Translate

czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 13 "ogromna rana"


 HARRY POV
-Niall, zabierz ją do domu i opatrz jej rany. - Rzuciłem szybko w stronę chłopaka i oddałem mu w ręce w pół żywą Rose. - A ja rozprawie się z Panem Edwardem. Niall posłusznie wysłuchał mojego rozkazu, po czym zaprowadził Rose do auta i zawiózł do domu Louisa. 
Wyciągnąłem zza paska pistolet i ruszyłem w stronę gdzie przed chwilą uciekła Rose. Jest sprytniejsza niż myślałem. Dziwił mnie fakt, że jeszcze jej nie zabili. Droga zajęła mi pięć minut. Stałem przed wielką willą, w tym momencie nie pragnąłem nic innego jak zabić BRUTALNIE człowieka. Nie zabijałem przez ostatnie dwa dni, to stanowczo za dużo. Potrzebowałem kogoś uśmiercić. Przyznam, że Rose służyła mi przez jakiś czas jako worek treningowy.

  ROSE POV
Czułam się strasznie słaba, straciłam bardzo dużo krwi momentami nie kontaktowałam.
Przez cała drogę milczeliśmy, ja nie miałam sił na rozmowę, a Niall sama nie wiem jakby mnie nie widział. Po jakimś czasie dojechaliśmy na miejsce. Niall pomógł mi wysiąść z auta i zaprowadził mnie do HARREGO POKOJU ? Czemu właśnie akurat tam ? Kazał usiąść mi na łóżku, a sam udał się do łazienki po bandaż i resztę niezbędnych rzeczy do opatrzenia mi ran. 
- Niall, coś się stało ? - zapytałam zdziwiona Nialla.
Nic nie odpowiedział, tylko lekko kiwnął głową. 
- Widzę, że jest coś nie tak, nie odzywasz się, jesteś smutny i unikasz mojego wzroku, powiedz mi proszę - błagałam go.
- Rose...naprawdę tego nie widzisz ? 
- Ale czego ? - spytał zaciekawiona.
- yym Rose... booo ja ten yyy zakochałem się w tobie - odpowiedział zamieszany.
Serce biło mi szybciej na jego odpowiedź, nie wiedziałam co powiedzieć. Niall usiadł obok mnie na łóżku. Była to niezręczna sytuacja. Nadal byłam w lekkim szoku, teraz już wiedziałam dlaczego robił to wszystko, pomagał mi, przynosił jedzenie, bronił mnie przed Harrym i chłopakami.
Milczeliśmy tak jeszcze przez dłuższą chwilę. Cisze przerwał Harry, wparował do pokoju jak oszalały miał ciemne oczy, gdy zobaczył siedzącego Nialla obok mnie tak jakby się uspokoił.
- Niall, możesz już wyjść ja opatrzę Rose. - powiedział surowym tonem do Nialla.
Blondyn posłusznie wyszedł z pokoju, zostawiając mnie z Harrym.
- Jak się czujesz ? - zapytał Harry, choć  na pewno go to nie interesowało. Nie wierze, że aż tak się zmienił. To nie możliwe. Tacy ludzie się nie zmieniają.
Nie on !
- Słabo mi - wymruczałam pod nosem.
- Połóż się na łóżku, opatrzę ci ranę na udzie, a później na ręku i resztę.
Położyłam się na łóżku, a Harry usiadł obok mnie.
- Podciągnij tą sukienkę - że co !? Jeżeli tak ma to wyglądać to dziękuje sama sobie opatrze. - Nie patrz tak na mnie tylko podciągaj to ! - podniósł głos.
Posłusznie wykonałam rozkaz i podciągnęłam sukienkę do pasa ukazując swoją bieliznę.
Loczek zaczął od zmywania krwi, było jej dosyć sporo miałam ją wszędzie, na udzie, nogach byłam prawie cała we krwi. Czułam się bardzo skrępowana. Dotykał mnie po nogach, udach w pewnym momencie przejechał nie chcąc po moim miejscu intymnym. Podskoczyłam lekko i zaczęłam się po mału wycofywać.
- Uspokój się ! I daj mi to dziś skończyć ! - zatrzymał mnie swoimi dużymi dłońmi łapiąc w pasie, przybliżając jeszcze bliżej siebie.
Kiedy poczułam jak dotknął gazikiem rany na udzie, cichy jęk wydobył się z moich ust, a łzy powoli zaczęły spływać po policzkach.
- Co Ci się stało, na tym udzie ? - spytał z żalem w głosie.
- Ten chłopak co mnie sprzedał, wbił mi nóż w udo, i w rękę. - odpowiedziałam cicho płacząc.
- Będzie boleć, ale muszę to zrobić. - odrzekł Harry.
Czułam jak oczyszcza mi ranę na udzie. Ból jaki mi towarzyszył był nie do zniesienia, już mniej bolało mnie to jak wbił mi nóż. Nie mogłam wytrzymać. Wierciłam się, i z całej siły płakałam . Harry próbował mnie jakoś zatrzymać, żebym przestała się kręcić. Ale ja nie mogła. To był jakiś horror.
- Rose ! - usłyszałam stłumiony krzyk Stylesa.
Nie spojrzałam na niego tylko zacisnęłam miękką powłokę na której leżałam w pięść i modliłam się, żeby nie zemdleć. Nie mogłam zapanować nad tym, był to nie wyobrażalny ból.
Harry złapał mnie za podbródek i kazał spojrzeć na siebie.
- Dasz radę, już prawie skończyłem wytrzymaj. Jest to głęboka rana, dlatego muszę ja dokładnie oczyścić. Jeżeli tego nie zrobię może dojść do zakażenia a w  najgorszym wypadku amputacja nogi. Więc pozwól mi działać i nie kręć się tak, bo nie wyjdzie to dla Ciebie dobrze. - powiedział poważnie.
- Ale to boli...- zaczęłam jeszcze gorzej płakać.
- Poczekaj tu, przyniosę ci coś przeciwbólowego, chociaż nie wiem czy to przy tak potężnym bólu pomoże. - odrzekł i wyszedł z pokoju.
Leżałam tam jak ofiara. Spojrzałam kątem oka na ranę, była duża krew dalej się sączyła. Po dwóch minutach Harry przyniósł mi dwie tabletki i wodę. Po czym kontynuował. Ból minimalnie się złagodził. Ale nadal był bardzo silny. Jedyna rzecz jak dawała mi chociaż trochę ulgi była kołdra którą ciągle zaciskałam w pięść.
- Skończyłem, oddychaj Rose bo się udusisz. - dopiero teraz się skapnęłam, że nie oddychałam przez ten moment.
- Dobra... pokaż mi jeszcze tą rękę. - podałam mu dłoń, żeby mógł ją obejrzeć.
- Będzie mniej bolało - uśmiechnął się słabo.
Wziął gazik i obmył mi dłoń, czymś co powodowała, że czułam jakby mi dłoń miała za chwilę odlecieć. Następnie zabandażował mi dłoń.
Zobaczyłam jak Harry przygląda się napisowi na moim udzie. Wł. Edward widziałam, że był wściekły.
- zabiłeś go ? - spytałam Loczka
- Tak.
- Harry co ze mną teraz będzie ? - zapytałam smutna.
- Sam nie wiem co mam z tobą zrobić. - oparł się o szafkę i spojrzał na mnie.
- Na razie idź spać, bo już jutro jedziemy do San Francisco, do nowego domu.
Cooo ? Jak to dlaczego akurat tam ?
- Dlaczego po prostu mnie nie wypuścisz ? -zapytałam z ciekawości.
- wątpię, że cię w ogóle wypuszczę Rose, na ten czas jesteś moja - uśmiech pojawił się na jego twarzy - idź spać, Rose.
- Ja za chwilę przyjdę.
Nie czekając dłużej poszłam spać.


I o to on rozdział numer 13 !!!!!!
Dziex za ilosc kom. I kocham was bardzo :*

   Stylesowa

środa, 28 stycznia 2015

Rozdzia 12 "ucieczka"

- Co pan teraz ze mną zrobi ?- zapytałam naciągając skąpą sukienkę ,by sięgała dalej .
- Będziesz moją dziewczyną do towarzystwa -pogładził się po siwej brodzie .
- Błagam .. -płakałam . - proszę mnie wypuścić.
-Dałem za Ciebie nie małą cenę i myślisz,że to po to by cię wypuścić? -nie dał czasu by odpowiedzieć - otóż nie .
Bałam się. Nie . To złe określenie . Byłam przerażona. Nie mogłam się ruszyć . Wzrok tego oblecha wypalał dziury w moim obolałym ciele .
zamknęłam oczy i zaczęłam się modlić.
Miałam nadzieje ,że Harry będzie mnie szukał. Co się oszukuję.. Po co miałby mnie szukać !? Teraz pozbył sie problemu .

* Harry's pove*
Kurwa . Boję się,że jej nie znajdę. Nie szukam jej dla okupu od jej ojca tylko boję się o nią . Znam tego dupka i wiem ,że już ją sprzedał . Tylko gdzie ?
Szukamy z chłopakami jakichkolwiek śladów .


*Rose pove*

- Nie mam żadnych ubrań, bielizny ... - powiedziałam gdy weszliśmy do domu .
-Jutro pojedziemy na zakupy słoneczko - musnął mój policzek ,a mnie otrząsło.
- Dzisiaj już cię nie będę cię męczył - podkreślił ostatnie słowo i zaczął się śmiać. -tu jest twój pokój.
Białe ściany , białe meble , kraty w oknach i drzwi zamykane na klucz . Świetnie. Czuję się jak w psychiatryku .
- Dobranoc Królewno - swoimi mokrymi ustami 'pocałował' moją szyję i wyszedł . Zrobiło mi się nie dobrze . TEN FACET MÓGŁBY BYĆ MOIM DZIADKIEM .
Zakluczył drzwi i klucz położył na futrynie .
Położyłam się i płakałam w poduszkę.

Obmyślałam jak się z tąd wydostać. Niestety nic mi do głowy nie przychodziło.
próbowałam przypomnieć sobie wszystkie filmy jakie oglądałam szukając pomysłu.
-To może się udać - uśmiechnęłam się .
usiadłam pod drzwiami pokoju czekając aż staruszek zaśnie . Po godzinie usłyszałam chrapanie dobiegające z pokoju obok .
Miałam nadzieję,że jego sen jest twardy .
okej . Czas zacząć akcje 'ucieczka'.
w szafie znalazłam kartonik chyba po butach . Zdepnęłam go i wsunęłam szparą pod drzwiami .
Wstałam i uderzyłam pięścią w ścianę nad drzwiami ,a później w górną część drzwi . Usłyszałam że coś spadło.
- Tak - ucieszyłam się .
uklękłam i powoli wciągałam kartonik z powrotem do pokoju . Na nim leżało moje zbawienie. KLUCZYK.
Wzięłam go , odkluczyłam i powoli udałam do drzwi wejściowych.
Ulżyło mi gdy je otworzyłam .
Gdy przekroczyłam próg biegłam ile sił w nogach przed siebie.
nie wiem dokąd biegłam. Chciałam uciec jak najdalej . Odwróciłam się by zobaczyć czy nikt mnie nie goni . Gdy się odwróciłam wpadłam na kogoś i zaczęłam krzyczeć.
- Rose - usłyszałam znajomy głos , ale nie wiedziałam skąd go znam - to ja . Harry.
Spojrzałam do góry .
to rzeczywiście on .
Rozpłakałam się i dałam ponieść się emocją i złączyłam nasze usta . Poczułam się bezpieczna a w moim brzuchu pojawiło mi się nieznane dotychczas uczucie .



