Translate

piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 25


Rose POV
Cóż Harry śpi, więc sama mogę się dziś wyspać, no prawie, ponieważ ból towarzyszył mi przez całą noc.
Gdy się obudziłam w pokoju siedział Niall, który oznajmił mi, że idziemy na śniadanie. Ubrałam się w ubrania, które mi podał.
-Jak się czujesz, Rose?-Zapytał, gdy schodziliśmy do jadalni.
-Żebro mnie jeszcze boli, ale tak to jest okej.-Posłałam mu lekki uśmiech, który odwzajemnił.
Przy stole w jadalni siedzieli wszyscy, Harry machnięciem ręki przywołał mnie do siebie, przestraszona podeszłam bliżej, a on poklepał miejsce obok siebie. Już myślałam, że za coś dostanę, ale jednak będę mogła zjeść w spokoju śniadanie.
Nasypałam sobie płatek do miski i zalałam mlekiem. Jedząc je naszło mnie małe pytanie czy mogłabym zrobić śniadanie sama jutro, cóż dawno nie jadłam dobrego śniadania, więc bez jakiegokolwiek namysłu zadałam Styles'owi pytanie.
-Harry mogłabym jutro zrobić jakieś normalne śniadanie dla wszystkich?
-W sumie czemu nie? Zjadłbym coś dobrego.-Reszta chłopaków go poparła.
-Ale jajecznica czy naleśniki? No i może ugotuje obiad, nie żeby coś, ale średnio gotujecie.-Wypowiadając ostatnie zdanie zaczęłam się śmiać. Okej dziwny mam dziś humor.
-Okej może zrobić jajecznicę, a na kolację naleśniki?-Zaproponował Tommo.
-Spoko, ale Harry będziesz musiał zrobić małe, później zrobię Ci listę zakupów.-Powiedziałam na co chłopak się zgodził.
Trochę dziwny poranek, ja nie wiem jak oni ze mną rozmawiali z tymi swoimi wybuchowymi charakterkami.

Około drugiej do "mojego" pokoju przyszedł Harry z jakąś torbą, którą rzucił na łóżko.
-Ubierz się w to i zejdź do ogrodu.-Klepnął mnie w tyłek i wyszedł.
Wysypałam zawartość torby na łóżko i okazało się, że to strój kąpielowy. Super jeszcze wczoraj mnie pobił, a dziś kupuje mi strój. Cóż wolę się szybko ogarnąć i wyjść, ale najpierw musiałam wziąć szybki prysznic. Po 15 minutach ubrana w strój i zawinięta w ręcznik zeszłam na parter i udałam się do ogrodu. Wszyscy oprócz Harry'ego pływali w basenie, a on leżał na leżaku i mnie obserwował.
-Zdejmuj ten ręcznik i kładź się obok.
Wskazał leżak obok siebie, ale na szczęście był jeszcze jeden wolny dalej od chłopaka, który chętnie zajęłam. Ten zaczął się ze mnie śmiać i wskoczył do basenu.
Ja jakoś nie miałam ochoty pływać, wolę się trochę opalić. Przymknęłam oczy i próbowałam trochę odpocząć. To chyba jedyny dzień, w który nie dostałam, ale chociaż do wieczora jeszcze daleko i wszystko się może wydarzyć.
Po jakimś czasie poczułam dotyk na brzuchu i natychmiastowo się odsunęłam, od osoby, która mnie dotknęła, a okazał się nią być Harry.
-To z wczoraj?-Zapytał.
-Tak.
-Pięknie Cię urządziłem.-Uśmiechnął się, cmoknął mnie w usta i ponownie wskoczył do wody.
Znalazł sobie super zajęcie, nie ma to jak oglądać moje siniaki z satysfakcją. Po godzinie opalania, postanowiłam wejść do wody, weszłam do niej powoli, ponieważ była trochę zimna, a później popłynęłam na drugi koniec, gdzie nie było Harry'ego i jego głupich przyjaciół, oprócz Niall'a który do mnie przypłynął i zaczęliśmy rozmawiać o jutrzejszym dniu, chłopak chce mi pomóc gotować, co mnie ucieszyło. Blondyn jest jedyną osobą, która jest tutaj dla mnie cały czas miła i w ogóle.
Harry nas ciągle obserwował, więc czułam się trochę dziwnie.
-Cholernie Ci współczuję, że musiałaś do nas trafić i jeszcze to traktowanie przez chłopaków.
-Dziękuję Niall.-Cmoknęłam go w policzek.-Muszę coś zapytać Harry'ego poczekaj.-Podpłynęłam do loczka.-Kiedy mógłbyś pojechać...-Nie dał mi skończyć, ponieważ złapał mnie za przedramiona i zaczął na mnie krzyczeć.
-Co to było tam z Niall'em?! Przecież mówiłem Ci, że jesteś moja!
-Harry uspokój się, ten buziak był w podziękowaniu, że mnie wspiera.
-Nigdy więcej czegoś takiego nie rób!
-Dobrze, a teraz puść to boli.-Chłopak poluzował swój uścisk i wolałam się od niego trochę odsunąć.
-Coś ode mnie chciałaś.
-Kiedy mógłbyś pojechać po te potrzebne rzeczy na jutr?
-Jakoś wieczorem, tylko zrób listę.
-Dobrze.-Chciałam odpłynąć, ale chłopak mnie złapał w pasie i przyciągnął do siebie.
-Nie bój się nic Ci nie zrobię.
-Co ty chcesz?
-Buziaka.
-Nie, żegnam.
-Rose bo to się źle skończy.-Spojrzał na mnie groźnie.
Cmoknęłam go w policzek i wyrwałam się mu, chciałam znów odpłynąć, ale mnie dogonił i się "przyssał" do moich ust.
-Takiego buziaka chciałem.-Puścił mi oczko i odpłynął.

