Translate

sobota, 21 lutego 2015

Dziękuje ...

Hej Misiaki.
Z tej strony Karo .
Chciałabym wam baardzo podziękować ,że jesteście tak bardzo aktywne i wyrozumiałe .
Bloga pisało mi się naprawdę wspaniale i było to cudowne uczucie czytać komentarze od was .

Oznajmiam iż odchodzę . :'(
Wiem , że Natalia poradzi sobie w pisaniu świetnie , bo jest naprawdę w tym dobra.
Kiedy to pisze mam oczy pełne łez ,bo nie mogę uwierzyć,że moja znajomość z Natalią była przypadkowa .

Nati życzę weny i budujących komentarzy, a WAM , czytelnikom, aby ten ff był najlepszym jakiego czytaliście .
Kocham Was i życzę wszystkiego co najlepsze. :*

. pozdrawiam Karolina (@GoToLondon69)

wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 16 cz. 1 "niespodziewany telefon"

Rose Pove
Całą noc rozmyślałam nad sensem życia. Doszłam do wniosku, że nie było żadnego sensu. To wszystko co się ze mną działo przez ostatnie dwa miesiące, to był istny horror, ba ! Gorzej niż horror. To jak byłam bita, dręczona, katowana i wiele innych rzeczy, które  mogłabym wymieniać i wymieniać. Ale chyba najgorszy był wieczór wczoraj. Jestem tak bardzo zła na siebie, jak ja mogłam mu oddać dziewictwo ?! Ta myśl nie dawała mi spokoju, ona była gorsza od bólu jaki Harry mi sprawił przy tym. Nigdy tego sobie nie wybaczę. Sobie i Jemu. Jeżeli jeszcze kiedyś będę wolna, to moja psychika nadal będzie uwięziona.
Moje rozważania przerwał Harry. Byłam odwrócona do niego tyłem, dla tego nie mogłam zobaczyć co robi. Ale poczułam jak łóżko zapada się pod jego ciężarem. Nagle wstał i ruszył w stronę łazienki. Przez większość czasu miała oczy zamknięte, udawałam że spałam. Sama nie wiem dlaczego tak robiłam, może dla tego, że się go bałam. Po chwili usłyszałam jak drzwi od łazienki się otwierają, a Harry był już w pokoju. Lekko otworzyłam jedno oko, żeby zobaczyć co robi. Ubierał swoje spodnie i resztę ubrań, które wczoraj zdjął z siebie, po czym wyszedł z pokoju.
Byłam sama, znowu.
Leżałam jeszcze około godziny. Całą noc leżałam w jednym miejscu. Nie przewracałam się z boku na bok, bo ból mi na to nie pozwolił. Nie mogłam się poruszyć.
Chciało mi się bardzo siku, więc postanowiłam usiąść. Czego bardzo żałowałam. W tym momencie poczułam silne kucie w brzuchu. A moja kobiecość piekła niemiłosiernie. Próbowałam jakoś wstać z łóżka i pójść do łazienki. Ból był tak silny, że upadłam na podłogę. Postanowiłam  z niej nie wstawać. Doczołgałam się do toalety. W pewnej chwili zrobiło mi się nie dobrze i zwymiotowałam prosto do kibla. Spróbowałam jakoś usiąść na kibel, po wielkim trudzie jaki w to włożyłam udało mi się. Załatwiłam swoja potrzebę i z powrotem usiadłam na podłodze. Obok mnie był a kabina prysznicowa postanowiłam, że skorzystam z okazji i wezmę prysznic. Odkręciłam kran i usiadłam pod cieknącą wodą. Ból brzucha jeszcze bardziej się powiększył, co sprawiło że łzy zaczęły mi wypływać z oczu. Nagle w kabinie zobaczyłam pełno krwi. Z ledwością zakręciłam kran. Nie wiedziałam co się dzieje. To nie był okres, ponieważ tej krwi było pełno. Momentalnie złapałam za brzuch, znów te silne kłucie, tyle że jeszcze z większą siłą. Teraz już wiedziałam, że coś jest nie tak. Zaczęłam panikować. Nie wiedziałam co robić, czy krzyczeć ? 
W pewnej chwili moją uwagę przykuł brzuch, były na nim ogromne sińce, różnego koloru fioletowe, zielone, żółte i czerwone byłam pewna, że jeszcze wczoraj ich nie było.
Nagle usłyszałam głos Harrego.
-Rose ? Gdzie jesteś.
Harry zapukał do łazienki i wszedł. Momentalnie jego mina zbladła gdy mnie zobaczył. 
- Rose, co się dzieje ? 
- Nieee wiem... boli mnie brzzzuch - powiedziałam z ledwością.
- Dlaczego tu jest tyle krwi ? - zapytał zakłopotany.
- Nie wiem - szloch zmienił się w płacz.
Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju, i delikatnie ułożył na łóżku.
- Poczekaj, zawołam Franka - powiedział i wyszedł z pokoju.

