Translate

niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 19

Rose Pov
Ze snu wyrwał mnie czyjś oddech na mojej twarzy. Otworzył lekko zaspane powieki. Myślałam, że w jednej chwili serce mi wyskoczy. Harry dosłownie wisiał nade mną.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam wystraszona.
- Mieszkam tu- od powiedział Harry - Wstawaj Rose, Frank musi zrobić badanie kontrolne - rzucił w moją stronę sukienkę w kwiaty. - weź prysznic i ubierz się - powiedział i wyszedł z "mojej" sypialni do łazienki.
- Nalałem ci wody do wanny, jak się ogarniesz to zejdź na dół, masz tam śniadanie. Ja muszę już jechać, nie będzie mnie prawie cały dzień. Zostajesz w domu z Niallem i Zaynem - powiedział bardzo szybko.
- Coo ? - zapytałam zszokowana.
- To co słyszałaś, zostaniesz z Niallem i Zaynem, Albo wiesz jednak nie, zostaniesz tylko z Zayn'em.
- Harry, błagam Cię nie rób mi tego - od powiedziałam ze łzami w oczach.
Wiedziałam do czego ten człowiek jest zdolny, strasznie się go bałam. Nie wiadomo co by mu przyszło do głowy.
- Już postanowiłem, zostaniesz z nim i nawet mnie nie denerwuj - podniósł lekko głos - ruszaj się, Frank czeka na dole.
Wykonałam pospiesznie  polecenie  Harrego, umyłam się, przebrałam w sukienkę i zeszłam na dół, tak jak Harry powiedział czekał na mnie Frank.
- Cześć, Rose - uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Hej - od powiedziałam smutno.
- Zjedz śniadanie i za chwilę pójdziemy do gabinetu - uśmiechnął się.
Weszłam do jadalni na stole były rozłożone różne rzeczy.
Podeszłam do ogromnego stołu i usiadłam.
Frank cały czas stał i czekał, aż skończę.
Zaczęłam jeść zupę mleczną, w zasadzie zjadłam tylko cztery łyżki zupy. Nie miałam ochoty na jedzenie, nie byłam głodna.
Wstałam, zasunęłam krzesło i ruszyłam w stronę chłopaka.
- żartujesz Sobie ? - zapytał zdziwiony.
- Nie - od powiedziałam i wyminęłam go, po czym ruszyłam w stronę gabinetu.
Nie czekał długo, zaraz był blisko mnie i otworzył kluczem drzwi od gabinetu.
- Wejdź - powiedział Frank.
Wskazał ręką na łóżko, żebym usiadła.
Tak więc zrobiłam.
Przypatrywałam się jak wykonuje różne badania.
Wymęczył mnie różnymi badaniami ponad godzinę.
- Rose, jak się czujesz ?
- W porządku - od powiedziałam mu i spuściłam głowę. Nie było w porządku z dnia na dzień robiło się co raz gorzej, byłam co raz słabsza fizycznie i psychicznie.
- Twoje wyniki badań pokazują co innego - powiedział mężczyzna.
Nic nie od powiedziałam, tylko dałam mu do zrozumienia, że już nic mnie nie poruszy.
Wziął krzesło i usiadł na przeciwko mnie i znów zaczął mówić.
- Rose, nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji. Myślałem, że anemia ci minęła, ale powróciła z większą siłą, jeśli nie zaczniesz jeść to skończy się to dla Ciebie źle - powiedział ostrzegawczym tonem.
- Mogę już iść ? - zapytałam Franka.
- Nie, Zayn po Ciebie przyjdzie.
- Alle jak to ? A ty gdzie idziesz ? Nie wychodź jeszcze, proszę... - zapłakałam.
Nic nie od powiedział, ubrał się i wyszedł. Zostałam sama jak zwykle sama...
Nie czekałam długo za chwile w drzwiach pojawił się nie kto inny jak Zayn.
- Witaj księżniczko, zbieraj swój obleśny tyłek i chodź - wysyczał do mnie Zayn.
Nie no jak na początek to nawet łagodnie pomyślałam.
Szłam za nim korytarzem, modląc się żeby przeżyła jeszcze do jutra.
Otworzył jakieś drzwi i kiwnął głową, żebym weszła do pomieszczenia.
Kiedy wchodziła, zostałam mocno szarpnięta za rękę i momentalnie odwrócona w stronę oprawcy.
Gdyby nie jego mocny uścisk na pewno straciłam bym równowagę.
Przyciągnął mnie do Siebie i mocno złapał w pasie.
- Tęskniłaś za mną kochanie - powiedział i wpił się w moją szyję, jadąc wyżej aż spotkał się z moimi ustami, zaczął łapczywie całować moje usta. Mimo jego silnego ucisku próbowałam się wyrywać i uniknąć jego pocałunków.
- Zostaw mnie ! Błagam... - prosiłam, lecz mężczyzna nie dawał za wygraną jego ręka zjechała na mój pośladek i ścisnął go mocno, na co głośno pisnęłam. Tak bardzo nie chciałam, żeby to się wydarzyło. Błagałam w myślach Boga, żeby do tego nie doszło.
Pierwszy raz w życiu potrzebowałam Harrego, pierwszy raz w życiu tak bardzo chce żeby tu był.
Potrzebowałam go.
Tu
Teraz.

