Translate

niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 22

   Rose Pov
Mijały dni, trwały przygotowania do napadu na wroga Harrego i jego gang.
Nie wiedziałam co tak naprawdę o tym myśleć, bałam się a za razem czułam się bezpieczna. Teraz Harry był mi bardzo potrzebny.
                           ~·~
-Rose, jedz - z zamyślenia wyrwał mnie głos, był to Harry.
-Nie mam dziś ochoty, mogę iść do toalety?
Pokiwał głową na znak, że się "zgadza"
Wstałam i zasunęłam krzesło.
Kiedy ruszyłam w stronę łazienki, momentalnie przed oczami pojawiły się czarne plamki, które były coraz większe, w pewnym momencie nie widziałam już nic. Ostatnie co pamiętam to czyjąś rękę na moim karku.
Harry Pov
Nie wiedziałem co się dzieje, Rose zemdlała. Była blada, mogłem się domyślać, że to na pewno chodzi o anemie.
Nie czekając długo, wezwałem Franka. Zaniosłem Rose do gabinetu. Frank zrobił podstawowe badania, jednak powodem zemdlenia nie była anemia. Frank sam nie wiedział jaki powód mógł by być. Ale konieczne były jeszcze inne badania.
Rose Pov
Lekko otworzyłam swoje zaspane powieki. Światło raziło mnie w oczy, wiedziałam że coś jest nie tak, bolały mnie wszystkie mięśnie do tego było mi bardzo nie dobrze inaczej mówiąc czułam się naprawdę źle, ale nie byłam sama w pomieszczeniu, dokładnie nie widziałam ich twarz ale słyszałam głos Harrego, był zdenerwowany, dało się to rozpoznać na kilometr.
Słyszałam ich jakby przez mgłę, co świadczyło o tym, że jeszcze nie do końca się wybudziłam. Z całej siły próbowałam wsłuchać się w rozmowę.
- I co teraz z nią zrobimy ?- powiedział prawdo podobnie Frank.
- muszę ochłonąć - byłam pewna, że był to głos Harrego, naprawdę był mocno zdenerwowany.
Cisza i tylko głośny trzask.
- Rose, od jak dawna nie śpisz ? - zapytał mnie Frank.
- Od nie dawna - uśmiechnęłam się słabo.
- Jak się czujesz ?
- słabo, nie dobrze mi.
- to normalne w twoim stanie - zasugerował.
- Jakim stanie ? - zapytałam zdziwiona, a za razem ciekawa.
Popatrzył na mnie zmieszany, i odwrócił głowę w inną stronę.
- Masz - podał mi jakieś lekarstwo.
Co się do cholery dzieje, jaki stan i dlaczego Harry jest taki wkurzony.
- Frank błagam powiedz mi co się dzieje ? Czy jestem na coś chora ? - zaczynałam się niecierpliwić.
Popatrzał na mnie przez chwilę i powiedział.
- Będzie dobrze
Wyszedł, zostałam sama.
Ku*wa co się dzieję ? Czy ja umieram ? Czy ta choroba może mnie zabić ? Czy już nigdy nie zobaczę rodziny ? Czy już nigdy nie zobaczę Harrego ?
Te myśli nie dawały mi spokoju, pojedyncze łzy leciały po moim policzku.
                           ~·~
- Rose, śpisz ? -usłyszałam głos Harrego.
- Nie.
- Mam nadzieję, że się już lepiej czujesz.
- Tak, Harry co się dzieję ? - zapytałam.
Wsadził rękę do kieszeni, a drugą podrapał się po głowie. Krążył po pokoju i próbował się wysłowić.
- Umieram ? - rozpłakałam się.
Harry głośno wypuścił powietrze.
- Błagam powiedz mi... - dodałam po chwili - Harry, proszę - kątem oka zobaczyłam jak podchodzi do mnie, stanął blisko łóżka i powiedział.
- Rose, nie wiem od czego zacząć, powiem w prost, jesteś w ciąży.