Harry Pove
Musiałem jak najszybciej zawołać Franka, dobrze że mieszkaliśmy razem. Za proponowałem mu, żeby zamieszkał z nami, ponieważ zawsze jest na miejscu. Ostatnio bardzo jest nam potrzebny, ale chyba bardziej Rose.
- Frank, Rose krwawi - powiedziałem.
- Znów ? Dlaczego ?
- Nie wiem, ale wydaje mi się, że to po wczorajszym. - od powiedziałem lekko zamieszany.
- To znaczy ? Znowu ją pobiłeś ? Harr...
Nie dałem mu dokończyć.
- Nieee, przespałem się z nią, a ona była dziewicą. - wypuściłem powietrze i kontynuowałem - wydaje mi się, że dlatego.
Po krótkiej rozmowie ruszyliśmy do sypialni, w której była Rose.
Wyglądała źle, blada i wory pod oczami. Była w dobrych rękach, Frank to świetny lekarz i GINEKOLOG.
Od razu podszedł do niej, odchylił kołdrę ukazując jej brzuch. Wyglądało to bardzo nie dobrze.
- Harry, chcę ją zbadać, wyjdziesz ? Tylko 3 minuty - zrobił błagalną minę.
Wyszedłem, chociaż bardzo nie chciałem.
W kieszeni poczułem wibracje, odebrałem telefon.
- Witaj Haroldzie - usłyszałem oschły głos po drugiej stronie.
Był to mój ojciec.
- Czego chcesz ? - od powiedziałem z nienawiścią.
Nie szanowałem go, był gorszym dupkiem ode mnie. Szef wszystkich szefów. Jest najbardziej niebezpieczny w całej europie. Narkotyki, handel żywym towarem, zabójstwa, PORWANIA i wiele innych rzeczy. Jak to się mówi nie daleko pada jabłko od jabłoni. Ale tak naprawdę to musiałem wykonywać wszystkiego jego rozkazy, bo gdybym mu się sprzeciwił byłoby nie fajnie. Byłby w stanie nawet mnie zabić.
- Dawno się nie widzieliśmy, muszę cię odwiedzić.
- Obejdzie się bez, jakoś nie mam ochoty na Ciebie patrzeć - wysyczałem.
Usłyszałem śmiech, po drugiej stronie.
- Słyszałem, że znalazłeś sobie dziewczynę, a może bardziej porwałeś. Mam ochotę ją poznać, zawsze miałeś dobry gust co do kobiet, tak jak ja. Przyjadę jeszcze dziś, wieczorem.
Nie zdążyłem nawet od powiedzieć, bo gadzina się rozłączyła.
Nagle z pokoju wyszedł Frank.
- i co z nią ? - zapytałem.
- Powinno być już dobrze, dałem jej znieczulenie na 24 godziny, przestała już krwawić ale nie wiem co z jej brzuchem. - od powiedział smutno.
- No ok ale skąd te krwawienie ?
- Harry, chyba nie muszę ci tłumaczyć, dlaczego dziewczyna krwawi po swoim pierwszym razie.
- Frank, tyle dziewczyn straciło ze mną dziewictwo, ale jeszcze żadna tak nie krwawiła i te sińce na brzuchu, to już raczej nie normalne, prawda ?
- No tak, ale musisz wiedzieć, że Rose nie jest jak każda dziewczyna z którą spałeś, ona jest bardzo delikatna.
Poklepał mnie po ramieniu i ruszył w stronę swojej sypialni.
Wszedłem do pomieszczenia w, której była Rose.
Usiadłem na łóżku przy Rose, miała oczy zamknięte, ale za chwile je otworzyła. Uśmiechnąłem się do niej, odwzajemniła uśmiech.
- przepraszam- złożyłem delikatny pocałunek na jej czole.
- To nie twoja wina - powiedziała cicho, a łza spłynęła jej po policzku, po czym szybko ją wytarłem.
- Boli cię ? - zapytałem.
- Już nie - lekki uśmiech pojawił się na jej twarzy.
- Możesz wstać ?
Pokiwała lekko głową i usiadła na łóżku, sam wstałem i podałem jej rękę. Była w samej bieliźnie, dlatego podałem jej moją koszule w kratki. Założyła ją. Złapałem ją za rękę i ruszyłem w stronę drzwi.

