlekiem. Byłam szczęśliwa, że nikogo nie spotkałam. Naprawdę, nie miałam ochoty na towarzystwo żadnego z gangsterów.
            Po skończonym posiłku, zabrałam z łazienki apteczke i skierowałam swoje kroki do piwnicy. Bałam się, że mogę spotkać Harrego, więc szłam powoli upewniając się, że nie ma go za zakrętem. W celi zostałam dziewczynę, która jadła coś z wielkiej tacy, a Niall siedział obok niej uśmiechając się z jakiegoś powodu. Olivia miała na sobie jego ubrania, a skołtunione włosy opadały na jej ramiona. Wyglądała może na 17 lat. Pod oczami miała wory, a jej policzek zdobił wielki siniak. Jak na torturowaną wyglądała, zaskakująco czystą. W pewnym momencie Niall wyczuwając moją obecność, podniósł wzrok. Szybko zerwał się na równe nogi. 
- Rose - powiedział. Dłonią potarł kark.
- Pomyślałam, że może opatrze jej rany - powiedziałam. Głos miałam zachrypnięty. Nic dziwnego, od wczorajszego popołudnia z nikim nie rozmawiałam.
- Em, nie wiem czy to dobry pomysł - powiedział. Przeniosłam wzrok na Olivie, która delikatnie się do mnie uśmiechnęła.
- Nie ma Harrego - powiedziałam, a Niall poddał się. Z powrotem usiadł obok dziewczyny, a ona posłała mu uśmiech. Jak ona mogła się uśmiechać po tym co jej zrobili.
- Jestem Rose - powiedziałam.
- Olivia - odparła. Jej zielone oczy wydawały się takie radosne, jakby nie odczuwała bólu.
- Dałem jej swoje ubrania i pozwoliłem się umyć - powiedział Niall. Potaknęłam i wyjęłam maść na siniaki. Dziewczyna odłożyła tace i zdjęła bluzę blondyna. Pod nią miała czarny, koronkowy podarty stanik. Dopiero teraz zobaczyłam, jak wiele wczoraj przeszła. Każdy kawałek skóry pokrywały fioletowe, zielone i żółte sińce. Wstrzymałam oddech, a ona tylko się skrzywiła.
- Wiem, że nie wygląda to ciekawie - powiedziała. Miała taki miły głos. 
- Jak ty jeszcze potrafisz się uśmiechać? - zapytałam, kucając przy niej. Niall patrzył na ściany.
- Grunt to pozytywne nastawienie - syknęła, gdy zaczęłam smarować jej siniaki.
- Ja tak nie umiem - powiedziałam.
- I to błąd, bo uśmiech jest pocieszeniem nawet w najgorsze dni i dodaje siły, osobom które jej nie mają - szepnęła, zamykając oczy z bólu. Ta dziewczyna była inna, wiedziałam, że stanie mi się bliska. Uśmiechnęłam się na jej słowa. To prawda. Może dzięki temu będę silniejsza.
- Który cię tak urządził? - zapytałam, przenosząc dłoń na jej plecy.
- Liam - odpowiedział za nią Niall. Teraz juz patrzył jak okrężnymi ruchami smaruje skórę blondynki.
- Dlaczego tu się znalazłaś? - zapytałam.
- Mój brat mnie sprzedał jakiemuś chamowi - odparła. Zaciskała szczęki. Zaczęłam odkażać rozcięcie na jej przedramieniu.
- Dlaczego? - zapytałam.
- Nie wiem - odparła - mówił coś, że musi mnie ukryć.
- Dlaczego mi to mówisz? - zapytałam - Ja bym siedziała cicho.
- Nienawidzę swojego brata, bardziej niż was - odpowiedziała.
- Dlaczego? - zapytał Niall. Dziewczyna spojrzała na niego.
- A czy to ma znaczenie? Nie zasługuje nawet na miano człowieka - powiedziała.  
            Drzwi się otworzyły, a w nich stanął Harry. Dyszał ciężko. Włosy miał potargane, a płaszcz rozpięty ukazując podartą koszulkę i zadrapania z których sączyła się krew.
- Co ty tu do cholery robisz Rose?! - warknął podnosząc mnie za ramię - Kto pozwolił ci tu przychodzić?!
- J-jja -  chciałam się wytłumaczyć, jednak widząc jak był zły, bałam się cokolwiek wydusić. Śmierdziało od niego alkoholem, w takim stanie lepiej go nie denerwować.
- Harry zostaw ją - odezwał się Niall. W tamtym momencie stał obok nas. Dłonie miał zaciśnięte w pięści  i uważnie obserwował poczynania bruneta.
- Och to znowu ty? Czy nie mówiłem Ci, że masz trzymać łapy z dala od niej?! - zapytał. Jego głos spowodował ciarki na moich plecach. Był tak zimny i szorstki.
- Ja sama tu przyszłam - wypaliłam, nie chciałam, by blondyn znów miał przeze mnie kłopoty.
- Nikt się ciebie o zdanie nie pytał - warknął Harry, a jego uścisk na moim ramieniu się wzmocnił, wywołując ból.
- Nie dotknąłem jej w żaden sposób, sama tu przyszła opatrzyć rany Olivii i okazała się bardziej przydatna - powiedział cicho Niall, jakby nie chciał by blondynka cokolwiek usłyszała.
- O czym ty mówisz? - zapytał Harry, poluzował uścisk na moim ramieniu. Spojrzałam na Olivie, która przerażona siedziała pod ścianą. Znów miała na sobie bluzę Nialla, a kolana objęła rękami.