Wieczorem około ósmej Harry tak jak obiecał pojechał z Tommo do sklepu, więc poszłam się wykąpać i położyć spać. Zbytnio nie mogłam zasnąć, więc zeszłam do kuchni się napić, miałam nadzieję, że nikogo tam nie będzie, ale przy blacie siedział Styles.
-Czemu nie śpisz?-Zapytał.
-Jakoś nie mogę, a ty?
-Też.-Zrobiłam sobie herbatę i chciałam wrócić do pokoju, ale Harry mnie zatrzymał.
-Usiądź jeszcze na chwilę.
-Wiesz trochę mi zimno, ale okej.
-To chodźmy do mojego pokoju.-Zaproponował.
-Dobrze?-Szłam za nim niepewnie, ciekawe co on ode mnie chce.
-Położył się na łóżku i odchylił kołdrę abym położyła się obok. wolałam położyć się dalej od niego i pić w spokoju herbatę.
-Już się nie bój, jak będziesz grzeczna to nic Ci się nie stanie/
-Okej.-Zaczęłam się trochę rozglądać, ponieważ nastała niezręczna cisza, a ja nie wiedziałam za bardzo co powiedzieć.
-Boli Cię?-Zapytał jakby z przymusu.
-Już tak nie udawaj, że Cię to obchodzi.
-Ale właśnie teraz mnie to obchodzi, więc odpowiedz.
-Trochę boli.-Odłożyłam kubek na szafkę nocną i spojrzałam na niego.
-Sorry, ale wczoraj nie panowałem zbytnio nad sobą, gdybyś mi dała to czego chciałem, to byłoby inaczej.
-Taa wiem, ale ja nie jestem Twoją zabawką, którą możesz ruchać jak Ci się będzie podobać.
-Jesteś moja, więc mogę robić co tylko chcę.-Zaczął mnie całować, na początku odwzajemniałam pocałunek, ale po chwili "oprzytomniałam" i odepchnęłam go od siebie.-A teraz masz iść spać.
Chciałam wstać i iść do pokoju, ale mnie przytrzymał i dodał.-Tutaj.
-Z Tobą?
-Tak, spokojnie nic Ci nie zrobię.
-Okej?
Położyłam się i przymknęłam oczy, po chwili poczułam jak Hazza przytula się do mnie i także próbuje zasnąć i po chwili odpłynęłam do Krainy Morfeusza.

***
Hej, więc może Wam się trochę opiszę. ;))
Mam 16 lat piszę blogi od dawna mam dwa, które prowadzę w miarę systematycznie oraz kilka zablokowanych ;)) Mam nadzieję, że sposób w jaki piszę Wam się spodoba. ;)) Miłego! :))
Aagnesh.



sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 24

Rose POV:
Gdy się obudziłam leżałam w łóżku. Czułam się bardzo dobrze jak na sytuację, w której ostatniej się znalazłam, Usiadłam na łóżku i pogłaskałam mój brzuch. Był mały, ale wiedziałam, że za kilka miesięcy się do zmieni. Myślałam o tym jakie życie będzie miało moje dziecko. Moje i Harrego. Po chwili do pokoju wszedł Niall z tacą jedzenia.
-Jak się czujesz? - zapytał i podał mi tacę.
-Dziękuję, powiem, że bardzo dobrze. Tylko jest mi niedobrze.
-To raczej normalne w.. twoim stanie.
-Przykro mi, Niall.
-Nie ma powodu żeby było ci przykro.
-Wiem, że coś do mnie czujesz, ale wiesz, że nie ma szans dla.. nas.
-Wiem. Już się z tym pogodziłem. Zjedz. Smacznego. - powiedział i wyszedł. Widziałam, że było mu bardzo przykro. Mnie też. Noszę pod sercem dziecko, którego nie chce jego własny ojciec. Ale jednak dał mu żyć. Czy to coś może znaczyć.
Skończyłam jeść, a tackę odstawiłam na stolik. Zrobiło mi się bardzo niedobrze, więc pobiegłam do toalety i zwróciłam wszystko co zjadłam chwilę temu. Gdy skończyłam w drzwiach stał Harry z złośliwym uśmieszkiem. Podszedł do mnie i zaczął całować mnie po szyi. Bardzo zachłannie i łapczywie. Wyczułam od niego alkohol. Śmierdział nim cały, co dało się wyczuć na kilometr. W moich oczach stanęły łzy gdy pod koszulką poczułam jego ciepłe dłonie.
-Harry, proszę puść mnie.
-Niby dlaczego miałbym?
-Bo jesteś pijany.
-Iiii? - powiedział bardzo długo przeciągając literkę.
-I to, że jestem z tobą w ciąży, a ty trzymasz mnie zamkniętą i chcesz ponownie zgwałcić. - wykrzyczałam głośno, łkając. Wymierzył mi wtedy policzek, tak mocny, że upadłam na zimne kafelki w łazience. Dyszał ciężko i patrzył na mnie wściekłym wzrokiem.
-Jesteś moja i mogę robić z tobą co zechce. A to, że jesteś w ciąży od niczego cię nie uchroni! - wykrzyczał i wyszedł z łazienki wpierw kopiąc mnie w żebra. W drzwiach wpadł na kogoś. - Co ty tutaj robisz, do cholery?!
-Przyszedłem po tacę. - odpowiedział głos.
Ten głos należał do Nialla. Przyszedł do łazienki zaraz po tym jak Harry wyszedł z pokoju.
-Jak dobrze, że jesteś. - wychlipałam, a on wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko.
-Boli cię coś?
-Tak. Tutaj. - pokazałam mu na żebra i jeszcze bardziej się rozpłakałam.
-Pójdę po Franka. - powiedział
Niall POV:
Jest mi tak strasznie żal Rose. Musi nosić pod sercem dziecko takiego szaleńca jakim jest Harry. Ona jest cudowną i przepiękną dziewczyną. Zasługuje na kogoś lepszego, na kogoś kto dał by jej wolność i spokój. No i bezpieczeństwo jej i dziecku. Gdyby nie to, że muszę być posłuszny Harremu to już dawno bym ją z tąd wykradł, a zależy mi na byciu w gangu. Mam wyrzuty sumienia , że to ja musiałem ją porwać.
-Louis gdzie jest Frank? - krzyczę, ale nikt mi nie odpowiada. W końcu znajduję Franka w kuchni. - O tutaj jesteś Frank. Rose potrzebuje twojej pomocy.
-A co się stało?
-Nie jestem pewny, ale chyba coś zrobił jej Harry.
-Ten człowiek jest nieprzewidywalny. - rozmawialiśmy szeptem, zawsze mogliśmy wpaść na Harrego lub Louisa.
-I to jak.
Dotarliśmy do pokoju, w którym umieściliśmy wczoraj w nocy Rose. Leżała na łóżku i zwijała się z bólu. Gdy nas usłyszała podskoczyła gwałtownie, pewnie myślała, że to Harry. Też bym się bał.
-Spokojnie Rose, to tylko ja i Niall. Nie ma się czego bać. Pokaż gdzie cię boli. - odezwał się Frank, a ona pokazała na cały zakrwawiony bok. - Powiesz mi co się stało?
-Jasne, bo przyszedł Harry i on zaczął mnie całować, a on był pijany i ja go odepchnęłam i wtedy uderzył mnie w policzek, że się przewróciłam i potem kopnął tutaj i bardzo boli.
-Niall pomóż mi zanieść ją do gabinetu.
Zanieśliśmy ją do gabinetu. Straciła przytomność.



Frank POV:
Gdy Rose znalazła się już w moim gabinecie była nieprzytomna. Jej lewy bok był cały zakrwawiony. W skórze była dziura, a przez nią wystawała kość żebrowa. Była złamana i mam przeczucie, że nie tylko ta jedna. Zrobiłem prześwietlenie i podałem środki nasenne. Musiałem jakoś nastawić te kości.
Nie mogę uwierzyć w to, że Harry jest takim bezuczuciowym człowiekiem. Ma mieć dziecko z tą dziewczyną, a nie dosyć, że ją bije to jeszcze przychodzi do niej i ją straszy. W nocy był w barze. Nachlał się do upadłego, a potem przyprowadził tutaj jakąś laskę. Mam nadzieję, że tym razem się zabezpieczył, bo nie chcemy kolejnego wybuchu złości. Powinien bardziej myśleć nad tym co robi. Jest bardzo inteligentnym chłopakiem, ale jest młody i nie umie zrozumieć jakie zło popełnia.
Mam nadzieję, że kiedyś wypuści tą biedną Rose.
-Frank? Co się stało? Gdzie Niall?
-Ciii... Spokojnie. Musisz teraz odpoczywać. Niall.. zaraz go zawołam.
-A Harry?
-Harry śpi. Był zbyt pijany by móc go dobudzić.


***
Hej! Jak już pewnie wiecie, jestem jedną z dziewczyn, z którymi autorka podjęła współpracę. Powiem Wam coś o sobie ;)) No to mam na imię Wiktoria, 14 lat. Uwielbiam pisać i czytać. Piszę własne opowiadania ;) Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodoba..!
Pozdrawiam! ;D