Te słowa odbijały mi się echem w głowie, wylewałam z siebie tyle łez ile mogłam, to był jakiś horror, będę mieć dziecko,  z nim.
- ale ja mam nie całe 17 lat - ledwo wydusiłam - dlaczego ? - płakałam tak głośno, że miałam problem z pozbieraniem myśli.
Harry tylko patrzył się przez okno.
- Dla tego je usuniesz - odwrócił się i powiedział chłodno.
Byłam w szoku. Nigdy bym nie zabiła własnego dziecka, które nawet jeszcze się nie urodziło.
- Nie - powiedziałam w prost.
Usłyszałam jego śmiech.
- ale ja nie pytam cię o pozwolenie, zrobisz to czy ci się to podoba czy nie.
W kim ja byłam przez te dni zakochana,  z drugiej strony to zabójca dla niego to normalne.
Jedyne co w tej chwili czułam to strach. Zrobię wszystko by chronić swoje dziecko, WSZYSTKO, nawet jestem godna za nie umrzeć.
- Możesz mnie zabić, ale niewinne dziecko zostaw w spokoju - powiedziałam surowo.
Zdziwił się jak to powiedziałam.
- Jeszcze dziś to zrobimy, mówię to z troską o ciebie i o mnie.
- chcesz się o mnie troszczyć, to zostaw mnie i moje dziecko w spokoju !
- Rose, wiedz że twoje słowa w ogóle się nie liczą, zrobię to mimo wszystko !
Wyszedł, tym razem nie byłam sama, moje maleństwo było ze mną.
                         ~·~
Siedziałam w salonie, ciągle płakałam,  była przy mnie Elenaor starała się mnie pocieszyć, leczo słowa Harrego były tak mocne, że miałam problemy z oddychaniem.
- Rose, Harry może jeszcze zmieni zdanie - powiedziała szatynka.
- Elenaor, co ja mam robić ? może sama powinnam się zabić ?
- przestań - pogłaskała mnie po głowie.
- boję się - zapłakałam
Elenaor Pov
Nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że Harry mógłby zabić własne dziecko. Nie mogę na to pozwolić.
- Rose, poczekaj sekundę muszę z kimś pogadać - powiedziałam na co ona kiwnęła głową.
Dotarłam do pokoju Louisa, zapukała lekko i weszła. Siedział z Harrym przy wielkim stole z laptopami i stertami papierów.
- Louis, możemy pogadać ? -zapytałam niepewnie.
- Kochanie, teraz nie bardzo, sama rozumiesz - wskazał na laptopa i papiery.
- Louis, zależy mi na czasie.
- Nooooo dobrze, chodź - wyszliśmy z pomieszczania - słucham ?
- słyszałeś, że Rose jest w ciąży ?
- Tak.
- Harry, chce usunąć ciąże.
- Elenaor, to nie jest nasza sprawa
- Louis do cholery on nie wie co chcę zrobić, myśli nieracjonalnie
- Kochan...
- On chce zabić własne dziecko !
- i co ja mogę ?
- jesteś jego najlepszym przyjacielem, pogadaj z nim zrób coś, błagam.
- no dobrze - powiedział i wszedł do pokoju.
                               ~·~
   Rose Pov
To koniec, czekam właśnie na śmierć własnego dziecka. Jakiś koszmar. Jak on mógł.
- Gotowa ? - zapytał Frank.
- mam być gotowa na śmierć tego niewinnego dziecka ?
- faktycznie przepraszam.
- połóż się, Harry za chwilę przyjdzie.
Mnie zabijcie, to ja chce umrzeć.
Długo nie musiałam czekać, przyszedł i on Ojciec, morderca i moja miłość.
Hej miśki :* od razu mowie rozdzial nie sprawdzony.
Mam nowy telefon i koszmarnie sie na nim pisze klawiatura jest do dupy... :/
Poprostu rozdzialy beda krotsze sorry :)
45 kom. Next :*