- Powiem ci za drzwiami - powiedział szeptem Niall. Harry przytaknął.
- Zostań tu dopóki nie wrócę, a wtedy i my sobie pogadamy - powiedział brunet, puszczając moje ramię. Nie wiedziałam czy druga część zdania był do mnie czy do blondynki, dlatego tylko pokiwałam głową, patrząc na czubki swoich palców u stóp.
          Gdy wyszli, usiadłam obok Olivii. Blondynka złapała mnie za dłoń.
- A ty dlaczego tu jesteś? - zapytała.
- Widziałam za dużo - powiedziałam - I jeżeli chce żyć, muszę tu być.
- Rozumiem - powiedziała, ściskając moją dłoń. Nie mogłam mówić jej zbyt dużo, bo gdyby się okazało, że powie coś bratu, Harry by mnie zabił. Chociaż może to wcale nie jest złe? Gdybym tak przestała oddychać i odczuwać ból. Harry nie mógł by mnie krzywdzić, Niall nie miałby kłopotów, a dla mojej rodziny skończył by się ten koszmar. Drzwi po raz kolejny się otworzyły. Niall wszedł i rzucił mi mały uśmiech. Zabrał tace i szepnął coś do Olivii ledwo słyszalnie. Spojrzałam na bruneta, który stał w drzwiach i kiwnął na mnie dłonią. Wyglądał na spokojnego. Podeszłam do niego, a on poprowadził mnie na piętro do swojej sypialni.
- Będziesz codziennie do niej chodzić i z nią rozmawiać, by później przekazać informacje - powiedział.
- Jeśli nie będziesz jej katować - powiedziałam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam.
- Ja tego nie zrobię - powiedział z przebiegłym uśmiechem.
- Ani żaden z nich - powiedziałam. Harry tylko się zaśmiał i wyszedł z pokoju. Usiadłam na parapecie z książką. Jednak patrząc za okno, naszły mnie inne myśli. 
*Niall Pov.*
          Widziałem jak był wkurzony. Ramię Rose było czerwone od jego uścisku, gdy je puścił. Wyprowadziłem go za drzwi i zamknąłem je, upewniając się, że kobiety nic nie usłyszą z naszej rozmowy.
- Rose sama tam przyszła i dowiedziała się o wiele więcej niż ty wczoraj - powiedziałem. Dzięki temu nie będzie na nią zły.
- Co masz na myśli - warknął Harry.
- Olivia powiedziała jej, że jej brat chciał ją ukryć, dlatego ją sprzedał, powiedziała tez, że go nienawidzi i nawet nie zasługuje na miano człowieka - powiedziałem. Harry w skupieniu analizował moje słowa.  Wyglądał na spokojniejszego.
- I co w związku z tym? - zapytał.
- Pozwól jej przychodzić do Olivii, a dowiesz się więcej niż przypuszczasz mogę je pilnować - zaproponowałem.
- Myślisz, że pozwolę ci przesiadać w towarzystwie Rose, gdy wiem, że zakochałeś się w niej jak szczeniak? - zaśmiał się.
- A myślisz, że Olivia powie cos przy kimś innym niż ja i Rose? Może przy Liamie, który ją katował? Albo Louisie, który śmiał się z jej krzyków? - zapytałem. Harry zacisnął wargi, ale pokiwał głową. Czasem był taki łatwy do sterowania. Nie chciałem by która kolwiek z dziewczyn za ścianą cierpiała. Żadna nie zasługiwała, ani Rose, ani Olivia. Blondynka była taka inna, nie płakała i nie narzekała. Próbowała żartować i uśmiechać się pomimo gówna, w które wpadła. A Rose? Ona była taka delikatna i piękna, pełna zaufania i dobroci. Rose miała idealne życie, kochającą rodzinę i przyjaciół, niczym nie zasłużyła na to co ją spotkało.
- Dobra, ale jak tkniesz Rose to obiecuje ci, że powiesze twoje jaja nad łóżkiem - warknął Harry, a ja pokiwałem głową.
            Otworzyłem drzwi do celi. Dziewczyny siedziały skulone pod ścianą. Olivia patrzyła na mnie przerażonym wzrokiem, a Rose tak jakby spodziewała się najgorszego. Podeszłem do Olivii by wziąć tacę. Widziałem jak porusza ustami pytając się czy z Rose będzie dobrze. Jak ona mogła się martwić o nieznajomą dziewczynę będąc w większym gównie.
- Nic jej nie zrobi - szepnąłem, tak by tylko ona mnie słyszała. Rose właśnie wstała i wyszła za Harrym.
- Jesteś pewny? - zapytała juz na głos Olivia.
- Tak, spokojnie - uśmiechnąłem się do niej. A ona delikatnie próbowała odwzajemnić gest.
- Przyjdziesz tu jeszcze? - zapytała.
- Nie martw się - powiedziałem. Zamknąłem za sobą drzwi. Gdy weszłem do kuchni przy stole juz siedział Harry.
- Musze przyznać, że dziś mnie miło zaskoczyłeś i będę o tym pamiętać - powiedział. Wzruszyłem ramionami. Jeżeli mam być nagradzany za używanie mózgu, to powinienem juz być jego zastępcą.