Rose's Pove
Wyszliśmy z pokoju, Harry cały czas trzymał moją rękę. Mieliśmy długi koryt aż i zeszliśmy ze schodów. Moim oczom ukazał się ogromny, piękny i jasny salon.

Moją uwagę jednak przyciągał Louis siedzący na kanapie, ale nie był sam. Siedziała z nim jakaś dziewczyna, była śliczna, miała brązowe, długie włosy. Śmiali się, całowali i przytulali.
Harry złapał mnie za biodro i pociągnął mnie w stronę kuchni. Kuchnia był mniejsza od salonu, ale tak samo piękna.

-Usiądź - wskazał na krzesło w kuchni, przy stole.
- Na co masz ochotę? Tylko nie mów, że nie jesteś głodna. - powiedział Harry.
- Bez różnicy.
- To może zupa mleczna ? - uśmiechnął się.
Nagle do kuchni weszła kobieta po trzydzieste.
- Dzień Dobry Panie Styles, co Pan sobie życzy na dzisiejszą kolacje ? - zapytała blondynka, zwracając się do Harrego.
- Nic specjalnego, to co zawsze - od powiedział.
Kobieta pokiwała głową i wyszła.
Skrzywionym wzrokiem spojrzałam na Harrego. Podał mi miskę z mlekiem i jakieś chrupki, po czym usiadł na przeciwko mnie.
- Dziś wieczorem przychodzi do mnie ojciec, koniecznie chce cie poznać.
- aale jak to mnie ? - zapytałam zdziwiona.
- nie patrz tak na mnie, sam nie wiem dlaczego.
Harry opowiedział mi kim jest jego ojciec. Powiem szczerze, że bałam się tego spotkania.
Po zjedzeniu śniadania udaliśmy się do salonu, gdzie znajdował się Louis i prawdo podobnie jego dziewczyna. Harry pociągnął mnie za rękę w ich stronę.
- Hej Harry - powiedziała szatynka.
- Hej Eleanor - od powiedział Harry.
- Co tam ? - zapytała Eleanor.
- Chce ci kogoś przedstawić, to jest Rose - wskazał na mnie Harry - Rose to jest Eleanor wskazał na dziewczynę, która siedziała na kanapie blisko Louisa.
Podałyśmy sobie dłoń z uśmiechem.
- Eleanor, to dziewczyna Louisa - powiedział Harry.
Pogadaliśmy jeszcze trochę, po czym Harry zaprowadził mnie do swojej sypialni. Już chcieliśmy wejść do pomieszczenia, kiedy Harry zaczął mówić.
- Rose, mam dla Ciebie niespodziankę, chodź - zakrył mi ręką oczy, i wprowadził do sypialni.
Moim oczom ukazała się piękna sukienka.

I cudowne szpilki.


Byłam w lekkim szoku, nie spodziewałam się, że może być aż tak miły. Z każdą chwilą zaskakiwał mnie co raz bardziej, tylko na jak długo ?


Hej hej :*
Od razu przepraszam, że tak długo czekaliście. Ten rozdział powinna pisać Karo ale ja go napisałam ponieważ, miała jakiś problemy z telefonem.
Chce podziękować tym, którzy w MILCZENIU czekali cierpliwie na rozdział kocham was mocno :*.
Rozdział składa się z dwóch części :D
Następna część powinna być jutro albo po jutrze.
BARDZO BARDZO DZIĘKUJE ZA KOMY.
Ale next będzie jeżeli pod tym, będzie co najmniej 20 komentarzy :D
Licze na was :* 

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 15 "ten pierwszy raz"