piątek, 17 kwietnia 2015

Rozdział 21

Rose Pov

Dni mijały bardzo powoli, moje życie traciło jaki kol wiek sens. Kiedyś wszystko było takie proste, kolorowe i piękne, a dziś pustka, szarość i tylko łzy. Moje myśli samobójcze, nie dawały mi spokoju, jeżeli już miałam umrzeć, to z całą pewnością wolałabym się sama zabić. 
                      ~·~
- Usiądź - Harry wskazał na łóżko w gabinecie - Frank, da ci teraz coś na wzmocnienie apetytu i na poprawienie morfologi.
Usiadłam na łóżko, Frank podał mi jakąś, dużą tabletkę i butelkę z wodą, wzięłam ją do ust i popiłam. Kątem oka zobaczyłam jak wbija mi igłę w żyłę, nigdy nie lubiła tego typu badań, zawsze gdy mama kazała mi iść do lekarza pobrać krew, wymyślałam różne argumenty typu, że mam dużo nauki, że mam jutro sprawdzian itp. 
Z przerażeniem patrzyłam na Franka, jak pobiera mi krew. Modliła się w ciszy, żeby jak najszybciej skończył.
Harry przez cały czas wpatrywał się we mnie, jakby czegoś szukał, nie lubiłam jak tak na mnie patrzy, mógłby zabijać wzrokiem. Ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że Harry jest bardzo przystojnym mężczyzną, gdyby nie te wszystkie rzeczy, które mi zrobił, za pewne zakochałabym się w nim, ma coś w sobie takiego co bardzo mnie pociąga, jednak za wszelką cenę starałam się nie myśleć o nim w taki sposób, nie mogłam.
Po zakończeniu badania Harry odprowadził mnie do mojego pokoju, o dziwo wszedł razem ze mną do pomieszczenia. Był dziś jakiś inny, jakby tu powiedzieć przygnębiony, nad wyraz spokojny i opanowany.
- jesteś głodna? - zapytał.
Pokiwałam lekko głową dając mu znak, że nie.
Ostatnio w ogóle nie jestem głodna, nie mam apetytu na nic.
- To znaczy, że tabletka jeszcze nie działa - dodał po chwili.
- Rose, chcesz coś do czytania, jakąś książkę, gazetę?
- Książkę- uśmiechnęłam się słabo.
Harry wyszedł z pokoju, i za raz po tym wrócił z pudłem pełnym książek.
- Romans, akcja czy może horror? - zapytał
- a co według Ciebie najlepsze?
- proponuje ci Horror - słodkie dołeczki pojawiły się na jego twarzy.
Uwielbiam jak się uśmiecha, jest wtedy taki słodki, mogłabym patrzeć na niego godzinami. Anioł.
- Rose ? - usłyszałam męski głos.
Zagapiłam się i wpatrywałam w niego ugh wyszła na totalną idiotkę, pewnie wiem co on teraz o mnie myśli, idiotka...
- emm przepraszam - zrobiłam się czerwona, na co on tylko się cicho zaśmiał.
Podał mi dwie książki, jedna z nich była mi bardzo znana praktycznie chyba każdy ją znał, był to zmierzch, a druga nosiła nazwę "w mroku" na sam tytuł przeszedł mnie dreszcz, nie przepadałam za horrorami no ale lepsze to niż siedzenie w ciszy i patrzenie w pustą ścianę.
- za godzinę przyniosę ci obiad - powiedział i wyszedł z pokoju.
Zdziwił mnie fakt, że mnie nie zamknął, czyżby mi ufał no ale mniejsza z tym teraz miałam ochotę się zrelaksować i poczytać, bardzo dawno nie miała książki w ręku, mimo iż uwielbiam czytać.