Cześć hej wszystkim :* to znowu ja Arya. Mam nadzieje, ze jeszcze z nami jesteście i skomentujecie ta notkę, dodając otuchy i weny, bo niektóre z nas mają jej chwilowy zanik, dlatego musialyscie tyle czekać. Przy okazji chciałam was zaprosić na moje Fanfiction na wattpadzie
http://w.tt/1OiSc20
Jest ono trochę inne niż to tu, ale mam nadzieje ze się wam spodoba. Możecie również odwiedzić mojego Aska
https://m.ask.fm/Fruuity
I twittera
gdzie chętnie odpowiem na wasze pytania
https://twitter.com/_Fruuity_?s=09
Love ♡

poniedziałek, 19 października 2015

Rozdział 26

Uprzedzam pod koniec rozdziału jest scena +18 i tak wiem, że nikt nie posłucha, ale uprzedzam :P

*POV.Niall*
          Harry znowu brał mnie na robotę. Kolejny raz odbierałem komuś życie. Już przestałem czuć obrzydzenie. Hartowałem się coraz bardziej. Na początku nie mogłem spojrzeć nawet w lustro, obrzydzała mnie moja twarz. Później nie miałem ochoty jeść dłońmi na których była krew. Nie ważne czy tamten gość sobie zasłużył czy nie, nikt nie powinien pozbawiać życia drugiego człowieka, ale świat rządzi się swoimi prawami i zasadami, do których trzeba się stosować. Czasem myślałem, że nie jestem lepszy od gangstera, który zabił mojego ojca i siostrzyczke. Wtedy przypominała mi się Rose. To ona sprawiała, że wciąż byłem człowiekiem.
          Harry zatrzymał auto.
- Co się gapisz? - warknął - Idziemy coś zjeść.
Zdziwiłem się trochę. Byłem pewien, że znowu wiózł mnie, bym załatwił jakąś sprawę. Powoli wysiadłem z auta. Ruszyliśmy w stronę knajpy. Był to zwyczajny bar, w odcieniach szarości, brązu i zielonego. Na środku sali stał stół bilardowy, a na lewo od wejścia był bar. Hazza podszedł do jednego ze stolików pod oknem i zajął przy nim miejsce.  Usiadłem naprzeciwko.
- Jesteśmy rodziną - powiedział, otwierając menu - powinniśmy rozmawiać i wspólnie rozwiązywać problemy.
Ton jakim do mnie mówił wywoływał dreszcze na plecach.
- O co ci chodzi? - zapytałem, jednak domyślałem się, że chodzi o Rose. Najspokojniej jak umiałem, wziąłem kartę i zagłębiłem się w lekturze różnego rodzaju steków.
- Niall, nie od dziś wiesz, jakie zasady panują w naszej rodzince - powiedział Harry lodowatym tonem - Każdy ma swoje rzeczy, do których inni nie mają prawa.
- Rose to dziewczyna, nie rzecz - powiedziałem.
- I właśnie dlatego cię lubię - uśmiechnął się, jednak nie był to miły uśmiech - umiesz się postawić, jednak zawsze jesteś posłuszny.
Spojrzałem na niego, próbując wyczytać coś z jego twarzy, która wyrażała tylko chłodną obojętność.
- Wiedz, młody, że jesteś jak mój młodszy brat, ale nie bierz tego co nie twoje, bo inaczej porozmawiamy - wycedził - rozumiemy się?
- Tak - powiedziałem. Nie mogłem nic zrobić. On miał władzę nie ja. Wiem, że mógłby mnie zabić, gdybym chciał odejść.  Zbyt wiele wiedziałem. A gdybym próbował coś z Rose, zapłacilibyśmy oboje łącznie z niewinną istotką, którą ona nosi pod sercem. Podszedł do nas gruby barman prosząc o zamówienie. Widać było, że zna Harrego i odczuwa przed nim respekt. Wiedział, że każdy nie miły gest z jego strony może spowodować wypadek, w którym spłonie jego bar.
- Jak życie Bob? - zapytał Hazza, oddając mu menu - liczę, że pamiętasz o długu.
- Oczywiście, dzisiaj panowie jecie na koszt firmy - powiedział spocony Barman. Odszedł za lade i powrócił do czyszczenia szklanek.
             Ciszę w barze przerwało pojawienie się dwóch osób. Mężczyzny, jakiegoś biznesmena, który ciągnął za sobą młodą dziewczynę.
- Puść mnie ty... - syczała dziewczyna, potykając się o wysokie szpilki. Jednak  starszy mężczyzna ok.50 w garniturze nawet o tym nie myślał. Jego twarz była czerwona i na kilometr śmierdział alkoholem. Usiadł przy barze i posadził sobie dziewczynę na kolanach. Musiałem przyznać, że była ładna. Miała długie blond włosy oraz wysportowaną sylwetkę. Gdyby nie szpilki była by bardzo niska. Widać było jej niezadowolenie, tym bardziej, że się wyrywała.
- Siedź spokojnie - warknął na nią biznesmen.
- Nie jestem twoją dziwką, puść mnie! - krzyknęła. Nikt nie reagował na jej krzyki.
- Ale od dziś będziesz - powiedział cicho - Nie po to płaciłem twojemu bratu ponad 10 000 dolarów.
- Harry... - zacząłem, ale on z coraz większym zainteresowaniem śledził rozmowę tamtych dwoje. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy. 
- On nie ma prawa decydować o moim życiu - powiedziała.
- Ale ja już mam - odparł na to mężczyzna, przyciskając do jej uda dłoń.  Dziewczyna syknęła. Najwyraźniej miała taki sam wypalony ślad jak Rose.
- Wygląda na to, że to siostra Nathana - Harry uśmiechnął się lodowato.
- Musi dla niego nic nie znaczyć, skoro ją sprzedał - powiedziałem.
- Albo chce zapewnić jej lepszą ochronę, bo co by się stało, gdyby jego siostrzyczka wpadła w łapy najgorszego wroga - powiedział. Spojrzałem na niego.
- Przejmujemy ją? - zapytałem. Hazza kiwnął głową i wskazał mi na wyjście. Podczas gdy on rozmawiał z barmanem, ja czekałem przy wyjściu z knajpy. Powoli się sciemniało, a na ulicy szło tylko kilku tak zwanych dresów. Ogólnie była to dzielnica cudów.
            Założyłem tłumik na lufę, by nie zrobić nie potrzebnego hałasu i czekałem, aż tamten gość wyjdzie. Najpierw wyszedł Harry, który pokazał by tylko ogłuszyć gościa. Kiwnąłem na znak, że zrozumiałem.  Po chwili zataczając się biznesmen wyszedł z baru, wlokąc za sobą dziewczynę. Szybko zaszłem go od tyłu, uderzając rękojeścią pistoletu w potylice. Harry złapał dziewczynę, zatykając jej usta by nie krzyczała. Zostawiłem faceta i ruszyliśmy do samochodu. Dziewczyna się wyrywała, ale wspólnymi siłami załadowaliśmy ja na tylnie siedzenie. Harry usiadł za kierownicą i syknął.
- Ta mała suka mnie ugryzła - powiedział, szukając chusteczek w schowku. Dziewczyna próbowała otworzyć drzwi, ale były zablokowane tak, że można je otworzyć tylko od zewnątrz. Harry ruszył samochodem, a dziewczyna zaczęła płakać. 
- A więc kochanie teraz sobie porozmawiamy - powiedziałem. Dziewczyna zerknęła na mnie.
- Błagam powiedzcie, że nie jesteście od Nathana - załkała.
- A nawet jeśli to co? - zapytałem.
- Powiem wam wszystko, tylko mnie mu nie oddawajcie - powiedziała szybko. Hazza zaśmiał się. Myślał, że będzie gorzej.
- Chyba nie przepadasz za swoim braciszkiem - powiedział.