ROZDZIAŁ ZAWIERA SCENY EROTYCZNE PRZEZNACZONE DLA OSÓB PEŁNOLETNICH CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ :D :P
    Rose Pov
- Rose, wstawaj - Obudził mnie głos Harrego, zorientowałam się, że moja głowa leżała na jego ramieniu. Nie był zadowolony z tego, tak odczytałam po wyrazie jego twarzy.
Minęło trochę czasu za nim wyszliśmy z samolotu. Harry cały czas trzymał moją rękę, żebym nie mogła uciec. Na lotnisku było dużo policji i ochrony. Szybko znaleźliśmy się na dworze. Stał tam siwy samochód, który zawiózł  nas do jakiejś wielkiej willi. Była śliczna, ogromna. Pierwszy raz widziałam tak piękną wille ba pałac.
- Zabierzcie ją do domu, ja jeszcze muszę załatwić kilka spraw. - zwrócił się do chłopaków Harry.
Gdy tam weszliśmy serce mi stanęło. To był wielgachny hol, bardzo elegancko urządzony. Wszystko było takie piękne i ze szkła.
- Chodź - pociągnął mnie Zayn w stronę ogromnych schodów.
Zaprowadził do jakiegoś pokoju.
- Masz tu siedzieć ! - wskazał na łóżko - Rozumiesz ?! - krzyknął w moją stronę, tak głośno że aż podskoczyłam.
- głucha nie jestem, nie musisz do mnie krzyczeć !
- Ciesz się, że jeszcze żyjesz bo w każdej chwili może się to zmienić - odpowiedział zły Zayn.
- Moje życie nie zależy od Ciebie, i tak nic mi nie zrobisz, nie masz prawa ! -sama nie wiem skąd tyle odwagi nabrałam, po części byłam dumna że mu to "wygarnęłam"
Już miał wyjść kiedy momentalnie się odwrócił i szybkim krokiem ruszył w moją stronę. Mocno ścisnął mnie za podbródek i uderzył z całej siły w twarz, tak że aż położyłam się na łóżku. Poczułam metaliczny posmak krwi na wargach, a z nosa zaczęła się sączyć krew. Złapał za moje włosy i odwrócił w swoją stronę.
- Nie prowokuj mnie, abym zrobił z ciebie Kobietę. - wysyczał przez zaciśnięte zęby, po czym tak po prostu wyszedł z pokoju.
Siła z jaką mnie uderzył była tak mocna, że zrobiło mi się słabo, dlatego położyłam się na łóżku, żeby uniknąć zderzenia z podłogą. Czułam tylko jak pulsują mi wargi, a krew z nosa nie przestaje lecieć.

     Zayn Pov
Byłem zły. Mało powiedziane. Może faktycznie trochę przesadziłem, ale nie mogę sobie pozwolić, żeby tak do mnie pyskowała. Szczerze powiedziawszy mam na tą małą ochotę, od samego początku. Poczekam tylko na odpowiedni moment i ją przelecę.

   Rose Pov
Nie wiem ile tak już leżałam. Miałam wrażenie, że zalałam krwią z nosa całe łóżko. Do pokoju wszedł Harry, spojrzał na mnie i się zaśmiał. Szczerze powiem, że miałam nadzieje, że chociaż powie coś Zaynowi a on tak po prostu patrzył się na mnie i się śmiał.
- Musiało boleć - zachichotał, po czym podszedł do mnie i złapał mnie za podbródek.
- Długo już ci tak leci ? - zapytał
- raczej tak - odpowiedziałam smutno, prawie że płacząc.
Usłyszałam tylko jak głośno wypuszcza powietrze.
- Musiałaś sobie czymś zasłużyć, następnym razem trzymaj zęby na kłódkę , bo sama widzisz jak na tym wychodzisz. - podał mi gazik, żebym sobie przytkała do nosa.
Siedziałam na tym łóżku i słuchałam co ma do powiedzenia, a ze mną było co raz gorzej. Było mi tak bardzo słabo, kręciło mi się w głowie, a do tego jeszcze nie mogłam złapać oddechu. Widziałam tylko jakieś czarne plamki, które jeszcze bardziej się powiększały, po czym nastała tylko ciemność.