********

Jest i on :)
Rozdział 12 .
pisany na telefonie . Od razu chcę powiedzieć ,ze moje rozdziały nie będą jakieś wyjątkowo długie ,bo teraz jest okres , gdy w technikum mam bardzo dużo nauki .

mam nadzieje ,ze rozdzial sie podobał :)

Karo :)

P.S KOLEJNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ JAK POD TYM BEDZIE POWYŻEJ 10 KOMENTARZY :)

niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 11 "kupiona"

 
       Harry Pov

- Musimy się rozdzielić, Zayn i Liam idziecie w prawo, Louis i Niall idziecie w lewo - Rozdzieliłem ich po czym sam ruszyłem przed siebie.
Dziś musiało się udać, najwyższy czas wykończyć tych dupków.
The Lost, tak się nazywają od zawsze z nimi rywalizujemy. Wszystko się zaczęło od tego, że kiedyś należałem do tego gangu, różnimy się tylko tym, że oni porywają dziewczyny i sprzedają je. Przywódca tego gangu Nathan, niegdyś mój przyjaciel, prowadzi burdel dla dziwek "dziewczyn które porywa". Również sprzedaje dziewczyny bogatym facetom, jako niewolnice. Sam kiedyś to robiłem, wykonywałem tylko swoje zadanie. Mniejsza o to, nadszedł czas zemsty. Wiele sobie nagrabił.
- Harold Styles, kupę lat stary - z zamyślenia wyrwał mnie głos  za pleców, momentalnie się odwróciłem. Moim oczom ukazał się Nathan trzymający broń w ręku.
- Juz myślałem, że cię nigdy nie zobaczę - zaśmiałem się sarkastycznie.
- Nie zapomniałeś się przypadkiem, jesteś na mojej ziemi, nie wiem co tu robisz ! Ale radzę Ci wypierdalaj stąd ! Bo pożałujesz tego Styles - zaśmiałem na jego groźbę i podszedłem bliżej - Przyszedłem wyrównać rachunki, najwyższy czas nie uważasz ? - wysyczałem w jego stronę.
Usłyszałem tylko głośny śmiech.
- Liczę do 5 zwijaj się stąd - powiedział i zaczął liczyć. Nagle zza jego pleców, między budynkami wyłonił się Louis i Niall.
- ...4 i 5 - zapatrzony w Louisa i Niall, zapomniałem, że ten dupek odlicza sekundy. Jedyne co udało mi się zrobić to momentalnie wyciągnąłem pistolet zza paska i strzeliłem w jego nogi, On nie był dłużny również strzelił w moje ramię. Bezwładnie opadłem na ziemię. Zaczął uciekać kiedy zobaczył Louisa i Nialla, którzy biegli w naszą stronę. Nathan przewracał się ale nie dał za wygraną, biegł przed siebie najmocniej jak potrafił, Louis i Niall podbiegli do mnie.
- Ruszaj za nim Idioto ! - wydarłem w stronę Louisa. Nie patrząc na mnie pobiegł za Nathanem.
Ból w lewym ramieniu dawał o sobie znać.
Niall pomógł mi wstać.
- musi ktoś to zobaczyć, choć zawiozę cię do domu.
- To nic takiego, sam pojadę a ty pomóż Louisowi i znajdź chłopaków. - rozkazałem Niallowi. - Na pewno dasz radę ?
- Tak ! Biegnij ! - Niall pobiegł w stronę tam gdzie przed chwilą biegł Louis.

  Rose Pove

Siedziałam w małym salonie, zamknięta przez Nialla, powiedział że mają jakąś sprawę do załatwienie i muszą mnie tu zamknąć, dlaczego to nie wiem. Była to piąta godzina nad ranem. Źle się czułam, przypuszczałam że miałam gorączkę, byłam cała gorąca ale było mi cały czas zimno. Siedziałam skulona w kącie, i czekałam w zasadzie to nie wiem na co ? Na śmierć ? Czy kolejne tortury ? Plus był taki, że było tu ciepło.
Nagle zamek od drzwi do salonu się przekręcił, modliłam się w duchu, żeby był to Niall. Na moje nie szczęście do pokoju wparował Harry, był zły i to bardzo. Przestraszyłam się, kiedy klucze głośno zostały rzucone na duży stół. Harry spojrzał nam mnie przenikliwym wzrokiem, po czym podszedł do przeciwnych drzwi, wyciągnął kolejne kluczyki ze spodni i otworzył drzwi prowadzące prawdopodobnie do drugiego salonu tylko, że o wiele większego. Dopiero teraz skapnęłam się, że miał krew na ramieniu, jakby rana postrzałowa. Wrócił do salonu, w którym się znajdowałam.
- Wstawaj, zaprowadzę do piwnicy - tak jak rozkazał, to zrobiłam.
Teraz byłam pewna, że Harry został postrzelony.

    Harry Pove

Rana na ramieniu zaczęła jeszcze mocniej piec.
Mijaliśmy róże pokoje, nagle usłyszałem cichy głos szatynki.
- Harry, źle się czuje. - odwróciłem się w stronę szatynki, faktycznie wyglądała marnie, była blada jak ściana i cała się trzęsła.
Delikatnie położyłem rękę na jej czoło, na co dziewczyna odskoczyła do tyłu, za pewne myślała, że chcę ją uderzyć.
Miała bardzo gorące czoło, co świadczyło tylko o tym, że ma wysoką gorączkę. Jeszcze tego brakowało, żeby się rozchorowała.
Wypuściłem głośno powietrze, i rzekłem.
- Chodź - za bardzo to nie wiedziałem gdzie ją zaprowadzić, wszystko było pozamykane, Louis miał klucze do prawie wszystkich pokoi, w końcu to jego dom.
Zaprowadziłem ją do siebie, otworzyłem zamek i zwróciłem się do dziewczyny.
- Wejdź, na razie będziesz u mnie. - nie pewnie i ostrożnie weszła do pokoju.
- usiądź, znajdę jakieś tabletki na zbicie temperatury. - zacząłem poszukiwać coś w apteczce pierwszej pomocy, która znajdowała się w pokoju.
- Jesteś ranny - powiedziała cicho.
- To tylko mała ranka.
- widzę, że ktoś cię postrzelił, może wdać się zakażenie. - zaśmiałem się cicho.
- Masz - podałem jej tabletkę i butelkę z wodą.
- Dziękuję- uśmiechnęła się, podając mi butelkę po wodzie.
- Nie przyzwyczajaj się - powiedziałem oschle.
Uśmiech znikł z jej twarzy, i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
- Mogę ? - kiwnęła głową na ranę na moim ramieniu.
Z resztą czemu nie ? Jak tak chcę.
Usiadłem na łóżko blisko niej i podałem jej najpotrzebniejsze rzeczy do opatrzenia mi rany.

  Rose Pove

Harry zdjął koszulkę, moim oczom ukazał się umięśniony tors pokryty tatuażami. W pewnej chwili zrobiło mi się tak słabo, myślałam że tam za chwilę padnę.
- opatrzysz mi to dziś ? - zapytał sarkastycznie, dopiero teraz się zorientowałam, że patrze na jego tors dosyć długo.
Wyszłam na idiotke, wpatrywałam się w jego ciało jak jakaś potrącona, jakbym nigdy nie widziała coś tak pięknego i ślicznego, taka prawda. Pierwszy raz Mam tak blisko siebie mężczyznę w pół nagiego. Miałam wielką ochotę go dotknąć, przytulić się do tego, pięknego nagiego torsu. STOP Rose ! Co ty wyrabiasz !? Ten człowiek chciał cię jeszcze nie dawno zabić ! Nie masz prawa tak o nim myśleć ! To dupek !
Zaczęłam od zmycia krwi, następnie musiałam delikatnie usunąć pocisk z rany. To była najgorsza część, musiałam uważać żeby czegoś nie uszkodzić. Ostatnia część to zabandażowanie rany. Starałam się zrobić to jak najlepiej i ostrożnie.
- Dzięki - Harry odwrócił głowę w moją stronę, dzieliły nas parę centymetry nasze nosy prawie się stykały. Harry chwilkę się wpatrywał w moje usta następnie wpił swoje wargi w moje.
Pocałował mnie .
Jego wargi były delikatne.
Odwzajemniłam pocałunek, sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że to było takie pociągające, nie mogła się oderwać. Mój umysł mówił przestań ale usta wołały jeszcze. Jego dłonie powędrowały na moje plecy, a później na tyłek. Ja również swoje dłonie wlepiłam w jego włosy, lekko je ciągnąc. Harry przywarł mnie do łóżka ciągle całując. Całowaliśmy się tak już długą chwilę, kiedy bardzo długie pocałunki przerwał dzwonek telefonu Loczka. Harry przestał na chwile po czym odebrał telefon.
Leżałam na łóżku, głośno oddychając. Pierwszy raz się całowałam i to z kim Bożeee jaka ja jestem głupia. Dlaczego ten dupek musimy być taki przystojny. Z zamyślenia wyrwała mnie rozmowa Harrego.
Był bardzo wkurzony.
 - Jak to Porwani ? - krzyknął głośno do telefonu.
- Zostań tu, muszę jechać - po czym odezwał się do mnie.
A miałam jakieś wyjście ?

   Harry Pove
Musiałem jak najszybciej ratować Zayna i Liam.
Nie wierze jak Nathan miał śmiałość ich porywać.
Gdy byłem już na  miejscu szybko podbiegłem do Louisa i Nialla.
- Ilu ich jest - zapytałem
- w budynku jest ich dwóch plus Nathan i oczywiście Liam i Zayn, reszta jest przed budynkiem. - odpowiedział Louis.
- dobra, zrobimy tak, ja pójdę tyłem, a wy przodem, zabijajcie każdego kto wam wejdzie w drogę.
Ruszyłem tyłem o dziwo nikt tam nie stał przy wejściu. Otworzyłem drzwi, nie były zamknięte. Był to jakiś magazyn, dosyć spory. Usłyszałem głośne rozmowy. Od razu rozpoznałem Zayna głos. Usłyszałem strzał. Długo nie czekając, wparowałem do pomieszczenia. Leżał tam Liam i Zayn który był przywiązany do krzesła nikt więcej.
- Kurwa... uciekli - usłyszałem głos Louisa.
- Niall, rozwiąż Zayna.- rozkazałem
- Liam wszystko ok ? - zapytałem podchodząc do Liama.
- Zayn co się stało ? - zapytał Louis
- Harry jest problem... - zwrócił się do mnie Zayn.