- Nienawidzę go i jeżeli tylko będę mogła pomogę wam - wyszlochała. Zrobiło mi się jej żal. Do czego był zdolny jej brat, by sprawić, że go znienawidziła.
*Pov. Rose*
            Gdy położyłam się na drzemkę było po 15 i Harry powiedział, że wychodzi. Od kilku dni życzył sobie bym urzędowała w jego sypialni. Przetarłam powieki i spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej. Była 18, a na dworze było ciemno. Nic dziwnego, w końcu była jesień. Powoli się podniosłam do siadu. Syknęłam gdy odezwało się moje złamane tydzień temu przez Harrego żebro. Wzięłam z szafki tabletkę przeciw bólową i po piłam ją wodą. Powoli wstałam, by nie kręciło mi się w głowie.  Zrobiło mi się nie dobrze, jednak wiedziałam, że to przez istotkę, którą noszę pod sercem. Momentalnie zrobiło mi się ciepło na myśl o niej. Wiedziałam, że już nigdy nie będę sama. Tabletka zaczęła działać, więc ból się zmniejszył. Założyłam dresy, w których chodziłam po domu. Zeszłam powoli na dół, starając się zignorować ból, który pulsował z każdego siniaka.
- Jak się czujesz? - zapytał Louis, gdy pojawiłam się w kuchni.  Był w wyśmienitym humorze. Śpiewał, mieszając coś w garnku.
- Nie udawaj, że to cię obchodzi - Uśmiechnęłam się lekko.
- Dziś mnie obchodzi - wyszczerzył się. To było do niego tak nie podobne, że zastanawiałam się co mu dolega.
- Dobrze, a więc powiem, że wprost wspaniale. Musze ci powiedzieć, że wogóle nie tęsknię za mamą, ani tatą, ani Lu, nie kręci mi się w głowie i wogóle mi nie jest nie dobrze - powiedziałam.
- To musze ci powiedzieć, że czujesz się wprost znakomicie - zaśmiał się, a ja poczułam do niego przypływ sympatii. Czasem potrzebowałam rozmowy z kimś innym niż Harry, Frankiem, który ograniczał się tylko do badań i Niallem, który ostatnio wogóle nie mógł mnie odwiedzać, bo Hazza był zły.
          Do domu wparowali Harry i Niall. Z tym drobnym faktem, że Niall prowadził bardzo ładną i bardzo skąpo ubraną dziewczynę.
- Wszyscy do kuchni! - krzyknął Harry. Momentalnie pojawił się Liam oraz Frank. Zaczęłam podnosić się z krzesła, bo wiedziałam, że jak będą chcieli porozmawiać, nie muszę skończyć najlepiej.
- Rose możesz zostać - powiedział, gdy mnie zauważył. Poczekaliśmy chwilę i do pomieszczenia dotarła jeszcze dziewczyna Louisa.
- Chciałem wam przedstawić naszego nowego gościa - powiedział Harry. Znów użył tego okropnie zimnego tonu, który mroził każdy nerw.
- To jest Olivia, siostra naszego bardzo dobrego znajomego Nathana. Niall będzie się nią opiekować. - wskazał Niallowi, by tamten ją wyprowadził.
- Skąd ją wzieliście? - zapytał zaciekawiony Louis, teraz było słychać w nim tak jak zawsze gangstera.
- Pojechaliśmy sobie wyjaśnić pewne kwestie - powiedział, patrząc na mnie z mrożącym krew w żyłach uśmiechem - i spotkaliśmy tam dziewczynę, z którą chciał się zabawiać jakiś kutas, ale jak usłyszeliśmy z Niallem, że brat ją tak urządził, to przyjęliśmy ją.
- Ciekawe, co ma do powiedzenia - powiedział Lou, z sadystycznym uśmiechem.
- Na pewno dużo - odparł Hazza, po czym zaśmiał się zimno. 
- To co? Jemy i zajrzymy do niej? - zatarł dłonie Liam. Zrobiło mi się Olivii żal. Przechodziłam to co ona. Na myśl co jej zrobią, obiecałam sobie, że jutro ją odwiedzę. Chociaż trochę, spróbuję ją wesprzeć.
*Pov. Harry*
            Po kolacji przygotowanej prze Tommo. Zeszliśmy do piwnicy, gdzie kazałem Niallowi zaprowadzić dziewczynę. Gdy weszliśmy do pomieszczenia uderzył nas chłód jaki tam panował. Niall zdążył dać blondynce bluzę, którą wcześniej miał na sobie. Dziewczyna siedziała w kącie z kolanami podciągniętymi  pod brodę, opatulając się szarą bluzą młodego. Zauważyłem na jej kostkach sine ślady po sznurach, a na ramieniu po łapach tamtego kolesia.
Usiadłem przed nią na krześle. Niall wraz z Lou i Liamem oparli się o ścianę za mną.
Olivia nie patrzyła na mnie, najwyraźniej analizując sytuacje w jakiej się znalazła.
- No kochanie, powiedz nam coś o twoich braciszku - powiedziałem. Widziałem jak dziewczyna się wzdrygnęła na to jakiego określenia użyłem w stosunku do jej brata. - On nie liczy się z nikim, nawet ze mną, po prostu spodobałam się jakiemuś Bredfordowi, a on mnie sprzedał - powiedziała - ma pełno długów.
- Ależ o tym doskonale wiem, może coś nowego, czy Liam ma ci pomóc? - zapytałem. Blondynka podniosła wzrok i popatrzyła na każdego z chłopców.
- Teraz ma burdel na Breakstreet 5 - powiedziała. Próbowała udawać spokojną, jednak jej dłonie się pociły, a oczy blagalnie na mnie patrzyły.
- Za mało - stwierdziłem - Liam.
Liam podszedł do dziewczyny i wymierzył jej naprawdę mocny policzek, od którego momentalnie spuchła.
- Ale on mi nic nie mówi - powiedziała. Widziałem jak próbowała powstrzymać łzy co było żałosne. Za śmiałem się zimno. Liam kopnął ją w brzuch. Dziewczyna krzyknęła.
- Niall szkoda tylko twojej bluzy - powiedziałem z niesmakiem. Blondyn skrzywił się tylko, nie chcąc komentować tej sytuacji. W czasie gdy to mówiłem, Liam kopał blondynkę.
- Starczy Liam, ona musi żyć - powiedziałem - Jej braciszek się po nią upomni.
           Wstałem z miejsca i wyszłem z piwnicy. Chłopcy ruszyli za mną. Lubiłem i tak nazywać. Po prostu pasowało mi to do nich.
- Niall zajmij się nią, by jutro była w stanie coś powiedzieć - odezwałem się. Blondyn wziął tace z kuchni. Nałożył trochę jedzenia i spowrotem zszedł do piwnicy. Skierowałem się na górę do sypialni. Naszła mnie ochota na Rose. O tak miałem ochotę, ją wziąć. Weszłam do swojej sypialni, ściągając koszulkę.  Dziewczyna siedziała i czytała książkę. Momentalnie znalazłem się przy niej, całując jej usta. Na początku nie odwzajemniała pieszczoty, ale gdy moja dłoń scisnęła ją boleśnie za biodro, opamiętała się. 
- Bądź grzeczna to nie zaboli - powiedziałem. Wyczułem na jej policzku łzy, ale to co ona chciała się nie liczyło. Wręcz zerwałem z niej koszulkę, rozkoszując się zapachem jej skóry. Nie miałem ochoty na długą grę wstępną, wiec szybko pozbyłem się reszty naszych ubrań i jednym szybkim ruchem znalazłem się w niej. Pisnęła wyczuwając mnie. Miałem jej ochotę pokazać, co to naprawdę znaczy być moją. Musiała to wiedzieć, zresztą tak jak i Niall. Wszedłem w nią jeszcze głębiej, a ona głośniej jęknęła. O tak, była moja i wyłącznie moja.