   Harry Pov
Nie zdążyłem złapać Rose. Widziałem tylko jak jej ciało opada na podłogę.
- Kurwa ! - powiedziałem głośno, sam do siebie.
Szybko złapałem za telefon, i wybrałem numer przyjaciela, który jest lekarzem.
- Frank ? Mam problem, musisz przyjechać - powiedziałem do telefonu.
- Co jest stary ? Coś poważnego ? - zapytał Frank.
- Po prostu przyjedź - rozłączyłem się.
Chwyciłem za ciało Rose i położyłem na łóżku. Była cała blada. Miała pełno krwi na twarzy. Ale może w końcu się nauczy.
Przez kolejne trzydzieści minut, przesiedziałem w salonie czekając na Franka.
- Co jest ? -usłyszałem znajomy głos.
- Chodź - zaprowadziłem go do Rose.
- Kto to ? I co jej się stało ?  - zapytał zdziwiony Frank.
- Nie ważne, rób swoje.
"Leczenie" zajęło mu prawie godzinę.
- Coś wiadomo ? -zapytałem Franka.
- No to tak, przeszła wstrząs mózgu, musiała nieźle zarobić, mniejsza z tym. Jest w śpiączce, od razu mówię, że nie wiem ile jeszcze będzie to trwało, sama zapadła w śpiączkę, a to nie dobrze. Jest bardzo osłabiona, stary nie wiem jak długo to jeszcze pociągnie, organizm nie radzi sobie z tym wszystkim, musisz przestać ją bić bynajmniej na ten czas. Oprócz tego ona ma anemie. Straciła bardzo dużo krwi w ostatnim czasie, co doprowadziło do braku białych krwinek we krwi, co oznacza ANEMIA.- wytłumaczył mi Frank.- ja spadam, jutro przyjdę. Jak coś to dzwoń. - pożegnał się wyszedł.
     -3 dni później-
Nie wiedziałem, że to tak długo będzie trwało. Była w śpiączce już jakieś 3 dni. Martwiłem się. Ale też z drugiej strony miałem ważniejsze rzeczy na głowię.  Niż Rose, była naszym więźniem tak na prawdę. I nawet mieliśmy prawo ją bić, a ja czasem przesadzałem z tą troską.

   Rose Pov
Próbowałam otworzyć oczy, czułam się za bardzo słaba, żeby poruszyć czymś. Wszystko tak bardzo mnie bolało. Do pokoju wszedł Niall, był smutny do czasu, kiedy zobaczył mnie. Podbiegł do mnie.
- Rose, wszystko w porządku ? - zapytał.
Pokiwałam lekko głową.
-Nie wyglądasz dobrze, zawołam Harrego. - powiedział, po czym wybiegł z pokoju.
Po chwili w pokoju był już Harry.
- Jak się czujesz ? - zapytał Harry.
- Już lepiej - odpowiedziałam smutna.
- Jest cała blada - odezwał się Niall.
- Widzę - odpowiedział oschle Harry -Musisz odpoczywać, zapewne jesteś głodna, za chwile coś ci przyniosę.- powiedział i wyszedł.
Natomiast, Niall podszedł do mnie.
- Będzie wszystko dobrze - zapewnił mnie, po czym złapał mnie za rękę.
- Dziękuje, że jesteś - uśmiechnęłam się słabo.
- Zawsze będę - pocałował mnie w czoło.
Czułam się przy nim bezpiecznie. Dawał mi siłę, był moim aniołem stróżem. Potrzebowałam go.

Następne dni mijały szybko, a ja co raz bardziej czułam się silniejsza. Sukcesem było to, że nikt mnie nie uderzył przez ostatni czas. Jestem ciekawa jak długo jeszcze wytrzymają.
- Rose, ubierz się w to - z zamyślenia wyrwał mnie głos Harrego, podał mi ubrania - Tu się przebierz - dodał.
Super po prostu świetnie. Jak zwykle zero prywatności.
 Były to zwykłe obcisłe dżinsy, jakaś koszulka biała też była obcisła i kurtka skórzana w moim stylu. Przebrałam się. Oczywiście wpatrywał się we mnie, z takim pożądaniem...że aż mi się głupio zrobiło.
- Chodź, zabiorę cię w pewne miejsce. - uśmiechnął się, i zaprowadził do samochodu.
Jechaliśmy w ciszy już jakieś, trzydzieści minut. Po chwili samochód się zatrzymał. Moim oczom ukazała się wielka hala. Harry otworzył mi drzwi od samochodu. I zaprowadził mnie do wielkiej hali.
- Gdzie jesteśmy ? - zapytałam Harrego.
- To jest strzelnica - wskazał na drzwi po prawej stronię - tu jest siłownia - pokazał na drzwi po lewej - a tam trenuje się boks, ogólnie odbywają się tam nielegalne walki. - wytłumaczył i pokazał na drzwi, które były na przeciwko nas.
- to wszytko jest twoje ? - zapytałam.
- Tak  - uśmiechnął się.
- To może strzelnica ? - zapytałam nie pewnie.
Otworzył mi drzwi, żebym weszła do środka. Była tam mała recepcja. Harry zaprowadził mnie do kolejnego pomieszczenia. Było słychać tylko strzały z pistoletu. Weszliśmy do pomieszczenia.