 Rose Pove
Zdziwiło mnie to, że Harry mnie nie zamknął. Siedziałam tu już trochę czasu. Miał ładny pokój, wszystko do siebie pasowało i było modnie urządzone. Było po prostu ładnie.
Cisze zakłócił jakiś dziwny dźwięk.
Słyszałam jak ktoś wchodzi po schodach. Drzwi do pokoju lekko się uchyliły. Przestraszyłam się, kiedy w drzwiach pojawił się jakiś umięśniony, wysoki mężczyzna.
- Dzień dobry - uśmiechnął się sarkastycznie mężczyzna. To że się bałam to mało powiedziane. Brunet zaczął iść w moją stronę, a ja zaczęłam się cofać.
- Nie uciekaj mi myszko - Momentalnie znalazł się blisko mnie.
Złapał mnie w pasie i przytulił do siebie, po czym wpił swoje usta w moją szyję. Zaczęłam się wyrywać, kopać go i drapać tam gdzie się dało. Nagle poczułam ból, ogromny ból na udzie. Poczułam jak wyciąga ostrze z mojego uda. Czułam jak tracę siłę w nogach. Dobrze, że ten facet stał koło mnie i trzymał mnie w swoich ramionach, bo tak to bym padła na ziemie. Zobaczyłam kątem oka jak stoję w kałuży krwi, w swojej własnej krwi. Mężczyzna rzucił  sobie moje ciało przez ramię. I udał się w stronę drzwi. Nie miałam już siły na walkę. Poddałam się. Wrzucił mnie do samochodu siedziało tam już dwóch facetów razem z kierowcą. Jechaliśmy już jakieś dwie godziny. Nie mogłam się poruszyć, co chwilę traciłam świadomość tego gdzie jestem, i co się ze mną dzieje. Po chwili widziałam tylko ciemność.

   Harry Pove
- i co teraz stary robimy ? - zapytał przybity Niall
Stałem i wpatrywałem się w kałuże krwi w moim pokoju. Bałem się najgorszego. Sam nie wiedziałem co teraz robić.
- Nic, będziesz musiał znaleźć sobie inną dziwkę - odezwał się Zayn do Nialla.
- Zamknij się Malik ! - spojrzałem w stronę mulata.
- Harry szkoda czasu na szukanie i narażanie życia dla nic nie wartej dziewczyny - zwrócił się do mnie Zayn.
- Lepiej sprawdź jak tam Liam - odezwałem się do Zayna.
- A ja poszukam Rose.
- Pomogę Ci - Rzekł Niall.
Ruszyliśmy samochodem, do miejsca gdzie Nathan ma swój burdel. W poszukiwaniu Rose.

 Rose Pove
Obudziło mnie mocne uderzenie w policzek. Próbowałam wyostrzyć sobie obraz. Rana na udzie jeszcze mocniej bolała. Dosłownie nie mogłam poruszać nogą. Ból nic więcej ból.
Siedziałam na krześle związana. Na przeciwko mnie stał mężczyzna, który mnie tu porwał.
- Jak się spało, kochanie ? -zapytał mnie brunet.
- Proszę, nie zabijaj mnie - ledwo wydusiłam z siebie, płacząc.
- Ależ przeciwnie, myszko. - podszedł do mnie od tyłu, nożem rozciął sznur. Moje ręce opadł bezwładnie.
Znów miałam go przed sobą. Chwycił moją dłoń. Ucałował ją. Bardzo mnie to zdziwiło. Później spojrzał w moje oczy. Nadal trzymał moją dłoń. To zobaczyłam, wbiło mnie w ziemie. Wyciągnął nóż, schował w wewnętrznej stronię dłoni. Zamknął moją dłoń w pięść. Ścisnął tak mocno, że nóż wbił mi się w dłoni. Krzyczałam na tyle ile sił miałam. Próbowałam się wyrwać. Płakałam, błagałam wszystko robiłam żeby przestał. Tak bardzo bolało. Po dwóch minutach męki puścił moją dłoń. Nie mogłam zobaczyć rany, bo krew była wszędzie. Chciało mi się mdleć. Nie wiedziałam co się dzieje. Złapał mnie za włosy i pociągnął w stronę wyjścia.
- Chodź, kotku ktoś chcę cię kupić. - co on miał na myśli kupić ? Strach zawładnął całym ciałem. Wrzucił mnie do jakiegoś pokoju. Było tam łóżko. Nic więcej. Leżałam na podłodze tak jak mnie rzucił.
Do pokoju wszedł jakiś mężczyzna. Miał gdzieś około sześćdziesiąt lat. Był ubrany w czarny garnitur i laskę. Podszedł bliżej, zdjął marynarkę i usiadł na łóżku na przeciwko mnie.
Do pokoju  wparował porywacz.
-Dzień dobry Panie Edwardzie - przywitał się porywacz, mężczyzna kiwnął głową. - A o to Rose Stward ma 17 lat i kosztuje tylko dwanaście tysięcy.
Jest najładniejsza z naszych wszystkich dziewczyn, serdecznie polecam.
- No dobrze...kupuje. - Jakiś nie śmieszny żart, co się w ogóle dzieje.
- zaprowadźcie ją do mojego auta. - starszy mężczyzna rzekł.
- oczywiście, od dziś to pańska niewolnica, Rose poznaj swojego  nowego właściciela- odezwał sie brunet, po czym podszedł do mnie, zdejmując ze mnie ubrania.
- Ale na samym początku trzeba cię zapieczętować i ubrać. - Nie miałam już sił, po prostu oddawałam im się bez walki.
Przyłożył mi do ciała jakiś rozgrzany metal. Który wypalił mi skórę. Bolało...słabe określenie, łzy bezgranicznie napływały mi do oczu.
Kątem oka zobaczyłam napis "Wł. Edward". Następnie ubrał mnie w skąpą sukienkę i zaniósł do czarnej limuzyny. Straciłam już wiarę we wszystko. Jedyne czego pragnełam to śmierci. Zasnąć i się nie obudzić.





     Moi drodzy i o to rozdział numer 11
Wyjątkowo długi rozdział. Pisałam po nocach także prosze o wyrozumienie.
Komentujcie bardzo was proszę.
I wielkie sorry za błędy rozdział jak zwykle na komórce pisałam ;)
Pozdrawiam :* :* :*
 


           Stylesowa :*

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 10 "moja malutka siostrzyczka"

- Wypuścicie ją ! Błagam - płakałam nieustannie - zróbcie ze mną wszystko co chcecie , ale wypuścicie ją .
Mała Lucy miała zawiązane oczy i mokre od płaczu policzki .
- Spokojnie . Nie chcemy nic jej zrobić. Chcemy tylko udowodnić że żyjesz. - zaśmiał się Harry po czym popchnął ją w moją stronę tak,że się przewróciła .
-Lucy !- podbiegłam do niej podnosząc ją . Harry i Zayn wyszli by Lucy nie widziała ich twarzy.
ściągnęłam z jej oczu szmatę i mocną ją przytuliłam .
- Rose- płakała - bałam się ,że coś ci się stało.
-Wszystko się ułoży - sama nie wierzyłam w to co mówię .
-Powiedz tacie ,że jestem w jakimś ogromnym lesie i za 2 dni chcą wyjechać do LA- szepnęłam na ucho .-Pamiętaj ,że cię kocham. Nie płacz - otarłam jej łzę - Harry ! Teraz ją odwieź  .
- Nie ! - krzyczał Lu - chce z tobą zostać .
założyłam jej przepaskę na oczy i wszedł Harry .
Złapał ją i już chciał wyjść gdy do niego podeszłam złapałam go za ciuchy i wysyczałam przez zęby
-Jak jej coś sie stanie to obiecuję ,że zrobię wszystko by twoje życie było piekłem .
Chłopak tylko się zaśmiał i wyszedł z moją małą siostrzyczką .
Po chwili w pokoju pokazał się Niall .
-Muszę cię odprowadzić . - powiedział smutny blondyn .
Gdy byliśmy już w piwnicy zapytałam : - Mogę cię o coś prosić?
Przytakująco kiwnął głową ,więc kontynuowałam - Pojedź z Harrym i dopilnuj by Lucy nic się nie stało.
- Dobrze .
Gdy usłyszałam to słowo rzuciłam się na chłopaka mocno go przytulając . Szepnęłam tylko "dziękuje" i Niall wyszedł .

Niall był jedyną osobą której mogłam tutaj zaufać .
Byłam zmęczona,więc położyłam się na łóżku i zasnęłam .
Przespałam kilka godzin . Gdy obudziłam się
podeszłam do drzwi pukając aż ktoś przyjdzie.
Po kilku minutach pojawił się u mnie Liam .
-Czego !?
- Chciałabym się wykąpać. -powiedziałam .
- No dobra . - złapał mnie za nadgarstek. Jego uścisk był tak mocny ,że z moich ust wydobył się jęk , a chłopak tylko się zaśmiał .
Zaprowadził mnie do łazienki .Usiadł na stołku i siedział .
- yy. Wyjdziesz? - powiedziałam grzecznie.
-yy nie - zaśmiał się.
-nie będę się kąpać przy tobie.
-to się nie wykąpiesz ,bo ja się nigdzie nie wybieram . -uśmiechnął się - Harry by mnie zabił jakbyś zwiała.
- To chociaż się odwróć .
Gdy to zrobił szybko się rozebrałam i weszłam pod prysznic. Na szczęście zasłona nie była przeźroczysta.
Pozwoliłam wodzie zmyć chociaż na chwilę wszystkie wspomnienia. Woda delikatnie padała na moją twarz. Mogłam tak stać godzinami.
Złapałam za ręcznik, owinęłam się nim i wyszłam spod prysznica. Na miejscu Liama siedział Niall .
- nic jej nie zrobił? - zapytałam szybko .
-Nie. Odwieźliśmy ją pod sam dom .
-Dziękuję. - Przytuliłam chłopaka mocząc mu przy tym koszulkę.
-Przepraszam .- zaczęłam się śmiać pierwszy raz od kilku dni .
- Nic się nie stało . Jeżeli to sprawia ,że się uśmiechasz to możesz to robisz częściej. Pocałowałam go w polik . Odprowadził mnie pod drzwi i zamknął je za mną .
-Chcesz coś do jedzenia? - usłyszałam zza drewnianej powłoki .
-Jasne .