Hej hej :) jak się domyślacie, ja to ta nowa xd możecie mnie znać, jeżeli czytacie opowiadania na facebooku, ale nie ma tak łatwo pogłówcie się czy czytaliście moje opowiadania  :P mam nadzieję, że się wam spodoba moja twórczość i dacie mi znać w komentarzach :) może teraz powiem coś o sobie. Directioners jestem od niedawna, ale już całym sercem kocham ten zespół :P a najbardziej Niallerka :D za cztery miesiące kończe 16 lat i niech reszta będzie dla was zagadką ;) 
mam nadzieję, że się polubimy :* 

niedziela, 18 października 2015

Ważna Informacja

Witam Wszystkich Serdecznie :*
Jak się za pewne domyslacie to nie jest jeszcze rozdział, ale mam dla was bardzo dobre wieści rozdział będzie już jutro, i to jest pewne :*
Oprócz tego chciałabym wyjaśnić kilka zmian, mianowicie, zaprosilam do wspoppracy dwie inne pisarki, niestety lub stety jedna z nich zrezygnowała  :/ ale na jej miejsce szybko znalazłam naprawdę świetna dziewczynę :*  zresztą sami jutro ocenicie i macie moje słowo że kobita jest genialna, ale nie będę już zapeszac :P
Druga sprawa przepraszam, że tak wyszło z tym blogiem i na wstępie dziękuje za cierpliwosc( wiele ona dla mnie znaczyla) no nie będę owijac w bawelne, zawaliłam i jest mi z tego powodu przykro.
Moge tylki obiecać że to sie zmieni :*