Harry podał mi pistolet. Bałam się, nawet nie wiem czego ale bałam się.
- Musisz strzelić w te czarne kółko, rozumiesz ? - zapytał Harry.
Pokiwałam głową. Nie pierwszy raz trzymam pistolet w rękach. Tata wiele razy zabierał mnie na strzelnice. Chciał żeby kiedyś poszła w jego ślady.
Skupiłam się na punkcie. I strzeliłam. Bam... w sam środeczek.
- Wow jak na pierwszy raz to ci nieźle poszło - pochwalił mnie Harry.
- Nie, strzelałam już kiedyś - odpowiedziałam.
- Serio ? - zapytał zdziwiony Harry.
- Tak, jak byłam mała to tata zawsze zabierał mnie ze sobą do pracy, a tam była strzelnica - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Strzeliłam jeszcze kilka razy, po czym wyszliśmy z budynku. Harry otworzył mi drzwi do samochodu i ruszyliśmy przed siebie. Harry był jakiś inny, milszy. Dziwiłam się z jego przemiany.
- Harry, dlaczego to zrobiłeś - przerwałam krępującą cisze.
- Ale co ? - zapytał zdziwiony.
- No to, że zabrałeś mnie na strzelnice
- Rose, nie możesz cały czas siedzieć w czterech ścianach, a po drugie masz siedemnaście lat, dziewczyny w twoim wieku chodzą na zakupy, imprezują, spędzają razem czas. Chciałem zapewnić ci trochę rozrywki. - odpowiedział.
- jesteś jakiś inny - zaśmiałam się
- Rose, ale nie myśl że będzie tak zawsze, dziś jestem "miły" a jutro może być odwrotnie. - powiedział z powagą w głosie.
- mhmm - zamruczałam smutna - Zabijesz mnie ? - zapytałam.
- ym nie wiem, może, kiedyś jak mi się znudzisz- zaśmiał się.
Go to chyba kręci, mój strach.
Samochód się zatrzymał. To nie był dom Harrego. Byliśmy w  jakimś innym miejscu. Wyszliśmy z samochodu. Harry podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Zdziwił mnie jego gest.
Zaprowadził mnie do jakiejś małej knajpy.
- Usiądź- wskazał na krzesło przy stoliku, po czym sam usiadł na przeciwko mnie. Za chwile przy nas znalazła się kelnerka. Zamówiliśmy jedzenie i zjedliśmy w ciszy. W drodze powrotnej Harry dziwnie na mnie patrzył.
Po chwili byliśmy już na miejscu. Grzecznie poszła do swojego pokoju. Postanowiłam, że wezmę prysznic.
Zdjęłam z siebie nie potrzebne ubrania i weszła pod prysznic. Łazienka była nawet ładna, wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy były w niej.
Po umyciu się, założyłam na siebie ręcznik, owinęłam go wokół siebie i wyszłam z łazienki. Przestraszyłam się kiedy moim oczom ukazał się Harry. Siedział na moim łóżku. Niepewnie ruszyłam w stronę łóżka, kiedy Harry poklepał miejsce blisko siebie, na znak żebym usiadła koło niego. Posłusznie wykonałam jego "rozkaz" i usiadłam na łóżku obok Harrego.
- Jak się czujesz ? - zaczął
- Dobrze - odpowiedziałam nie pewnie- Harry, czy ja mogę chociaż pogadać z mamą  ? - zapytałam smutna, prawie że płacząc.
Złapał mnie za podbródek, tak żebym na niego spojrzała. Cholera znów ta krępująca chwila. Dzieliło nas parę centymetrów, stykaliśmy się prawie nosami. Harry ciągle trzymał mój podbródek, jeszcze bardziej przybliżając do siebie. Lokaty delikatnie musnął moje usta. Z delikatnego pocałunku zrobił się namiętny. Harry położył mnie na łóżku, dalej całując. Nie wiedziałam jak się zachować w tej sytuacji. Nigdy nie byłam z kimś tak blisko. Harry zaczął zjeżdżać coraz to niżej. Całował moją szyje. Oddech jeszcze bardzie się przyspieszył, kiedy zaczął zsuwać ręcznik z moich piersi. Czułam się zakłopotana, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nim się zorientowałam Harry zdjął z moich piersi ręcznik. To tak szybko wszystko się