Wytarłam się i ubrałam i po chwili Niall przyszedł przynosząc mi spaghetti i suszarkę do włosów .
Już chciał wyjść ,gdy zapytałam :- Zostaniesz ze mną ? Mam dosyć siedzenia tu sama.
-Pewnie .- uśmiechnął się i usiadł koło mnie .





*********************************************************


Cześć Kochani . :*
przepraszam ,że ten rozdział pojawił się tak późno ,ale miałam mały kryzys i sporo problemów osobistych.
Mam nadzieję,że rozdział was nie rozczarował :/.

Jak czytacie to zostawcie komentarz . Dla was to kilka sekund a dla mnie ogromna motywacja do dalszej pracy .
KOCHAM WAS :) Karo

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 9 "czemu jesteś taka głupia"

         Scott Pove
- Cholera, zwiali - powiedziałem w stronę, Franka mojego wspólnika.
Frank to dobry przyjaciel, zawsze mi pomaga teraz kiedy porwali Rose, on jest przy mnie. Pracujemy razem, pijemy razem i dobrze się dogadujemy.
- Stary na dziś już chyba koniec - poklepał mnie po plecach Frank.
Miał rację było już późno po północy, ale boje się, że coś mnie ominie. Byłem tym już zmęczony. Rose nie było już parę dni, a ja jako ojciec powinienem już dawno sprowadzić ją do domu JAKO OJCIEC I JAKO DETEKTYW.
Ale teraz jeszcze bardziej się bałem, ponieważ jednak zawarliśmy umowę. Ale ja ich oszukałem, boje się, że teraz ją zabiją. Chociaż Rose mówiła, że tego nie zrobią ale nie mam pewności, że tak będzie. Moja malutka córeczka tam gdzieś jest z tymi skurwielami, nie wiadomo co jej robią. O nie, nie mogłem tak po prostu jechać do domu i odpocząć. Musiałem ją szukać i zrobić wszystko, żeby ją znaleźć. 
- Nie mogę - odwróciłem się w stronę Franka i reszty - muszę ją szukać - szybko podbiegłem do samochodu i chciałem już ruszyć przed siebie, kiedy do szyby zapukał Frank.
- Nie próbuj mnie nawet zatrzymywać, nie spocznę do póki jej nie znajdę - szybko powiedziałem w jego stronę.
- Nie mam zamiaru - powiedział po czym wsiadł do auta na miejsce pasażera.
- Chcę Ci pomóc - odezwał się w moją stronę. - To gdzie jedziemy ? - zapytał Frank.
- Musimy pomyśleć, gdzie by mogli uciec - ruszyłem przed siebie.
     
   Rose's Pove

Już nawet nie pamiętam ile to trwa. I ile to będzie trwać ? . Te pytanie chodziło mi ciągle po głowie, nawet już czasami myślała o samobójstwie. Chciałam już skończyć z tym. To wszystko mnie przerasta. Czułam się bardzo słaba psychicznie i fizycznie. 
Do pomieszczenia wparował Louis. Szarpnął mnie za rękę, podnosząc do góry.
- Chodź ! Harry chcę z tobą mówić - wyprowadził mnie z piwnicy i za chwilę znalazłam się w ogromny salonie.
Nigdy nie byłam w tak pięknym salonie.
Wielki, duże kanapy, wielki telewizor wszystko takie modne, piękne i orginalnię urządzone. W ogóle nie pasujące do Louisa, takiego bandyty.
W salonie, na kanapie siedział nie kto inny jak sam Harry Styles.
Louis posadził mnie na ogromną kanapę  na przeciwko Harrego. Louis zostawił mnie z nim samą w jednym, wielkim salonie. Znów poczułam jak strach mnie paraliżuje.
- Czemu, jesteś taka głupia ? - jeszcze wygodniej rozłożył się na kanapie, popijając whiski.
- A ty, czemu jesteś dupkiem - w tym momencie zdałam sobie sprawę z tego co właśnie powiedziałam, brawo Rose brawo, nie ma co chyba na serio nie chcesz już żyć. Ale było widać, że nie bardzo się tym przejął, odpowiedzią na moje pytanie był jego śmiech co mnie jeszcze bardziej zdenerwowało. Nagle jego mina zrobiła się bardzo poważna.
- Może i jestem dupkiem, ale mam nad tobą kontrole i mogę zrobić z tobą co mi się tylko podoba ! - wykrzyczał ze złości.
- Zayn ! - krzyknął głośno Harry.
Po chwili usłyszałam płacz, najprawdopodobniej jakiejś dziewczynki. 
Serce momentalnie mi stanęło, a łzy bez przerwy spływały mi po policzku.
W salonie pojawił się Zayn i moja mała Lucy...

 Dzień dobry kochani :* 
Jest rozdział numer 9 
I na początku chcę was bardzo
Bardzo przeprosić za beznadziejny
rozdział i krótki, ale mimo to mam nadzieje
że się spodoba i będziecie komentować.
Umówmy się tak jeżeli będzie więcej niż 10 komentarzy będzie next :*
Kochamy was bardzo :* :* :*
Ale na pewno większość z was ma blogi i wiecie jakie to ważne jest dla nas, że komentujecie :D 
Druga rzecz dziś nasz Kochany Zayn ma urodzinki :D
Sto lat sto lat :P 
Kolejna sprawa :P moje rozdziały będą pisanę na komórce więc od razu was przepraszam za jakiekolwiek błędy i mam nadzieje że mi wybaczycie.
I jeszcze raz wielkie SORRY za rozdział nie miałam dziś weny :( i pisałam z przymusu 
Ale bardzo was kocham i licze na wsparcie  :* :* :*

Stylesowa :*

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 8 "jak dziwka"

Gdy byłam juz w pokoju zaczęłam szukać po szafkach rzeczy , które pomogłyby mi się stąd wydostać. Za oknem były kraty . W szafce nocnej znalazłam zeszyt i jakiś długopis . Natychmiast wyrwałam jedną z kartek i napisałam na niej .
" URATUJ MI ŻYCIE I ZADZWOŃ NA POLICJĘ"
otworzyłam okno i czekałam na jakiegoś przechodnia.
Stałam dobre pół godziny, aż w końcu ujrzałam jakąś staruszkę, która wyszła na spacer z psem . Poczułam ulgę .
Zapukałam w okno , a gdy starsza pani spojrzała w moją stronę rzuciłam jej kartkę .
Zanim ją rozłożyła i przeczytała minęła chwila , ale to ona była moim jedynym ratunkiem . Wyciągnęła telefon z torebki i dzwoniła . Po chwili z domu wyszedł Zayn .
-Cholera- pomyślałam.
Podszedł bliżej staruszki i zobaczył napis na kartce .
Spojrzał w moją stronę , a z jego ust wyczytałam słowa " nie żyjesz ". Wbiegł spowrotem do domu , a ja pod klamkę przesunęłam krzesło . Byłam przerażona ,ale miałam nadzieje ,że dam rade ich zatrzymać do przyjazdu policji.

*Harry's pov*

Do mojego biura wbiegł zdyszany Malik .
- Ta mała suka zadzwoniła na policję .
-Kurwa!- powiedziałem do siebie.- Zbierz wszystkich do auta ide po nią .
Ruszyłem biegiem na górę do pokoju w którym siedziała .
-otwieraj - wykrzyczałem , ale odpowiedziała mi cisza .
Chciałem wyważyć drzwi , ale ta mała spryciula podłożyła coś pod nie . Z pokoju przyniosłem łom i uderzyłem w drzwi robiąc w nich dziurę .
Odkluczyłem drzwi i gdy dostałem się do środka przeszukałem cały pokój. Otworzyłem szafę i ujrzałem Rose płaczącą i bezbronną . Uśmiechnąłem się, kopnąłem ją w żebra i wyciągnąłem ją za włosy .

*Rose pov*
Nie wiem co bardziej bolało . Moje żebra czy myśl ,że mogą uciec policji .
Wytargał mnie na zewnątrz wpychając do auta .

-Jedź- rozkazał Zayn'owi .
Usłyszałam syreny . Było tak blisko . Zaczęłam płakać
-Jesteś sprytniejsza niż przypuszczałem - powiedział Harry .
-Gdzie jedziemy ? - zapytał Malik nie wiedząc ,gdzie ma jechać .
- Do mnie . - powiedział szybko Louis.
Całą drogę trzęsłam się na myśl co mnie spotka jako karę.
Dojechaliśmy do domu w środku lasu .
-Jutro jeszcze nie wyjedziemy . Zostaniemy tu na 2-3 dni .
-Zaprowadź ją do piwnicy . Zaraz do niej przyjdę.-na te słowa zaczęłam się wyrywać, ale na marne . Louis był za silny .
Zaprowadził mnie do piwnicy i zamknął za żelaznymi drzwiami. Czy to sie kiedyś skończy? Czy całe życie będę workiem treningowym Harry'ego!?
Drzwi się uchyliły a ja ujrzałam Harry'ego.
Zadrżałam i uroniłam kilka pojedyńczych łez.
- No maleńka .-rzucił mi kartonik- przebierz się w to .
gdy otworzyłam paczkę moim oczom ukazała się bielizna , choć ciężko nazwać to bielizną . Bardziej wyglądało na piżamę taniej ruskiej dziwki .
-Nie założę tego - powiedziałam oglądając 'bieliznę'
- To ci pomogę . - rzucił się w moją stronę z nożem. Rozdarł moją (swoją) bluzkę na pół .
Założyłam strój i stanęłam niepewnie przed tym draniem.
-Co teraz ?
- tańcz. - zaśmiał się .
W jego oczach widziałam porządanie i podniecenie .
obrzydzało mnie to.
Stanęłam tyłem do niego by nie musieć na niego patrzeć i poruszałam delikatnie biodrami .
Po chwili poczułam na nich obślizgłe ręce chłopaka.
-Postaraj się bardziej . -szepnął mi do ucha i przygryzł płatek mojego ucha .
Gwałtownie odwróciłam się do niego i mocno go odepchnęłam .
-Do takich spraw zamów sobie dziwkę , bo ja tańczyć nie będę .
-dobra- powiedział zaskakująco spokojnie- zostawię cię już w spokoju, ale - wiedziałam. ZAWSZE JEST JAKIEŚ ALE - ale nadal należysz do mnie. -skrępował moje ręce i zostawił bolesny ślad na mojej szyji.
Gdy wyszedł przyszedł do mnie Niall z jakąś koszulką , spodenkami i kocem .
Poczułam silną chęć przytulenia go ,wiec obięłam chłopaka szczepcząc -dziękuję,że to robisz .
- Dobranoc księżniczko.-pocałował mnie w czoło i wyszedł.
W głowie ciągle słyszałam jego czułe "dobranoc księżniczko"









************

Cześć kochani .
chciałabym was bardzo przeprosić,że rozdzia jest dopiero teraz , ale miałam bardzo dużo rzeczy na głowie.