Natka :*

piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 25


Rose POV
Cóż Harry śpi, więc sama mogę się dziś wyspać, no prawie, ponieważ ból towarzyszył mi przez całą noc.
Gdy się obudziłam w pokoju siedział Niall, który oznajmił mi, że idziemy na śniadanie. Ubrałam się w ubrania, które mi podał.
-Jak się czujesz, Rose?-Zapytał, gdy schodziliśmy do jadalni.
-Żebro mnie jeszcze boli, ale tak to jest okej.-Posłałam mu lekki uśmiech, który odwzajemnił.
Przy stole w jadalni siedzieli wszyscy, Harry machnięciem ręki przywołał mnie do siebie, przestraszona podeszłam bliżej, a on poklepał miejsce obok siebie. Już myślałam, że za coś dostanę, ale jednak będę mogła zjeść w spokoju śniadanie.
Nasypałam sobie płatek do miski i zalałam mlekiem. Jedząc je naszło mnie małe pytanie czy mogłabym zrobić śniadanie sama jutro, cóż dawno nie jadłam dobrego śniadania, więc bez jakiegokolwiek namysłu zadałam Styles'owi pytanie.
-Harry mogłabym jutro zrobić jakieś normalne śniadanie dla wszystkich?
-W sumie czemu nie? Zjadłbym coś dobrego.-Reszta chłopaków go poparła.
-Ale jajecznica czy naleśniki? No i może ugotuje obiad, nie żeby coś, ale średnio gotujecie.-Wypowiadając ostatnie zdanie zaczęłam się śmiać. Okej dziwny mam dziś humor.
-Okej może zrobić jajecznicę, a na kolację naleśniki?-Zaproponował Tommo.
-Spoko, ale Harry będziesz musiał zrobić małe, później zrobię Ci listę zakupów.-Powiedziałam na co chłopak się zgodził.
Trochę dziwny poranek, ja nie wiem jak oni ze mną rozmawiali z tymi swoimi wybuchowymi charakterkami.

Około drugiej do "mojego" pokoju przyszedł Harry z jakąś torbą, którą rzucił na łóżko.
-Ubierz się w to i zejdź do ogrodu.-Klepnął mnie w tyłek i wyszedł.
Wysypałam zawartość torby na łóżko i okazało się, że to strój kąpielowy. Super jeszcze wczoraj mnie pobił, a dziś kupuje mi strój. Cóż wolę się szybko ogarnąć i wyjść, ale najpierw musiałam wziąć szybki prysznic. Po 15 minutach ubrana w strój i zawinięta w ręcznik zeszłam na parter i udałam się do ogrodu. Wszyscy oprócz Harry'ego pływali w basenie, a on leżał na leżaku i mnie obserwował.
-Zdejmuj ten ręcznik i kładź się obok.
Wskazał leżak obok siebie, ale na szczęście był jeszcze jeden wolny dalej od chłopaka, który chętnie zajęłam. Ten zaczął się ze mnie śmiać i wskoczył do basenu.
Ja jakoś nie miałam ochoty pływać, wolę się trochę opalić. Przymknęłam oczy i próbowałam trochę odpocząć. To chyba jedyny dzień, w który nie dostałam, ale chociaż do wieczora jeszcze daleko i wszystko się może wydarzyć.
Po jakimś czasie poczułam dotyk na brzuchu i natychmiastowo się odsunęłam, od osoby, która mnie dotknęła, a okazał się nią być Harry.
-To z wczoraj?-Zapytał.
-Tak.
-Pięknie Cię urządziłem.-Uśmiechnął się, cmoknął mnie w usta i ponownie wskoczył do wody.
Znalazł sobie super zajęcie, nie ma to jak oglądać moje siniaki z satysfakcją. Po godzinie opalania, postanowiłam wejść do wody, weszłam do niej powoli, ponieważ była trochę zimna, a później popłynęłam na drugi koniec, gdzie nie było Harry'ego i jego głupich przyjaciół, oprócz Niall'a który do mnie przypłynął i zaczęliśmy rozmawiać o jutrzejszym dniu, chłopak chce mi pomóc gotować, co mnie ucieszyło. Blondyn jest jedyną osobą, która jest tutaj dla mnie cały czas miła i w ogóle.
Harry nas ciągle obserwował, więc czułam się trochę dziwnie.
-Cholernie Ci współczuję, że musiałaś do nas trafić i jeszcze to traktowanie przez chłopaków.
-Dziękuję Niall.-Cmoknęłam go w policzek.-Muszę coś zapytać Harry'ego poczekaj.-Podpłynęłam do loczka.-Kiedy mógłbyś pojechać...-Nie dał mi skończyć, ponieważ złapał mnie za przedramiona i zaczął na mnie krzyczeć.
-Co to było tam z Niall'em?! Przecież mówiłem Ci, że jesteś moja!
-Harry uspokój się, ten buziak był w podziękowaniu, że mnie wspiera.
-Nigdy więcej czegoś takiego nie rób!
-Dobrze, a teraz puść to boli.-Chłopak poluzował swój uścisk i wolałam się od niego trochę odsunąć.
-Coś ode mnie chciałaś.
-Kiedy mógłbyś pojechać po te potrzebne rzeczy na jutr?
-Jakoś wieczorem, tylko zrób listę.
-Dobrze.-Chciałam odpłynąć, ale chłopak mnie złapał w pasie i przyciągnął do siebie.
-Nie bój się nic Ci nie zrobię.
-Co ty chcesz?
-Buziaka.
-Nie, żegnam.
-Rose bo to się źle skończy.-Spojrzał na mnie groźnie.
Cmoknęłam go w policzek i wyrwałam się mu, chciałam znów odpłynąć, ale mnie dogonił i się "przyssał" do moich ust.
-Takiego buziaka chciałem.-Puścił mi oczko i odpłynął.