Siemka moje drogie :*
Mam wrażenie, że jest was co raz mniej :/
Kochane moje Sis :'( jak się trzymacie ??? Ja się trochę pozbierałam już.. ale nadal nie mogę uwierzyć :'(
Co do rozdziału nie jest jakiś specjalny, starałam się no ale ocene pozosawie już wam :*
Postanowiłam, że do każdego rozdziału będę dawać tytuł :D

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 18 "Rany"

Rose Pov
Podniosłam lekko, swoje ciężkie powieki. Bolało mnie dosłownie wszystko, zaczynając od głowy do stóp. Za wszelką cenę próbowałam się podnieść, zrobiłam to bardzo nieudolnie. Usiadłam na jakimś starym materacu, byłam prawdo podobnie w piwnicy. W pomieszczeniu panowała ciemność, i było strasznie zimno. Czułam się bardzo brudna, w powietrzu unosił się zapach potu, pleśni i krwi, która zapewne należała do mnie. Próbowałam przypomnieć sobie ostatnie wydarzenia, nie wiele pamiętam, tylko nie które momenty, Harrego, jego ojca, kolacje. Teraz już wiem dlaczego tu się znalazła znów mnie pobił.
Ponownie się położyłam.
Zamknęłam oczy.
Ale nie zasnęłam