KOCHAM WAS KARO :**

czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 7 "nie wzbudzisz we mnie litosci"

"Zbudować most chcę wnet, bym móc nad sobą przejść, nie pewnie wstawiam krok, przyspiesza oddech i błądzi wzrok"
"Krzyk i hałas w ciszy słyszę, nie mogę się odezwać, a w myślach krzyczę"


Rose's Pov
Powoli wszystko zaczęło mnie denerwować, miałam ochotę komuś przywalić ! Najchętniej, żeby to był Harry. Czułam, że tabletka po woli traci  swoją moc, a ból przychodzi jeszcze z mocniejszą siłą. Bardzo żałowałam, że powiedziałam Harremu, że mi nie jest zimno, jestem taka głupia... Czułam jak palce u stóp i rąk powoli zamarzają, tu było tak zimno a ja byłam w bluzie i spodniach. Nawet nie raczyli dać mi koca lub jakiegoś przykrycia, materac na którym spałam był stary, ledwo trzymał się kupy i śmierdział zgniłym jajem. Boże... ratuj mnie, ja chce do domu, błagam...
Serce momentalnie mi stanęło, kiedy do piwnicy wszedł Harry, a zaraz za nim Zayn i Louis. O matko co tym razem ? Zabiją mnie ?
- Zayn - powiedział Harry zwracając się do Mulata. Zayn jakby wiedział o co chodzi i podszedł do mnie, po czym podał mi jakieś Ubrania ?
- przebierz się w to ! - rozkazał Harry, zdziwiona zabrałam od Zayna rzeczy.
- ale ? Tuuuuu ? - miałam się przebierać przy nich ? Cooo ? Jakiś nie śmieszny żart.
- Masz się tu przebrać ! Malutka, chyba że chcesz bym ci pomógł ? - powiedział to z uśmiechem na twarzy i zbliżył się do mnie lekko pchając mnie na ścianę przygniatając swoim ciałem, usłyszałam chichot chłopaków. W oczach zebrały mi się łzy przypominając sobie o tym co zrobił mi wczoraj. Bałam się go, faceta który przygniatał swoje ciało moim do ściany, czułam zapach jego ciała, który powodował dreszcze na moim ciele, strach zawładnął mną, przez co nie mogłam wydusić z siebie, żadnego słowa.
Momentalnie poczułam bardzo mocne pieczenie na policzku, uderzył mnie przez co pojedyncze łzy zamieniły się w głośny szloch.
- Jak się pytam ciebie ! To masz odpowiadać ! - kolejne pieczenie tyle, że na innym policzku i jeszcze mocniejsze. Nie rozumiem tylko jednego, wczoraj wieczorem był inny taki troskliwy, a dziś ? Znów chce mi pokazać, że jestem nikim, że ma nade mną przewagę.
Odszedł ode mnie wziął jakieś krzesło i usiadł na przeciwko mnie uśmiechając się pod nosem. Louis i Zayn nie byli gorsi oparli się o ścianę i tymi swoimi zadowolonymi minami wpatrywali się we mnie. Czekali na coś.
- Nooo dalej kotku, przebieraj się ! Czy nadal wolisz tą drugą opcje - już chciał wstać i mi " pomóc" ale...
- nieee proszę... - załkałam
Zaczęłam od góry, zanosząc się płaczem jeszcze bardziej, głowę miałam cały czas spuszczoną. Rozpięłam bluzę, zdjęłam ją z siebie i rzuciłam na materac blisko siebie. Bałam się... została mi tylko podkoszulka, żeby pokazać stanik ukazując swoje piersi. Jeszcze przed zdjęciem zerknęłam na Harrego, który właśnie przegryzał dolną wargę i ukazując dołeczki. Jak widziałam go to mi się nie dobrze robiło...
Słychać było tylko mój płacz i śmiechy chłopaków.
W końcu zdjęłam bluzkę, oczom chłopaków ukazał się mój stanik. Już chciałam założyć koszulkę, którą mi dali, kiedy momentalnie podszedł do mnie Harry.
- ciiiii - uciszył mnie kierując swoje usta do ucha, jego głowa zagłębiła się pomiędzy szyją, a ja poczułam jego zwinne palce jak rozpinsją mój stanik. Zaczęłam się szarpać i wyrywać, żeby nie dopuścić do rozpięcia mojego stanika. Był za silny
- Ejjjjj, kotku nie martw się będzie dobrze - szepnął mi do ucha, nie wiedziałam co robić spojrzałam na Zayna i Louisa z nadzieją na ratunek, to było straszne ich śmiechy zagłuszały mój płacz.
Zwinnym ruchem Harry rozpiął mój stanik, już chciał zesunąć ramiączka, ale momentalnie załapałam za stanik, żeby nie zsunął ze mnie ukazując moje piersi.
Bardzo mocno Złapał za mój podbródek tak, żebym spojrzała na niego.
 Był zadowolony z siebie.
- Bądź grzeczną dziewczynką ! Albo spotka cię kara ! - wysyczał mi prosto w twarz. Zobaczył w jego oczach dziwną przemianę zrobiły się ciemniejsze.
- Słyszałaś ! - jeszcze mocniej ścisnął mój podbródek.
-prooszę...jaa nie chcę - powiedziałam płacząc.
Wyrwał mi z całej siły biustonosz i usiadł znów na krześle.
- Kontynuuj, skarbie - przegryzł dolną wargę i zaśmiał się.
Zsunęłam z siebie spodnie, i rzuciłam gdzieś obok siebie. Nie wiedziałam co teraz robić, na pewno nie zdejmę swojej bielizny, niech mnie ta kara spotka, ale ja nigdy tego nie zrobię.
- No ściągaj ! - Krzyknął w moją stronę.
Właśnie w tym momencie wparował do pomieszczenia, Liam ratując mnie przed upokorzeniem.
- Hazza mamy problem - powiedział zdenerwowany w stronę Harrego, po czym spojrzał na mnie.
- Ubierz się - zwrócił się do mnie - ale nie martw się, to jeszcze nie koniec zabawy - zaśmiał się

Harry Pov
- Co jest ? - zapytałem zdziwiony.
- Jej ojciec nie odwołał ludzi, i jeszcze na dodatek zatrudnił ich więcej.
- Cholera... - powiedziałem sam do siebie.
- I co teraz nią będzie ? Zabijesz ją ? -zapytał z ciekawości Zayn.
- Jeszcze nie, może mi się przydać, a po drugie to nie jej wina, że ma popieprzonego ojca.
Nie chciałem jej jeszcze zabijać, kręci mnie jej bezradność, i te łzy. Szerze mam wobec niej jeszcze plany, dosyć spore. Mógłbym ją wykorzystać do wielu rzeczy. Jest moją własnością.
- Wiesz, stary nie chcę nic mówić, ale raczej musimy się przenieść, najlepiej do Las Vegas. - zaproponował Louis, nie był to zły pomysł najwyższy czas zmienić otoczenie.
- I to jak najszybciej - dodał Liam
- Wiem, ale dziś już nic nie załatwimy dopiero jutro.
Wróciłem do Rose tym razem sam. Leżała w bluzce, którą jej dałem, wyglądała słodko. Bała się z czego byłem dumny.
- Wstawaj, czas na kąpiel - roześmiałem się.
- Dlaczego mi to robisz - zapytała cicho.
- Bo mi to sprawia przyjemność, zrozum to w końcu - powiedziałem tak spokojnie, że aż sam się zdziwiłem.
- wstawaj, nie mam tyle czasu. - tym razem rzekłem oschle.
Wstała, po czym ruszyła za mną. Wyszliśmy na korytarz mieliśmy dużo łazienek, ale wybrałem tą najładniejszą i największą. Wpuściłem ją pierwszy, a później sam wszedłem.
- umiem się sama umyć- szepnęła w moją stronę.
- nie wątpię - odpowiedziałem i odkręciłem wodę w dużej wannie.
Znów usłyszałem płacz szatynki.
- Nie wzbudzisz we mnie litości - powiedziałem jej prosto w twarz.
- Rozbieraj się - rzekłem na razie łagodnie.
- Jesteś Hujem ! Bez serca dupkiem ! - Momentalnie przywaliłem jej w twarz, że mało co nie uderzyła głową o wannę, łapiąc się za nią.
- Nie pozwalaj sobie kurwo ! - nie mogłem jej darować, żeby zwracała się do mnie w taki sposób. Złość znowu powróciła, nie chciałem znów ją bić, bo nie wiem czy by przeżyła kolejnego mojego napadu wściekłości. Wyszedłem z łazienki, żeby jej nie zabić. Musiałem ochłonąć, ta mała dziwka działała mi już na nerwy, ktoś musi nauczyć ją dyscypliny.

 Rose's Pov
Gdy wyszedł z łazienki, zamknęłam się na klucz. I zaczęłam się kąpać i zmyć z siebie zaschniętą krew, była dosłownie wszędzie. Gdy już skończyłam się myć, wytarłam się w ręcznik i założyłam koszulkę za pewne Harrego bo była za duża, dobrze że chociaż zakrywała Bieliznę.
Przyglądałam się w lusterku, wyglądałam obrzydliwie, łzy pojawiły się w moich oczach. Wystraszyłam się, kiedy ktoś szarpnął za klamkę.
- Otwórz, to ja Niall, Harry kazał mi Cię zaprowadzić do pokoju - usłyszałam głos Nialla, ucieszyłam się, że to on.
Otworzyłam zamek w drzwiach stanął blondyn.
- Załatwiłem Ci pokój na górze, jak się czujesz ? - spytał Niall.
- lepiej
-chodź - ruszyłam za nim tak jak chciał.
Doszliśmy do jakiś białych drzwi, Niall wyciągnął klucze i otworzył pokój. Kiwnął głową, żebym weszła do środka.
- Na razie zostaniesz W tym pokoju, jutro wyjeżdżamy. - uśmiechnął się.
- Jaaa nie mogę - wyszeptałam, wtedy tata już nigdy by mnie nie znalazł.
- Rose, nie stawiaj się Harremu, proszę cię sama wiesz jaki on jest. Muszę już iść, dobranoc - wyszedł i Zamknął drzwi na klucz.