działo. Z drugiej strony to było przyjemne uczucie, nie mogłam przerwać tego, to było silniejsze ode mnie. Styles zdjął z siebie koszulkę, ukazując piękny nagi tors i liczne tatuaże. Był bardzo umięśniony, wpatrywałam się w jego klatkę, nie mogłam oderwać od niej wzroku. Zaczął ściągać swoje spodnie. Wiedziałam co chcę zrobić. Nie byłam gotowa na to. Bałam się. Tylko o tym wiedziałam co na lekcji mi powiedziano, nie byłam doświadczona. Wiem tylko, że to bardzo boli i zazwyczaj krwawisz. Wyobraziła sobie jaki to ból. Momentalnie strach zawładnął każdą komórką mojego ciała i zaczęłam panikować.
- Harry, ja nie chcę, boje się, ja jeszcze tego nigdy nie robiłam.  - wyrwałam nagle z zamyślenia, kiedy już ściągał bokserki.
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz - odpowiedział z zadowoleniem w głosie. - nie bój się, będę ostrożny - po chwili dodał.
- Ale ja nie chcę - załkałam.
- Rose, musisz się liczyć z faktem, że nie każdy będzie spełniał twoje rozkazy. - powiedział i złożył pocałunek na moich wargach  - poboli i przestanie - dodał.
Zdjął ręcznik ze mnie. Nachylił się nade mną. Powoli zaczął we mnie wchodzić. Ból jaki był przy tym, był jakiś inny, Jakby coś mnie rozrywało od środka. Najgorszy był moment, kiedy poczułam go w sobie prawie że całego. Łzy napłynęły mi do oczu. Harry jedną ręką mocno złapał  za moje biodro, a drugą chwycił moją dłoń, przygniatając do łóżka za głową.
- wszystko w porządku ? - zapytał Harry.
Kiwnęłam lekko głową. Nie prawda nie było w porządku.
Harry zaczął poruszać się we mnie. Najmniejszy ruch sprawiał, że bolało mnie jeszcze bardziej. Przygniótł mnie swoim ciałem do łóżka, łapiąc jeszcze mocniej za biodro. Głośny jęk wydostał się z moich rozchylonych ust, kiedy wbił się we mnie szczególnie mocno. W tym momencie zorientowałam się, że właśnie straciła dziewictwo, człowiekowi który sobie nie zasłużył na to, oddałam mu je, tak bardzo cenne dziewictwo. Łzy bezgranicznie spływały po moich policzkach. Ból jaki mi cały czas towarzyszył, nie dało się opisać słowami.
- Jeszcze chwilka Rose, wytrzymaj - całował mnie po twarzy i na szyi.
Załkałam głośno, kiedy ból się jeszcze bardziej powiększył. Już teraz płakałam. Bolało...
Zaczęłam się wycofywać z tej pozycji, ale nie mogłam się nawet poruszyć, wszystko tak bardzo bolało, a Harry nie przestawał wchodzić we mnie i wychodzić.
- przestań, to boli - podniosłam lekko głoś, żeby w końcu zrozumiał, że zadaje mi tym ból.
Przestał się poruszać, ale nie wyszedł ze mnie, po chwili poczułam w środku gorące, jakby coś się rozlało we mnie.
- Przepraszam - powiedział i złożył delikatny pocałunek na moich ustach.
Bawił się i głaskał moje włosy, co chwile całując mnie gdzie się da.
- nie płacz, już wszystko jest dobrze - zapewnił mnie, głaszcząc.
Oprócz brutalności był też opiekuńczy i  miły. Takiego Harrego lubiłam.
Minęło trochę czasu zanim doszło do mnie co przed chwilą się wydarzyło. Nie jestem już dziewicą. Moja kobiecość ciągle dawała o sobie znać.
- Boli cię jeszcze ? - zapytał Harry, dało się wykryć troskę w jego głosie.
- Tak - odpowiedziałam smutna.
Skrzywiłam się mocno, kiedy wysunął się ze mnie i położył się obok mnie.
- Rose, masz dni płodne ? - zapytał nagle.
- raczej nie - odpowiedziałam cicho zamieszana.
- Mam sobie iść ? - zapytał.
- Ja chcesz to możesz zostać - próbowałam się uśmiechnąć, ale kiepsko mi to wyszło. - spróbuj zasnąć - ponownie się odezwał.
Raczej nici ze spania, ból mi na to nie pozwoli....