                                ~·~
Nie wiem, jak długo jeszcze byłam w tej piwnicy, leżałam skulona, przyciskając do siebie kolana. Po policzku spłynęła łza, samotna jak ja.
Po kilku minutach usłyszałam, jak zamek w drzwiach się przekręcał. Serce biło mi niemiłosiernie.
Do pomieszczenia wszedł nie kto inny jak sam Harry. Bałam się go, i to bardzo.
Rzucił w moją stronę jakąś wielką bluzkę. Chwyciłam ją i spojrzałam
nie pewnie na Harrego.
- Przebierz się ! - to nie była prośba to był rozkaz. Sama nie wiem na co liczyłam na jakieś marne przepraszam ?
Wykonałam jego rozkaz. Nie odbyło się bez pożerającego zwroku Harrego.
Przez ten cały czas milczeliśmy.
Żadne z nas ani słowem nie wspomniało o tym, co się wydarzyło ostatnim razem.
Przypomniał sobie jakie były relację przed tym jak mnie pobił. Nie mogłam uwierzyć, że to zrobił.
Nagle Harry wyciągnął rękę, złapał mnie za włosy i zawlókł mnie do innego pomieszczenia, które znajdowało się blisko piwnicy. W pomieszczeniu było dosyć jasno, dzięki małej żarówce, która wisiała na suficie.
W kącie dostrzegłam jakiś marny prysznic.
- Umyj się ! - wskazał na prysznic.
Chcąc uniknąć dalszego bólu, zrobiłam tak jak rozkazał. Zdjęłam szeroką bluzkę. Byłam tylko w bieliźnie. Czułam się skrępowana.
- Harry, ktoś do Ciebie - zbawienie, pomyślałam. Usłyszałam głos Louisa
O dzięki ci Boże.
- Masz szczęście, bo miałem w planie zrobić z tobą, bardzo bardzo nieskromne rzeczy. - zamruczał mi do ucha.
Przeszedł mnie ogromny dreszcz. Poczułam tylko jak jego zwinne palce zsunęły moje majtki.
- za chwilkę przyjdę, skarbie. Zrób to o co cię prosiłem, bo inaczej będzie z tobą źle - puścił mi oko i wyszedł z "łazienki"
Jak najszybciej weszłam pod prysznic, odkręciłam wodę, oczywiście była zimna i zaczęłam zmywać z siebie zaschniętą krew. Wszystko strasznie piekło. Rany były dosłownie wszędzie. Blisko prysznic znajdował jakiś ręcznik, chociaż przypominał szmatę do podłogi.
Wytarłam i ubrałam się.
Nie czekałam długo. Harry już znalazł się blisko mnie.
Przypomniałam sobie jego słowa, zanim stąd wyszedł "miałem w planie zrobić z tobą bardzo bardzo nieskromne rzeczy" przyrzekam, że w tym momencie serce mi stanęło, a ciało było jak z waty. Oparłam się plecami o ścianę i czekałam na kolejne tortury.
Harry podszedł do mnie, chwycił mnie za ramię i wyprowadził z łazienki na korytarz, który prowadził do sypialni Harrego. O nie tylko nie to, ja nie chcę.
Zły spływały po moich policzkach.
Weszliśmy do sypialni.
- Usiądź - wskazał na łóżko.
Odwrócił się tyłem i zdjął marynarkę.
Pojedynczy szloch wyrwał się z moich ust, na co Harry spojrzał na mnie krzywo.
- Błagam... cię Harry nie rób tego, ja nie chcę. Zrobię wszystko, tylko nie każ mi tego robić. Błagam... - zaczęłam jeszcze głośniej płakać.
Usłyszałam tylko głośny śmiech Harrego.
- Och kochanie, ale to tylko dla twojego dobra, muszę to zrobić - podszedł do mnie i złapał za mój podbródek, po czym kontynuował mówić - jeżeli tego nie zrobię, może wdać się zakażenie - zaśmiał się.
Spojrzał na niego krzywo i zauważyłam jak idzie po apteczkę pierwszej pomocy. Ulżyło mi bardzo, a kamień spadł mi z serca.
Harry odkażał mi rany przez jakieś pół godziny. Nie dziwie się, było tego bardzo dużo.
- Przepraszam - wysyczał, przerywając cisze - ale Rose, sama sobie zasłużyłaś, dobrze wiedziałaś, że łatwo można mnie wyprowadzić z równowagi - powiedział - następnym razem pilnuj swojej nie wyparzonej mordki, a będziesz mieć mniej sińców na twarzy.
W pewnej chwili zebrało mi się na płacz, nieopanowane łzy zaczęły wypływać z moich oczu.
- Co znowu ? - zapytał.
- Nic, po prostu ba..rdzo tęsknie za rodziną...bardzo - odpowiedziałam cicho.
Usłyszałam tylko jak głośno wypuścił powietrze z ust.
- Wiesz ? Z tym nie bardzo mogę ci pomóc. Ale... - zaczął.
Kątem oka zobaczyłam jak wyciąga z kieszeni telefon.
- pamiętasz numer do mamy ?
- tak
Podał mi telefon i powiedział.
- Ufam ci Rose, i mam nadzieję, że nie zrobisz nic głupiego.
- Dziękuję - odpowiedziałam cicho.
- Masz kilka minut - powiedział i wyszedł z pokoju.
Postanowiłam dłużej nie czekać. Wybrałam numer do mamy i czekałam, aż odbierze.
Nagle usłyszałam tak bardzo mi znajomy głos po drugiej stronię.
- Słucham ?
- Mamo ? - zapytałam.
- Rose, skarbie to ty ? Czy wszystko z tobą w porządku ? Rose kotku, gdzie jesteś? Nic Ci nie jest ?
- Nie, nie mamo wszystko w porządku. Dzwonie, żeby ci powiedzieć, że bardzo cię kocham - zapłakałam do telefonu.
-Kochanie, gdzie jesteś ?
- Mamo, powiedz Lucy i Tacie, że ich bardzo, bardzo  kocham iii tęsknie za wami. Przepraszam mamo, ale muszę już kończyć.
- Rose, pro... - nie zdążyła dokończyć, bo się rozłączyłam.
-przepraszam mamo - powiedziałam sama do siebie.