Hej hej kochani ! :* :* :*
Pisał już jak bardzo was kocham ? Nie ? To bardzo bardzo was kocham i dziekuje za komentarze :) nawet nie wiecie ile to radosci przynosi.
I przepraszam za błędy ponieważ pisałam na telefonie :/ ale licze że zostawicie po sobie ślad

        Stylesowa :*

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział 6 "iskierka nadziei"

Niall zaniósł mnie na rękach do piwnicy . Delikatnie położył mnie na materacu .
- Dlaczego to robisz ? - spytałam zwijając się z bólu .
- Bo widzę ,że cierpisz..- zaczął .
- Nie to .- przerwałam mu .- Dlaczego chcesz wstąpić do gangu ?
Wziął krzesło i usiadł koło mnie .Gdy był obok nie czułam strachu .
- Trzy lata temu Norris z przeciwległego gangu - wziął głęboki oddech . Widziałam ,że nie jest to dla niego łatwe - zastrzelił mojego ojca i moją małą siostrzyczkę .Ojca mi nie żal , był chujem i zasłużył na to , ale co im do cholery zrobiła 3 letnie dziecko !?
-Przykro mi .- powiedziałam podnosząc się do pozycji siedzącej  .


* Emma's pov *

Spędzałam całe dnie w domu Rose . Bardzo się o nią martwiłam i miałam poczucie winy , że to wszystko co się stało to moja wina .
- Co teraz robimy , Scott ?- powiedziała pani Steward do męża .
- Znajdę ją .- podszedł do kobiety i mocno ją przytulił - OBIECUJĘ.
- Tatusiu .- zza drzwi ukazała się mała główka Lucy .
- Co kochanie ?
- Bo ja tego wieczora , jak Rose wyszła ja widziałam co się stało .
Nagle wszystkie oczy zwróciły się na małą .
- Jak to ? - tata wziął ją na ręce i bacznie ją obserwował .
- Bo ja w nocy się obudziłam i nie mogłam spać , więc poszłam do Rose , ale jej nie było . Chciałam na nią poczekać więc poszłam do salonu i siedziałam na kanapie , ale zasnęłam . Obudziło mnie jak Rose rzuciła buty na ziemię .
- I co widziałaś skarbie ? -zapytałam mama Lucy .
- I , gdy ona chciała zamykać drzwi to jakiś chłopak położył jej coś na ustach ,a ona zasnęła .- zaczęła płakać .
- Nie płacz kochanie .- uspokajał ją tata . - Jak wyglądał ten chłopak ?
- Nie widziałam .- wytarła policzek i podciągnęła nosem - ciemno było .


* Niall's pov*

-Harry ? -zapytałem pukając do jego biura .
- Czego ? - usłyszałem w odpowiedzi .
Wszedłem do środka i kontynuowałem .
- Czy Rose wróci do domu ?
- Jak tatuś wpłaci pieniążki to się zastanowię .- zaśmiał się . - A co ? Spodobała ci się ? - zapytał , ale teraz był już nieźle wkurzony i czułem ,że jak powiem prawdę to oberwę .
- Coś ty .
- To dobrze . Ona jest moja .- krzyknął ,a Louis go uspokajał .

- Więc rączki przy sobie .- odepchnął mnie .
Wyszedłem i wróciłem do Rose .
- Przyniosłem ci coś do jedzenia .- dałem jej tacę .
- Dziękuję -powiedziała cicho i nie pewnie .

Wyciągnąłem telefon , zmieniłem w nim kartę .
- Pamiętasz numer do taty - powiedziałem bardzo cicho by nikt nie usłyszał .
- Tak .
Podałem jej telefon ,a ona wpisała numer .

Poszedłem na górę siadając w fotelu i stukając na klawiaturze wiadomość :


                               " Jak pan zapłaci okup , to możliwe ,że Rose zostanie wypuszczona "

Wysłałem na numer podany przez dziewczynę .




*Rose's pov*

Ból powoli mijał , albo po prostu zaczynałam się do niego przyzwyczajać.
Usłyszałam opadającą klamkę i serce mi stanęło . Gdy zza drzwi ukazały się loki zaczęłam się automatycznie trząść .

Usiadł na materacu na przeciwko mnie .
- Błagam nie rób mi nic -powiedziałam ,a w moich oczach znów zbierały się łzy .
- To bądź grzeczna .- uśmiechnął się i pogładził mój policzek .- Widzę ,że ktoś cię dokarmia - wskazał na tacę .- To dobrze ,bo sam nie miałem do tego głowy .
- Nie udawaj ,że się o mnie martwisz - wysyczałam , a on to przemilczał .
- Boli cię jeszcze ?- wskazał na żebra .
- A jak do cholery myślisz ?
Po chwili z kieszeni wyciągnął tabletkę i podał mi ją z butelką wody .
- Masz . Może chociaż trochę pomoże .
Ależ on szlachetny - Pomyślałam .
- Nie jest ci tu zimno w nocy ?
Pokiwałam przecząco głową .

- No to dobranoc śliczna - pocałował mnie w czoło - Kolorowych snów . - uśmiechnął się i wyszedł zamykając za sobą drzwi .


* Scott's pov *

Mój telefon zabrzęczał .Przeczytałem sms'a i przeczytałem go również Anne .
Ucieszyliśmy się z niego .
Było już późno więc kazałem wszystkim iść spać .
Sam usiadłem przy biurku i na komputerze próbowałem ustalić lokalizację telefonu z którego sms przyszedł .
Na ekranie ukazał mi się adres .
Schowałem pistolet za pasek i ruszyłem w drogę .

Dojechałem w kilka minut . Uszykowałem pistolet i latarkę i zacząłem szukać .
Próbowałem zadzwonić na ten numer , ale był niedostępny .
Po kilkunastu minutach w krzakach znalazłem kartę sim .
- Cholera - przeklnąłem i wróciłem do domu czekając na wiadomość od porywaczy .




*********************************
Mam nadzieję ,że rozdział was nie rozczarował , ale na prawdę nie miałam na niego innego pomysłu :c

Chciałam wam bardzo , bardzo podziękować za mnóstwo miłych komentarzy .
Jesteście najlepsi ♥

                                                                              Kocham Was , Kara ♥♥

niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 5

     Emma Pov
To co właśnie powiedziała Pani Steward, mama Rose wbiło mnie w ziemię, jak to zaginęła to jakiś żart.
- Jak to możliwe, sama widziałam jak wchodziła do domu.
- To niemożliwe - powiedziała mama Rose. Płakała i to bardzo, było widać, że nie śpi po nocach, ponieważ miała bardzo podkrążone oczy i bardzo smutne. Widok płaczącej matki, której córka zniknęła mnie doprowadził do łez. Podeszłam do niej i usiadłam na miejsce na kanapie tuż obok niej.
-Niech Pani się nie martwi, na pewno ją
 znajdziemy wspólnymi siłami.
Siedziałam tam i pocieszałam ją, po czym wyszłam idąc w stronę swojego domu.
-Rose, gdzie jesteś!? - zapytałam samą siebie.

   Harry Pov
-Ojciec tej szmaty jest detektywem i chcę wynająć ludzi do szukania, podobno najlepszych w tym mieście- powiedział Zayn.
- Harry co zamierzasz zrobić z nią ? Może oddamy ją ? - zapytał Niall, błagalnym głosem
- chyba śmieszy jesteś ! Nie po to te całe porwanie, żeby teraz tak po prostu ją oddać- wyśmiałem go
- to co robimy ? - spytał Louis
-zostawimy tatusiowi wiadomość- zaśmiałem się.
Nagramy jego biedną córeczkę od razu mu serce pęknie jak zobaczy ledwo żywą Rose. Uwielbiam zadawać ból przeważnie biednym dziewczyną, bardzo mnie to kręci, to jak proszą mnie żebym przestał te łzy w oczach i ta bezradność.
Czas zacząć małe przedstawienie.
Wszedłem to pomieszczenia, w którym znajdowała się Rose. Och biedactwo nie wie co ją czeka. Śmiałem się w myślach. Nie czekając dłużej złapałem ją za włosy i postawiłem pod ścianą.
- Witaj kotku, nagramy dla twojego tatusia wiadomość, ale na sam początek trzeba cię urządzić, żebyś wyglądała realnie- dziewczyna wystraszonym i błagającym wzrokiem spojrzała na mnie, a później na nóż, który trzymałem w dłoni.
- Proszzze...zostaw mnie- wyszeptała ledwo słyszącym głosem
- Od czego by tu zacząć ? - widziałem jak te słowa wywołują u niej, jeszcze większy strach.
- Nie rób tego... błagam- zaśmiałem się na prośbę dziewczyny.
Płakała widząc jak podchodzę do niej, nadal trzymając nóż w ręku.
- Wiesz ? Buźkę zostawię na koniec hymmm ? - nic nie odpowiedziała. Odwróciłem się w stronę wyjścia udając, że dałem jej spokój, po czym szybko się odwróciłem dając jej mocnego kopa w brzuch. Rose wydala się być bardzo zaskoczona moim ruchem. Momentalnie się zwinęła z bólu jaki jej doświadczyłem. Złapała się za brzuch i zaniosła się jeszcze głośniejszym płaczem. Podszedłem do niej i złapałem za podbródek, tak aby na mnie spojrzała. Jej wzrok wyrażał tylko ból.
- Nie płacz kotku, to dopiero początek- pogłaskałem ją po policzku wycierając jej łzy i śmiejąc się.

  Rose's Pov
Jego śmiech wypełnił całe pomieszczenie. Czułam się upokorzona. Widziałam jak przybliża nóż do mojego policzka. Bardziej płakać już nie mogłam, poczułam zimny metal przy moim policzku i jak rozcina go, poczułam zapach krwi, tak bardzo znany mi zapach. Krew leciała po policzku przez wargi na szyje. Czułam jakby mi rozdzierał policzek. Ból był nie do zniesienia.
-Wiesz ? Jednak zacznę od twojej pięknej mordki, uwierz mi to przepiękny widok.
To co przed chwilą zrobił było okropne. Wyciągnął swój wielki język i oblizał nim krew na moim policzku.
Momentalnie nogą kopnęłam go w krocze i przez jego chwile nieuwagi pobiegłam do drzwi już chciałam pociągnąć za klamkę kiedy zostałam pociągnięta za włosy i rzucona o ścianę tak, że głową walnęłam o nią. Kręciło mi się w głowie. Dotknęłam opuszkami palców głowy i doszło do mnie, że z głowy leci mi spora ilość krwi, świadczyło to jedynie, że mam rozwaloną głowę.
- Uciekać się kurwa zachciało !?Pieprzona idiotka!- zobaczyłam tylko jak podchodzi do mnie tym razem zasunął mi mocnego kopniaka w żebro.
To co czułam nie dało się opisać. Ból nic więcej, tylko ból. Głuchy jęk wydostał się z moich rozchylonych warg. Po chwili Harry usiadł na mnie okrakiem, wyciągnął swój nóż i rozciął nim moją bluzkę tak, że oczy mu się zaświeciły na widok mojego stanika  i piersi. Strach obezwładnił całe moje ciało. Nie mogłam się poruszyć gdy zobaczyłam co za chwilę chcę zrobić.
-Pros...-nie zdążyłam dokończyć swojej wypowiedzi, kiedy poczułam jak kreśli krwistą linie na moim brzuchu, jadąc coraz wyżej i wyżej, aż spotkał kość obojczykową. Przez stracenia nadmiernej ilości krwi robiło mi się słabo. Wszystko mnie bolało, dosłownie wszystko. Czułam się taka słaba psychicznie i fizycznie. Oprawca nadal nie przestawał się bawić nożem na moim brzuchu.
-Hazz wszystko gotowe już - powiedział zaskoczony  Louis widokiem mojego i Harrego.
-Rose raczej też już jest gotowa-zaśmiał się Harry, Louis dołączył do niego.
Byłam strasznie osłabiona. Ból sprawił, że zrobiłam się jak gąbka.
-wstań! - krzyknął Harry do mnie
-nieee mogę...-powiedziałam tak cicho że ledwo dało się mnie usłyszeć.
-Wstań ! Powiedziałem ! - Rozpłakałam się jeszcze bardziej, byłam bezradna nie mogłam się poruszyć, a już nie mówiąc o tym, żeby wstać.
-Wstań do cholery jasnej ! Chyba, że chcesz, żeym ci pomógł !? - nie chciałabym  przechodzić to drugi raz, mogłabym wtedy umrzeć.
Dlatego postanowiłam się podnieść, zrobiłam to tak niezdarnie, próbowałam złapać się czegokolwiek.
Nogi miałam jak z waty, moje próby wstawania kończyły się upadkiem. Nie potrafiłam ustać dłużej niż dwie sekundy. Louis i Harry patrzyli na mnie i się śmiali.
-Skarbie myślałem, że jesteś większą twardzielką - zaśmiał się, po czym podniósł mnie z pozycji leżącej i zaniósł mnie do jakiegoś innego pomieszczenia.