                       ~·~
Skończyłam właśnie czytać drugą książkę, razem zajęło mi to cztery godziny. Miałam ochotę zasnąć oczy mi się same kleiły, była godzina dwudziesta, za oknem było jeszcze w miarę widno za pewne była to wiosna.
W pokoju rozległo się pukanie, co mnie trochę zdziwiło bo nikt nigdy tu nie pukał, tylko normalnie wchodził.
-Proszę - powiedziałam dosyć głośno.
Do pokoju wszedł Niall ? Boże nie widziałam go chyba wielki. Od razu podbiegłam i mocno się przytuliłam do niego, tęskniłam za nim, brakowało mi go.
- Witaj piękna - złożył delikatny pocałunek na moim czole.
- Harry kazał mi przyjść po Ciebie, jesteśmy wszyscy na dole i jemy kolację
- ugh... nie mam ochoty jeść, a ni iść nam na dół - powiedziałam.
- Rose, musisz Harry się wścieknie jak nie zejdziesz tam.
- No dobrze, pójdę - nie chciałam znów widzieć Harrego w akcji, jeszcze teraz kiedy w miarę się dogadujemy.
Razem z Niall zeszłam na dół do wielkiej jadalni, faktycznie byli tam wszyscy. Blisko Harrego siedziała piękna blondynka, była naprawdę śliczna.
- Rose, podejdź tu - Harry machnął ręką, żebym podeszła do niego, nie chętnie ale zrobiłam to.
-Rose, to jest Gemma, moja siostra, Gemma to jest Rose moja... no właśnie moja - zaciął się Harry, dobrze wiedzieć, że jestem jego.
Siostra Harrego, to on ma siostrę jeszcze taką piękną. Z uśmiechem na twarzy podałam jej dłoń.
- Usiądź - Harry odsunął krzesło i czekał, aż usiądę, dłużej nie czekając tak więc zrobiłam.
Przy stole siedzieli wszyscy, oprócz jednej osoby, Zayna.
Była nawet dziewczyna Louisa, prawdo podobnie też była z nami dziewczyna Liama, Niall, Frank i jeszcze jeden przyjaciel Harrego. Wszyscy jedli wyłożone dania na stole i rozmawiali między sobą, opowiadali sobie nawzajem śmieli się.
Z zamyślenia wyrwała mnie czyjaś dłoń na moim kolanie.
- Rosalie, jedz - był to Harry, jeszcze nigdy nie nazwał mnie Rosalie, nie lubiłam jak ktoś mówi do mnie tak, ale przyznam, że w jego ustach brzmiało to naprawdę pięknie
Nie chciałam jeść, ale zmusiłam się, dla Harrego. Nie wiem co się ze mną działo to wszystko przez niego, to on tak na mnie działał.
                      ~·~
- Zanim wszyscy się rozejdziecie, chcę coś ogłosić - Harry wstał i zaczął mówić - kochani, nie jesteśmy przyjaciółmi, jesteśmy rodziną, najważniejszą przy najmniej dla mnie, ale do czego zmierzam chcę wam powiedzieć, że mój były przyjaciel, a raczej wróg wyszedł z więzienia, zebrał swoich ludzi i planuję atak na mnie i moją rodzinę, dowiedział się również o Rose, planuję mi ją odebrać, Rose, jest moja, a co moje to jest moje i nie pozwolę, żeby ten dupek jej dotknął, a ni każdego z was.
Byłam w totalnym szoku, strach przeszedł wszystkie komórki mojego ciała, bałam się bardzo, ale z drugiej strony czułam się bezpieczna miałam Harrego.