Hej hej hej :* moje piękne :*
Przyznam, że się trochę namęczyłam przy tym rozdziale ale chyba było warto ? ??? :D
Kolejna sprawa, nie będę od was żądać już komentarzy :( po prostu zobaczę ile tak na prawdę ludzi czyta moje opowiadanie. Jeżeli będzie was mało to nie ma sensu ciągnąć tego dalej :'( i ja was w ogóle nie strasze czy coś tylko postawcie się na moich miejscu Staram się, Robie wszystko, żeby rozdziały były naprawdę ciekawe, a wam nawet tej głupiej kropki nie chcę się dać. Nie mówie oczywiście o was ( Dziewaczynach które komentują cały czas, dziękuje wam za to :* )
Od razu przepraszam za blędy - rozdzisł pisany telefonie :)
Czy następny rozdział będzie zależy od was papatki :*

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 17 "groźba"

 Niall Pove
Głaskałem jej głowę i całowałem w czoło. Wyglądała strasznie, ale najgorsze jest to, że jest w śpiączce już ponad tydzień. Bałem się o nią bardzo... kocham ją i to mocno, jest dla mnie cholernie ważna. Nie mogę sobie darować tego co Harry z nią zrobił.
Mogłem temu zapobiec...
- Niall, co ty tu robisz ? Harry cię zabije jak się dowie - z zamyślenia wyrwał mnie Liam.
Pokiwałem smutno głową i wyszedłem z piwnicy.
Musiałem coś z tym zrobić, nie mogę pozwolić na to, następnym razem może ją zabić.
Postanowiłem, że z nim pogadam, dlatego wybrałem się do jego biura.
Zapukałem lekko, po czym usłyszałem oschłe proszę, jakby wiedział, że to ja.
- Horan, a już miałem cię wołać. - wysyczał w moją stronę - musimy pogadać.
- słucham - powiedziałem.
Harry wstał z fotela i podszedł do mnie wskazując na krzesło, abym usiadł.
- Co ty odpierdalasz ? - jego krzyk rozniósł się po całym pomieszczeniu.
Przyznam, że trochę się wystraszyłem.
- O to samo miałem zapytać - powiedziałem do Harrego.
Widać było, że zirytowała go moja odpowiedź.
Momentalnie złapał mnie za koszulkę i przyparł do ściany.
- Posłuchaj, radzę ci trzymaj się z dala od Rose, bo będziesz wyglądać tak jak ona- wysyczał przez zaciśnięte zęby.
- Nie masz serca, czy ty naprawdę tego nie widzisz, że ona cierpi, ma zaledwie 17 lat, a ty już pozbawiasz ją życia. Rose ma przed sobą jeszcze całe życie, tyle marzeń. - myślałem, że moja odpowiedź chociaż trochę da mu do myślenia.
- Wiesz ? Horan jednak miałem nadzieje, że będzie jeszcze z Ciebie prawdziwy gangster, Ale się bardzo pomyliłem. Jesteś dupkiem, nic nie wartym gównem, ty i Rose jesteście siebie warci - powiedział mi prosto w twarz - ale mam pomysł, chodź - pociągnął mnie w stronę wyjścia, następnie do samochodu.
Usiadłem na miejsce pasażera, po czym ruszyliśmy w nieznaną mi drogę.
Podróż trwała niecałe dwadzieścia minut.