    Harry Pov
Zaniosłem Rose do mojego gabinetu, w którym będziemy nagrywać wiadomość dla jej "tatusia". Posadziłem Rose na fotelu na przeciwko biurka i kamery, którą ustawił wcześniej Liam.
- Zwiążcie ją sznurem i zakneblujcie usta, żeby wyglądała Realnie - powiedziałem do Zayna i Nialla, który nie mógł przestać patrzeć na pokrwawione i pocięte ciało Rose.
-To co Liam, nagrywamy ? - zaczęliśmy się śmiać co było odpowiedzią na moje pytanie. Liam włączył laptopa z kamerą, a nam wszystkim ukazała się twarz prawdopodobnie Ojca Rose.
- Dzień dobry Panie Scott - przywitałem się z ojcem Rose.
-Czego chcecie ? Tylko spróbuj dotknąć mojej córki, a obiecuje że sam własnoręcznie wpieprzę cię do kicia!- odezwał się po drugiej stronie rozwścieczony głos i obraz mężczyzny.
-Powodzenia - zaśmialiśmy się z groźby jej ojca.
- dobra, "detektywie" sprawa jest prosta, twoja córeczka- odsłoniłem zakrwawioną Rose na krześle- może żyć, ale jej życie zależy tylko od ciebie, mianowicie odwołujesz wszystkich policjantów, detektywów i ludzi, którzy mieli zająć się poszukiwaniem twojej kochanej córeczki, a ja w zamian nie zabije jej, wchodzisz w to ? - nie dałem mu wyboru, facet musiał się zgodzić oczywiście, że jak na ten czas nie zabiłbym Rose, ale chce go postraszyć.
- Dobrze, zgadzam się - odezwał się płaczący ojciec Rose.
- Rose, kotku chcesz coś powiedzieć tatusiowi ?
Oderwałem taśmę z jej ust, żeby mogła coś powiedzieć.
-tatoooo, nie słuchaj go, to dupe..- nie zdążyła dokończyć, kiedy z całej siły przywaliłem jej w twarz. Rose zemdlała.
-Błagam wypuście ją, zrobię wszystko, ale wypuście ją.- Błagał cały zapłakany.
-na razie, zrób to o czym gadaliśmy na początku, a później się jeszcze umówimy- powiedziałem, po czym się rozłączyłem.
-zaprowadźcie ją do piwnicy - rzuciłem rozkaz do chłopaków i ruszyłem do sypialni z zamiarem odpoczęcia, padałem z nóg.




      CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Kochani i o to rozdział numer 5! Przepraszam za jakiekolwiek błędy ale rozdział był pisany na telefonie :/
I wszystkich was proszę komentowanie bo to naprawdę dla nas jest bardzo ważne wam zajmuje to 1 minute a nam pisanie prawie cały dzień.
I przy okazji dodawajcie się do obserwatorów.
Za wszystkie komentarze dziękuję za te teraz i z poprzedniego rozdziału.

  STYLESOWA♥




sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 4

Czas mijał , a ja wciąż siedziałam w ciemności . Po chwili usłyszałam jak zamek w drzwiach się otwiera . Przerażona usiadłam w kącie . Gdy drzwi się uchyliły ujrzałam w nich cień chłopaka . Gdy oświecił światło zobaczyłam blondyna o niebieskich oczach . W ręce trzymał tacę . Podszedł do mnie i położył na ziemi miskę.
- Zjedz . - powiedział cicho .
Nie odpowiedziałam tylko patrzyłam na niego z pogardą .
- Proszę zjedz szybko - dodał - nie wiedzą ,że ci coś przyniosłem .
- To dlaczego to robisz ? - krzyknęłam.
-szzz- uciszył mnie - tak . Prawda . To moja wina ,że tu jesteś , ale nie wiedziałem że coś ci zrobią .
Byłam tak głodna , że nie mogłam już wytrzymać i przysunęłam do siebie misę z zupką chińską .
- Kiedy mnie wypuścicie ? - zapytałam ze łzami w oczach.
- Nie wiem. - spuścił głowę wlepiając wzrok w ziemię. - Mam nadzieję , że szybko .
Zaczęłam płakać .- co ten w lokach miał na myśli mówiąc ,że się ze mną rozprawi ?
- Nie wiem . On próbuję cię zmusić do mówienia .
-Ale ja już wszystko powiedziałam .- podniosłam głos . - Nikt nie wie ,że wtedy was widziałam.
- Harry wraca - powiedział szybko i ruszył w stronę wyjścia.
- Witaj znowu maleńka. - zaśmiał się .
- Nic nikomu nie powiedziałam . - wykrzyczałam.
- Spokojnie. Złość piękności szkodzi. - podszedł do mnie i złapał mnie za podbródek - a tego byśmy nie chcieli.
Zakluczył drzwi i usiadł przede mną.
- Mówisz ,że ty nic nikomu nie powiedziałaś ?
- Przysięgam. - wytarłam mokry policzek .
- A może Lucy coś komuś pisnęła? - uśmiechnął się .
- Od Lucy sie odpie*dol ! - wstałam i podeszłam do niego co go nieźle zdziwiło .
- Usiądź kochanie - powiedział zaskakująco spokojnie .
- Masz mnie wypuścić! Rozumiesz ?- wysyczałam mu w twarz .
- Usiądź - teraz dało wyczuć się gniew .
Wpadłam w szał i zaczęłam okładać go pięściami.
Złapał mnie za nadgarstki i przyparł mnie do ściany .
- Masz śliczną buźkę i tylko to trzyma cię przy życiu - powiedział przez zęby trzymając twarz kilka centymetrów od mojej .
Odległość między nimi zmiejszała się ,a Harry chciał mnie pocałować.
Czułam do niego wstręt i obrzydzenie i odwróciłam głowę bokiem .
- Bądź grzeczna to może jeszcze pożyjesz - złapał mnie za włosy i odwrócił mnie w swoją stronę i złączył nasze usta .





z góry chciałam przeprosić , że rozdzial jest taki krótki , ale niestety nie miałam dostępu do komputera i pisalam rozdział na telefonie :(
PRZEPRASZAM I OBIECUJE POPRAWE


Dziekuję za wszystkie Komentarze to dla nas bardzo ważne :*



CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 3

  Rose's Pov

Starałam się powoli podnieść powieki. Ból jaki mi towarzyszył był nie do wytrzymania. Nie potrafiłam poruszyć się. Głowa i plecy bolały mnie najbardziej. Poczułam na ustach metaliczny posmak, co świadczyło o pękniętej wardze. Próbowałam delikatnie przechylić głowę w bok, żeby zobaczyć gdzie jestem. Była to jakaś piwnica, w której znajdowała się mała żarówka, która dawała tylko malutkie światło. Na przeciwko mnie były wielkie, żelazne drzwi. Zdałam sobie sprawę, że zostałam porwana. Zaczęłam się dusić, brakowało mi tlenu, łzy bezgranicznie napływały mi do oczu. Moje powieki robiły się coraz cięższe z braku powietrza, natychmiast potrzebowałam tlenu. Czułam jak odpływam po raz drugi, tak bardzo się bałam tej ciemności, która mogła sprawić, że już nigdy się nie obudzę. Boże..boje się. Ciemność się zbliża, jest już co raz bliżej. Nie chce.. 
  

  Anne's Pov 

- Na pewno nie ma jej w pokoju ?- Spytał wystraszony Josh
- Na pewno- Odpowiedziałam chowając twarz w dłoniach.-Jak ona mogła mnie nie posłuchać. Mówiłam jej, że ta okolica jest niebezpieczna, dlaczego Rose jest taka nieodpowiedzialna.
- Poczekajmy może do jutra, może poszła na jakąś imprezę albo po prostu poszła do koleżanki.
- To twoja wina ! to wszystko twoja wina ! gdybyś nas nie zostawił Rose była by całkiem inna, strasznie się zmieniła od kiedy odszedłeś !
- Jak możesz obwiniać mnie za to, że nasza córka jest nieodpowiedzialna ! Kocham Rose i Lucy najbardziej ! i nie masz prawa tak do mnie mówić !
Powiedział mi  to prosto w twarz i wyszedł jak by gdyby nigdy nic. Zostawił mnie samą z tym wszystkim. Z reszta nie dziwie się nigdy nie było go przy nas zawsze miał swoje problemy, a nas miał w d*pie, nie interesowało go co robią nasze córki, jak się uczą, co robią w wolnym czasie po prostu żył w swoim świecie.