Hejka :D jak wam się podoba rozdział ? Bo mi tak średnio...
38 kom.= next

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział 20

    Frank Pov
- Kurcze...- powiedziałem sam do siebie wsiadając do  samochodu - telefon.
Szybko udałem się w stronę wielkiej willi. Droga do gabinetu zajęła mi ponad minute, ten dom bym naprawdę wielki, licząc te wszystkie pokoje, salony, łazienki.... było tego po prostu dużo.
Dotarłem do gabinetu, chwyciłem za klamkę i wszedłem do środka.
Widok Zayna próbującego rozebrać Rose, zszokował mnie.
- Co ty tu Kurwa robisz ? - zapytał wkurzony Zayn.
- A ty ? Rose, podejdź do mnie - powiedziałem, na co nastolatka szybko wyrwała się z ucisku Zayna i ruszyła w moją stronę.
- Harry nie będzie zadowolony Malik - po informowałem go.
- Spierdalaj Frank ! I oddaj mi tą dziwkę! - wykrzyczał Mulat.
Słyszałem tylko cichy szloch dochodzący zza moich pleców, wole nie myśleć co by się wydarzyło gdyby nie mój telefon.
- Zayn, radzę ci uspokój się - próbowałem jakoś złagodzić sytuacje, czułem jego złość na kilometr.
Nim się zorientowałem Malik znalazł się przy nas, chciał dostać się do Rose, w każdy możliwy sposób próbowałem temu zapobiec. Zacząłem się z nim szarpać, popchnął mnie na ścianę na co lekko uderzyłem się w głowę i upadłem, zacząłem się podnosić, kiedy zobaczyłem jak Zayn chwyta ręką włosy Rose i wyprowadza z pomieszczenia. Musiałem coś wykombinować, chwyciłem za broń, którą miałem w szufladzie i ruszyłem za nimi. Od razu ujrzałem Zayna i krzyczącą Nastolatkę, momentalnie przystawiłem Zaynowi broń do głowy, na co puścił Rose, a ta pobiegła w moją stronę ponownie chowając się za mnie.
- Radzę Ci wyjdź stąd, inaczej będę musiał ci pomóc - jego twarz zbladła, kiedy poczuł jak przyciskam broń do jego głowy. Malik wycofał się schodząc na dół, prawdopodobnie wyszedł z domu. Spojrzałem na Rose, miała oczy całe w łzach. 
- Dziękuje - wydukała smutna.
Posłałem jej słaby uśmiech i zaprowadziłem do gabinetu.
Kazałem się jej położyć na łóżku w gabinecie, następnie podałem środki na uspokojenie. W pomieszczeniu było słychać tylko głośny płacz dziewczyny. Było mi jej bardzo szkoda.
                               ~·~
Musiałem poinformować Harrego, na szczęście środki na uspokojenie zadziałały i Rose zasnęła.
Wybrałem numer Harrego i czekałem aż odbierze.
- Słucham - usłyszałem głos po drugiej stronie.
- Harry, jest problem.
- Co się dzieje Frank ? 
- Chodzi o Rose, Zayn próbował ją zgwałcić - powiedziałem.
- Będę za godzinę - usłyszałem zdenerwowany głos Harrego.

 Rose Pov
Otworzyłam lekko swoje powieki, przypomniałam sobie co się stało za nim zasnęłam, momentalnie się podniosłam i zaczęłam szukać wzrokiem, czy nie ma nigdzie w pobliżu Zayna. Odetchnęłam z ulgą, zdając sobie sprawę że jestem bezpieczna. Boje się pomyśleć nawet gdyby nie Frank.
Usłyszałam głośne rozmowy za drzwiami, to był głos Harrego ucieszyłam się, że tu jest. Drzwi zostały mocno pchnięte, a do gabinetu wleciał wściekły Harry. Podbiegłam do niego i go przytuliłam, loczek złapał mnie za rękę i prowadził przez korytarz w stronę białych ogromnych drzwi. Otworzył je, a moim oczom ukazał się Zayn, miał obitą twarz. Harry posadził mnie na krześle przy biurku. 
- Rose, Zayn chciał Ci coś powiedzieć - Harry powiedział, a następnie kopnął go w żebra, na co lekko się wzdrygnęłam.
- Harry, przestań proszę... - prosiła go żeby tego nie robił, mimo tego że tak bardzo nienawidziłam Zayna, ale nie chciałam patrzeć jak cierpi.
- Rose, prosiłem abyś się odzywała ? Nie !, a więc słucham Zayn - po raz drugi uderzył go, tym razem w brzuch ale z jeszcze większą siłą, na co wydałam z siebie cichy krzyk.
- No dalej ! Kurwa ! - Zayn dostawał co raz mocniej, ledwo trzymał się na nogach.
- przeeepraaaaszam - usłyszałam jak resztkami sił mnie przeprosił.
Na co Harry go mocno poklepał po plecach.
- Noo i pięknie - dodał Harry.
Siedziałam tam cała w szoku, cichy szloch wydobył się z moich ust.
Widok w pół żywego człowieka mnie rozwalał. Ten dzień to jakiś koszmar.


Hej hej przychodzę do was z rozdziałem numer 20 !!! :D 
Przepraszam że dopiero teraz, ale tak jakoś wyszło.
Proszę was komentujcie ♥
                  35 kom. - next