Byliśmy na jakiejś opuszczonej dzielnicy. Było tam brudno i pusto. Stał tylko jeden niewielki blok.
- Chodź - powiedział do mnie Harry.
Ruszyłem za nim w stronę budynku.
Nie było tam jakoś specjalnie ładnie. Słychać było tylko śmiech prawdo podobnie należał do jakiegoś dziecka.
Staliśmy przed drewnianymi drzwiami.
Zaczynałem powoli domyślać się o co chodzi.
- wiesz co masz robić - podał mi broń - wszystkich masz zabić- uśmieszek pojawił się na jego twarzy.
- Nie zrobię tego, nie mogę - powiedziałem
Podszedł do mnie bliżej i rzekł.
- jeżeli tego nie zrobisz obiecuję ci, że jeszcze dziś zabiję Rose i Ciebie.
Nie miałem wyboru wszystkich, tylko nie Rose. Ale zabić niewinnych ludzi ?
Tak  bardzo tego nie chciałem, ale nic nie mogę na to poradzić.
Chwyciłem za broń i otworzyłem drzwi do mieszkania.
Od razu zobaczyłem dwójkę dzieci bawiących się, obok prawdo podobnie ich matka. Nie pewnie wymierzyłem pistoletem w kobietę, zamknąłem oczy nie chciałem na to patrzeć. Strzeliłem. Chciałem jak najszybciej stąd iść, dlatego dłużej nie czekając, zabiłem i te biedne dzieci.
Wyszedłem z budynku i ruszyłem do samochody w którym był Harry.
- Brawo, jednak jesteś coś wart, ale pamiętaj prędzej czy później, zabije Rose.

Hej :)
Dziękuje ze czekaliście tak długo :)
Mam nadzieje że rozdział się wam spodoba. Licze na co najmniej 40 komentarzy :D

poniedziałek, 2 marca 2015

ważna informacja !

Hej, to nie jest jeszcze rozdział ale ważna informacja, szczególnie dla tych co twierdzą, że dodaje rozdział "co miesiąc" chociaż na innych blogach rozdziały są dodawane co 2 miesiące !
To tak naprawdę bardzo was za to przepraszam ale niespodziewanie przyjechała do mnie rodzina w piątek i spali u mnie sami chyba rozumiecie, że nie wypada siedzieć na komórce, a chyba większość wie ile czasu zajmuję napisanie "dobrego" rozdział to nie są jakieś marne 2 godzinki tylko co najmniej 4 i może nawet więcej.
Druga sprawa jestem w 3 klasie gimnazjum są Testy i wgl. Sorry bardzo ale dla mnie szkoła jest ważniejsza niż ten blog np. W tym tygodniu zaliczam 3 PRACE klasowe + 2 kartkówki i jeszcze do tego dochodzi Geografia z której też mam wielkie braki. Przez 2 tygodnie byłam chora i teraz muszę to nadrabiać i oczywiście nie muszę chyba wam przypominać o tym, że Karo odeszła i sama pisze opowiadanie SAMA. I jeszcze jedno dla waszej informacji drogi anonimie ! I osób które jeszcze mają do mnie jakieś zażalenia Mam też życie prywatne :) śpiewam w zespole a teraz ciągle mam próby. Pisanie bloga nie jest łatwą rzeczą ale jeżeli będzie mnie tak ganiać, popędzać i siedzieć mi na głowie to zawieszam bloga. Nie jestem Robotem ! :) zrozumcie mnie proszę...

Stylesowa :*