                                                             Następny dzień
 Rose's Pov 

Obudziło mnie kilka męskich głosów, które zbliżały się w moim kierunku. Nagle do pokoju wparowało dwoje wysokich mężczyzn. Jeden z nich miał kręcone, długie włosy, drugi był zaś bardzo wysoki i miał fryzurę podniesioną do góry. We dwóch mieli mnóstwo tatuaży. Byli bardzo przystojni. Wiedziałam, że gdzieś ich już widziałam.
- O dzień dobry "księżniczko"- usłyszałam sarkastyczny głos.
Mężczyzna spojrzał na mnie, dokładnie mi się przyglądał jakby czegoś szukał. Poczułam jego dłoń na mojej szyi, którą ściskał co raz mocniej podnosząc mnie tym do góry. Robił to coraz mocniej, w pewnej chwili brakowało mi powietrza. Nie znowu to, ta ciemność. Kiedy zobaczył, że zaczynam powoli zamykać oczy poluzował trochę rękę.
- Nie pozwolę ci znowu przespać kolejnych dwóch dni !- powiedział lokaty, po czym wymierzył mi mocny cios w brzuch. Wydobyłam z siebie tylko głuchy jęk i moja twarz spotkała się z podłogą. To, że mnie bolało to mało powiedziane, czułam się jak śmieć, nic nie warty jeszcze nigdy nikt mnie tak nie potraktował to było straszne. W pewnej chwili ktoś mnie podniósł był to ten drugi, który jeszcze nie dawno stał i wpatrywał się w całą tą sytuacje.
- Rose Steward, co tam u twojej małej siostrzyczki Lucy ? - Kurcze... skąd ten dupek wiedział jak mam na imię i nazwisko ale to , ze znal imię mojej siostry było już niepokojące.
Oprawca postawił krzesło na przeciwko mnie i kolesia, który mnie trzymał za ręce, usiadł na krzesło przodem do nas i kontynuował.
- Myślisz że, jesteś cwana ?- prawie ze krzyknął - Z nami kochanie się nie zadziera - Powiedział po czym, zza paska wyciągnął nożyk, Boże on ma nóż, ratuj mnie Boże błagam !, ja nie chce umrzeć!
- Oj Rose, a teraz nam powiesz komu skarbie powiedziałaś o naszej wizycie u sąsiada - odezwał się i przybliżył nóż do mojego policzka przy, którym łzy ciekły ciurkiem.
O matko to oni, dlaczego mnie to spotkało, dlaczego ja ? Poczułam jak zimny metal przejechał po moim policzku, zaznaczając cienką, podłużną linie. Zaczęłam się szarpać i starać jakoś wyrwać z ucisku mężczyzny który, mnie trzymał. Był bardzo silny moje ciało nawet nie drgnęło.
- Nie wyrywaj się kotku, bo nie będę taki miły - śmiech wypełnij całe pomieszczenie, a rana na policzku dawała o sobie znać, ból jaki mi sprawił był nie do wytrzymania.
- Wypuście mnie, błagam nikomu nie powiem  - załkałam - po czym zostałam mocno uderzona w lewy policzek.
- Gadaj komu powiedziałaś ! - Poczułam przy skroni podłużny metal - Nikomu, przysięgam - zaczęło robić się coraz niebezpieczniej, nóż który miałam przy skroni mógł sprawić , że już nigdy nie zobaczę swojej rodziny, że już nigdy nie zobaczę światła dziennego.
- Nie kłam ! - kolejne uderzenie w prawy policzek na którym, była czerwona linia, ból, płacz, śmiech ci faceci to psychole, śmieszy ich, to jak mnie katuje ten Porąbaniec.
Nagle do pokoju wparował jakiś mężczyzna, był blondynem, przystojnym. Tego gościa kojarzę na pewno, to dzięki niemu tu jestem, to on mnie porwał.
- Ymmm przepraszam Hazz musimy pogadać, jest sprawa - dzięki Ci Boże... uśmiechałam się w myślach ale moja radość nie trwała długo.
- Poczekaj tu grzecznie kotku, wrócę za godzinę i się rozprawię z tobą - wysyczał sarkastycznie mi prosto w twarz po czym nogą kopnął mnie w żebra, ból rozszedł się po całym ciele, czułam jakby mnie coś rozrywało od środka w tym momencie chciałam umrzeć, za raz co on miał na myśli "rozprawie się z tobą" ? Nagle światło zgasło, a drzwi zostały zamknięte. Zostałam sama, znowu jak palec.
         

             


Kochani i jest rozdział numer 3 bardzo bardzo się ciesze, że dodajecie tyle komentarzy to
       naprawdę motywuje do dalszej pracy. Błagam komentujcie bo to jest dla mnie i mojej kolezanki bardzo ważne. Jeszcze raz bardzo dziękuje :) i pozdrawiam was bardzo

                                 CZYTASZ=KOMENTUJESZ
               

czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 2

Rose's pov 

Usiadłam na kanapie .
- Kochanie ..- zaczęła - pewnie jak już zauważyłaś ta dzielnica nie należy do najbezpieczniejszych .
- No tak - przytaknęłam .
- Chcę powiedzieć ,że nie będziesz wychodziła , gdy jest ciemno .- powiedziała stanowczo .
- Ale mamo !- oburzyłam się .
- Żadne "ale "- krzyknęła .- nie wychodzisz i koniec.

Postanowiłam nie mówić mamie o jutrzejszej imprezie .
- Jutro z nią pogadam - pomyślałam .

Poszłam do siebie do pokoju , przebrałam się w jakieś dresy , wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku .
Pilotem ,który leżał na nocnym stoliku włączyłam muzykę na głośnikach .
Weszłam na wszystkie portale społecznościowe na których miałam konto .
Gdy byłam na Facebook'u dostałam 2 zaproszenie do grona znajomych .

Patrzę : " Josh Smith , Jake Smith "  Uśmiech sam cisnął się na twarz .
Zaproszenia zaakceptowałam i momentalnie dostałam wiadomość od Josh'a  .
" Hej . :)
Pogadamy na skype ? "

Odpisałam ,że chętnie i podałam mu mój user .
Po chwili twarz chłopaka ukazała mi się na ekranie  .

- Cześć - powiedział i uśmiechnął się .



- No witam - odpowiedziałam .

Gadaliśmy przez długi czas .
- O matko ! - powiedziałam - już jest 2 - zaczęłam się śmiać .
- Idziesz jutro do ..- nie dokończył , gdy jego brat wepchnął mu się w kamerę .
- Idziesz jutro do szkoły ? - dokończył Jake .
- Idę - powiedziałam - niestety .
- Bo wiesz ..- zaczął Jake .- Josh chętnie po ciebie przyjdzie i cię oprowadzi po szkole .- zaczął się śmiać , a Josh się zarumienił .

-Odejdź - powiedział Josh do Jake'a przez śmiech .


- Możecie przyjść po mnie razem - zaśmiałam się .
- Nie wiem czy Josh mi pozwoli .
- Nie słuchaj go - powiedział zawstydzony Jake .
- Dobra ja idę spać . - pomachałam im
- Dobranoc . - powiedzieli zgodnie .

Odłożyłam laptopa na biurko , poszłam się wykąpać .
Położyłam się do łóżku i od razu zasnęłam .

O 7 Obudziła mnie Lucy krzycząca mi do ucha .
Poszłam na dół na śniadanie i czekałam na bliźniaków .

O 7:30 usłyszałam dzwonek do drzwi .
- To do mnie - krzyknęłam i poszłam otworzyć .

- Gotowa ? -zapytał Jack .
 - Mhm .- przytaknęłam , wzięłam plecak i wyszłam .

Całą drogę do szkoły rozmawialiśmy .
Okazało się ,że chłopacy chodzą do klasy wyżej .


Dzień w szkole minął mi szybko , gdyż lekcje były skrócone , bo był dzień patrona .

Gdy wróciłam do domu byłam sama .
Poszłam do góry szukając jakiejś sukienki na imprezę .
Wybrałam taką i do tego czarne szpilki .
Poszłam do salonu ,usiadłam na kanapie i włączyłam tv przeszukując programy w celu znalezienia jakiegoś fajnego filmu , ale nic z tego .

O 16 przyszła mama z Lu .
Mama robiła obiad , a Lucy robiła zadanie domowe .

Dostałam sms'a od Emmy ,że będą o 20 .
Spojrzałam na zegarek , który wskazywał 18 .

Odpisałam : " Przyjdź teraz. Szybko ! "

Po kilku minutach usłyszałam dzwonek .

Mama poszła otworzyć .
- Dzień Dobry .- uśmiechnęła się Emm .- Jestem koleżanką Rose ze szkoły . Mogłaby pani ją zawołać ?
- Pewnie .ROSE .- krzyknęła.
Przybiegłam do drzwi ,a mama poszła do kuchni .
- Idziesz z nami na tę imprezę ? - zapytała Emma .
- Nie mogę - powiedziałam , ale głową dawałam znak ,że idę .- Mama nie karze wychodzić mi wieczorem . Przepraszam .
Emma wyglądała na nieźle zmieszaną , ale zrozumiała o co mi chodziło .
- Dobrze . Rozumiem . To do zobaczenia w szkole . - powiedziała i poszła.

Szybko pobiegłam do siebie .
Ubrałam się , umalowałam i zrobiłam loki  .
O 20:05 dostałam sms od Emm ,że są pod blokiem .
Do torebki schowałam klucze , telefon i portfel .
Zakluczyłam drzwi od pokoju , zgasiłam światło i otworzyłam okno .
Pstrykałam palcami tak by Ktoś z nich mnie usłyszał .
Jake podszedł pod okno .
Rzuciłam mu najpierw torebkę , a później buty .
- Ała ! - usłyszałam , gdy drugi but zleciał .
- Przepraszam .- zaśmiałam się cicho .
Wyszłam przez okno stając na dachu garażu .
- Uwaga ! -szepnęłam - Skaczę !
Skoczyłam przed chłopakiem wpadając mu w ramiona .
- Dziękuję . -skłoniłam się , założyłam buty i ruszyliśmy do samochodu .

Dojechaliśmy do jakiegoś domu o 21 .

Wypiłam kilka drinków i zaczęłam szaleć .
Muszę przyznać ,że nie umiem tańczyć , ale po alkoholu zmieniam się w królową parkietu .
Nogi zaczęły mnie boleć , więc  ściągnęłam buty i tańczyłam dalej .

O godzinie 2 wsiedliśmy w auto i wróciliśmy do domu .

Niall's pov

- jesteś gotowy ? - zapytał mnie Harry .
- Chyba tak .- oznajmiłem .
- To jedziemy .- powiedział Zayn łapiąc za kluczyki .
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy .
Zatrzymaliśmy się pod dużym ,białym domem w okolicy , którą już znałem .
- To do roboty - wypchnął mnie z auta Louis .

Rose's pov

Złapałam za kluczyki , ale nie mogłam trafić w dziurkę w drzwiach .
W końcu się udało .
Weszłam do domu , rzuciłam buty w kąt , gdy odwróciłam się by zamknąć drzwi przede mną stał chłopak , blondyn .
Zanim zdążyłam coś powiedzieć przyłożył mi mały biały wacik do ust ograniczając mi ruchy .
Ostatnie co usłyszałam to jak nieznajomy szeptał mi do ucha : - Przepraszam .. musiałem


Mam nadzieję ,że was nie zawiodłam :)
Trochę zajęło mi pisanie tego , ale mam nadzieje ,że warto :D
 
                             CZYTASZ=KOMENTUJESZ