Wieczorem około ósmej Harry tak jak obiecał pojechał z Tommo do sklepu, więc poszłam się wykąpać i położyć spać. Zbytnio nie mogłam zasnąć, więc zeszłam do kuchni się napić, miałam nadzieję, że nikogo tam nie będzie, ale przy blacie siedział Styles.
-Czemu nie śpisz?-Zapytał.
-Jakoś nie mogę, a ty?
-Też.-Zrobiłam sobie herbatę i chciałam wrócić do pokoju, ale Harry mnie zatrzymał.
-Usiądź jeszcze na chwilę.
-Wiesz trochę mi zimno, ale okej.
-To chodźmy do mojego pokoju.-Zaproponował.
-Dobrze?-Szłam za nim niepewnie, ciekawe co on ode mnie chce.
-Położył się na łóżku i odchylił kołdrę abym położyła się obok. wolałam położyć się dalej od niego i pić w spokoju herbatę.
-Już się nie bój, jak będziesz grzeczna to nic Ci się nie stanie/
-Okej.-Zaczęłam się trochę rozglądać, ponieważ nastała niezręczna cisza, a ja nie wiedziałam za bardzo co powiedzieć.
-Boli Cię?-Zapytał jakby z przymusu.
-Już tak nie udawaj, że Cię to obchodzi.
-Ale właśnie teraz mnie to obchodzi, więc odpowiedz.
-Trochę boli.-Odłożyłam kubek na szafkę nocną i spojrzałam na niego.
-Sorry, ale wczoraj nie panowałem zbytnio nad sobą, gdybyś mi dała to czego chciałem, to byłoby inaczej.
-Taa wiem, ale ja nie jestem Twoją zabawką, którą możesz ruchać jak Ci się będzie podobać.
-Jesteś moja, więc mogę robić co tylko chcę.-Zaczął mnie całować, na początku odwzajemniałam pocałunek, ale po chwili "oprzytomniałam" i odepchnęłam go od siebie.-A teraz masz iść spać.
Chciałam wstać i iść do pokoju, ale mnie przytrzymał i dodał.-Tutaj.
-Z Tobą?
-Tak, spokojnie nic Ci nie zrobię.
-Okej?
Położyłam się i przymknęłam oczy, po chwili poczułam jak Hazza przytula się do mnie i także próbuje zasnąć i po chwili odpłynęłam do Krainy Morfeusza.

***
Hej, więc może Wam się trochę opiszę. ;))
Mam 16 lat piszę blogi od dawna mam dwa, które prowadzę w miarę systematycznie oraz kilka zablokowanych ;)) Mam nadzieję, że sposób w jaki piszę Wam się spodoba. ;)) Miłego! :))
Aagnesh.



sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 24

Rose POV:
Gdy się obudziłam leżałam w łóżku. Czułam się bardzo dobrze jak na sytuację, w której ostatniej się znalazłam, Usiadłam na łóżku i pogłaskałam mój brzuch. Był mały, ale wiedziałam, że za kilka miesięcy się do zmieni. Myślałam o tym jakie życie będzie miało moje dziecko. Moje i Harrego. Po chwili do pokoju wszedł Niall z tacą jedzenia.
-Jak się czujesz? - zapytał i podał mi tacę.
-Dziękuję, powiem, że bardzo dobrze. Tylko jest mi niedobrze.
-To raczej normalne w.. twoim stanie.
-Przykro mi, Niall.
-Nie ma powodu żeby było ci przykro.
-Wiem, że coś do mnie czujesz, ale wiesz, że nie ma szans dla.. nas.
-Wiem. Już się z tym pogodziłem. Zjedz. Smacznego. - powiedział i wyszedł. Widziałam, że było mu bardzo przykro. Mnie też. Noszę pod sercem dziecko, którego nie chce jego własny ojciec. Ale jednak dał mu żyć. Czy to coś może znaczyć.
Skończyłam jeść, a tackę odstawiłam na stolik. Zrobiło mi się bardzo niedobrze, więc pobiegłam do toalety i zwróciłam wszystko co zjadłam chwilę temu. Gdy skończyłam w drzwiach stał Harry z złośliwym uśmieszkiem. Podszedł do mnie i zaczął całować mnie po szyi. Bardzo zachłannie i łapczywie. Wyczułam od niego alkohol. Śmierdział nim cały, co dało się wyczuć na kilometr. W moich oczach stanęły łzy gdy pod koszulką poczułam jego ciepłe dłonie.
-Harry, proszę puść mnie.
-Niby dlaczego miałbym?
-Bo jesteś pijany.
-Iiii? - powiedział bardzo długo przeciągając literkę.
-I to, że jestem z tobą w ciąży, a ty trzymasz mnie zamkniętą i chcesz ponownie zgwałcić. - wykrzyczałam głośno, łkając. Wymierzył mi wtedy policzek, tak mocny, że upadłam na zimne kafelki w łazience. Dyszał ciężko i patrzył na mnie wściekłym wzrokiem.
-Jesteś moja i mogę robić z tobą co zechce. A to, że jesteś w ciąży od niczego cię nie uchroni! - wykrzyczał i wyszedł z łazienki wpierw kopiąc mnie w żebra. W drzwiach wpadł na kogoś. - Co ty tutaj robisz, do cholery?!
-Przyszedłem po tacę. - odpowiedział głos.
Ten głos należał do Nialla. Przyszedł do łazienki zaraz po tym jak Harry wyszedł z pokoju.
-Jak dobrze, że jesteś. - wychlipałam, a on wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko.
-Boli cię coś?
-Tak. Tutaj. - pokazałam mu na żebra i jeszcze bardziej się rozpłakałam.
-Pójdę po Franka. - powiedział
Niall POV:
Jest mi tak strasznie żal Rose. Musi nosić pod sercem dziecko takiego szaleńca jakim jest Harry. Ona jest cudowną i przepiękną dziewczyną. Zasługuje na kogoś lepszego, na kogoś kto dał by jej wolność i spokój. No i bezpieczeństwo jej i dziecku. Gdyby nie to, że muszę być posłuszny Harremu to już dawno bym ją z tąd wykradł, a zależy mi na byciu w gangu. Mam wyrzuty sumienia , że to ja musiałem ją porwać.
-Louis gdzie jest Frank? - krzyczę, ale nikt mi nie odpowiada. W końcu znajduję Franka w kuchni. - O tutaj jesteś Frank. Rose potrzebuje twojej pomocy.
-A co się stało?
-Nie jestem pewny, ale chyba coś zrobił jej Harry.
-Ten człowiek jest nieprzewidywalny. - rozmawialiśmy szeptem, zawsze mogliśmy wpaść na Harrego lub Louisa.
-I to jak.
Dotarliśmy do pokoju, w którym umieściliśmy wczoraj w nocy Rose. Leżała na łóżku i zwijała się z bólu. Gdy nas usłyszała podskoczyła gwałtownie, pewnie myślała, że to Harry. Też bym się bał.
-Spokojnie Rose, to tylko ja i Niall. Nie ma się czego bać. Pokaż gdzie cię boli. - odezwał się Frank, a ona pokazała na cały zakrwawiony bok. - Powiesz mi co się stało?
-Jasne, bo przyszedł Harry i on zaczął mnie całować, a on był pijany i ja go odepchnęłam i wtedy uderzył mnie w policzek, że się przewróciłam i potem kopnął tutaj i bardzo boli.
-Niall pomóż mi zanieść ją do gabinetu.
Zanieśliśmy ją do gabinetu. Straciła przytomność.



Frank POV:
Gdy Rose znalazła się już w moim gabinecie była nieprzytomna. Jej lewy bok był cały zakrwawiony. W skórze była dziura, a przez nią wystawała kość żebrowa. Była złamana i mam przeczucie, że nie tylko ta jedna. Zrobiłem prześwietlenie i podałem środki nasenne. Musiałem jakoś nastawić te kości.
Nie mogę uwierzyć w to, że Harry jest takim bezuczuciowym człowiekiem. Ma mieć dziecko z tą dziewczyną, a nie dosyć, że ją bije to jeszcze przychodzi do niej i ją straszy. W nocy był w barze. Nachlał się do upadłego, a potem przyprowadził tutaj jakąś laskę. Mam nadzieję, że tym razem się zabezpieczył, bo nie chcemy kolejnego wybuchu złości. Powinien bardziej myśleć nad tym co robi. Jest bardzo inteligentnym chłopakiem, ale jest młody i nie umie zrozumieć jakie zło popełnia.
Mam nadzieję, że kiedyś wypuści tą biedną Rose.
-Frank? Co się stało? Gdzie Niall?
-Ciii... Spokojnie. Musisz teraz odpoczywać. Niall.. zaraz go zawołam.
-A Harry?
-Harry śpi. Był zbyt pijany by móc go dobudzić.


***
Hej! Jak już pewnie wiecie, jestem jedną z dziewczyn, z którymi autorka podjęła współpracę. Powiem Wam coś o sobie ;)) No to mam na imię Wiktoria, 14 lat. Uwielbiam pisać i czytać. Piszę własne opowiadania ;) Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodoba..!
Pozdrawiam! ;D

       



piątek, 31 lipca 2015

Ważna Informacja

Hej to nie jest jeszcze rozdział, ale muszę wam przekazać kilka zmian.
Na wstępie przepraszam za opóźnienie mam nadzieje że rozumiecie, że mam "własne życie" i praktycznie od rozpoczęcia wakacji jestem poza domem i nie mam za bardzo czasu na pisanie, dlatego postanowiłam że znajdę osoby, które pomogą mi kontynuować dalsze pisanie opowiadania, mam nadzieje że już nie długo pojawi się następny rozdział, prawdopodobnie dzisiaj lub jutro to zależny od dziewczYN z którymi podjęłam współprace.
Z góry bardzo dziękuje za cierpliwość mam ogromną nadzieje ze jakoś to nadrobimy :)