 Witam was kochane ! :*
Rozdział jest wyjątkowo długi ale wydaje mi się bez sensu ale ocenę pozostawie dla was.
Mam nadzieje że rozdział się podobał i licze na komy :* :*

   STYLESOWA :*

wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 14 "wypuść mnie"

Gdy się obudziłam moje ciało było odkryte ,a gdy ciągnęłam za kołdrę napotkałam na opór . Gdy się odwróciłam zauważyłam ,że koło mnie leży Harry. Gdy spał wyglądał niesamowicie uroczo i bezbronnie . Kilka niesfornych loków opadało mu na oczy . Zasłaniały mi widok pięknej , młodej , nieskazitelnej twarzy chłopaka ,więc wzięłam je delikatnie i odsunęłam je . Gapiłam się na niego dobre kilkanaście minut , gdy w końcu powoli zsunęłam się z łóżka i poszłam do szafy Harry'ego i wzięłam z niej jakąś koszulkę . Ściągnęłam zdzirowatą sukienkę , założyłam bluzke i udałam się do salonu. Na kanapie siedział Zayn i Louis .
-Gdzie jest Harry? - zapytał Zayn wkładając za ucho kosmyk włosów , który spoczywał na moim policzku .
-Śpi - zrobiłam odruchowo krok w tył .
-Idź go ładnie obudź i powiedz,że za 4 godziny mamy samolot.
Zrobiłam jak mi kazał i wróciłam do pokoju . Harry już nie spał . Wstał z łóżka. Był w samych bokserkach. O matko ! To ciało .
-Harry możemy porozmawiać? -zapytałam smutna .
-pewnie . - podszedł do mnie , złapał za rękę i zaprowadził do łóżka dając znak ,że mam usiąść obok .
-Ale obiecaj ,że rozważysz to co ci zaproponuje .
-obiecuje- powiedział , ale czułam ,że jego obietnice są nic nie warte .
- Musze lecieć z wami do San Francisco? Wypuścisz mnie . Nie powiem nikomu ,że to wy mnie porwaliście .. Błagam - zaczęłam płakać
- kochanie .. Zrozum ,że gdybym tak zrobił prawdopodobnie już nigdy bym cię nie zobaczył.
-Ale możemy się spotykać..
- nie . Mnie wypuszczę Cię . Zależy mi na tobie- nic wiecej nie powiedział . Wstał i założył jeansy leżące na ziemi , bluzkę . Spakował do torby wszystkie swoje rzeczy , złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął na dół.
-Trzymaj . - podał mi jakieś ciuchy Liam - ciuchy siostry.
wzięłam je i poszłam do łazienki się przebrać.
Chłopacy zapakowali torby do auta . Teraz wiedziałam już ,że To koniec . Już nigdy nie zobaczę rodziny.. Nie zobaczę jak Lucy rośnie. Momentalnie zaczęłam płakać .
Podszedł do mnie Niall . - będzie dobrze.-złożył pocałunek na moich włosach . Usiadłam w aucie .
gdy jechaliśmy ciągle płakałam widząc jak zostawiamy miasto za sobą . Dojechaliśmy na lotnisko .
-Harry ja nie mam paszportu. - szturchnęłam go.
-Juz masz - wręczył mi dokument
Cholera. Myślałam ,że jednak zostaniemy tutaj .
Przeszliśmy przez bramki . Weszliśmy na pokład samolotu.
Moje miejsce znajdowało się przy oknie .
o godzinie 16:35 samolot ruszył.
Płakalam cały czas. Podeszła do nas stewardess.
-Wszystko w porządku, proszę pani?
- Tak . To jej pierwszy lot - powiedział szybko Harry .
Kobieta uśmiechnęła sie i odeszła .
W 2 godzinę lotu usnęłam.






_____________
kochani . JESTEŚCIE NIESAMOWICI . TYLE KOMENTARZY !?
JESTEŚCIE NIEZASTĄPIENI . MAM NADZIEJE ,ŻE TU TEŻ POJAWI SIĘ DUŻO KOMENTARZY .

KOCHAM WAS . KARO ;*