Translate

poniedziałek, 19 października 2015

Rozdział 26

Uprzedzam pod koniec rozdziału jest scena +18 i tak wiem, że nikt nie posłucha, ale uprzedzam :P

*POV.Niall*
          Harry znowu brał mnie na robotę. Kolejny raz odbierałem komuś życie. Już przestałem czuć obrzydzenie. Hartowałem się coraz bardziej. Na początku nie mogłem spojrzeć nawet w lustro, obrzydzała mnie moja twarz. Później nie miałem ochoty jeść dłońmi na których była krew. Nie ważne czy tamten gość sobie zasłużył czy nie, nikt nie powinien pozbawiać życia drugiego człowieka, ale świat rządzi się swoimi prawami i zasadami, do których trzeba się stosować. Czasem myślałem, że nie jestem lepszy od gangstera, który zabił mojego ojca i siostrzyczke. Wtedy przypominała mi się Rose. To ona sprawiała, że wciąż byłem człowiekiem.
          Harry zatrzymał auto.
- Co się gapisz? - warknął - Idziemy coś zjeść.
Zdziwiłem się trochę. Byłem pewien, że znowu wiózł mnie, bym załatwił jakąś sprawę. Powoli wysiadłem z auta. Ruszyliśmy w stronę knajpy. Był to zwyczajny bar, w odcieniach szarości, brązu i zielonego. Na środku sali stał stół bilardowy, a na lewo od wejścia był bar. Hazza podszedł do jednego ze stolików pod oknem i zajął przy nim miejsce.  Usiadłem naprzeciwko.
- Jesteśmy rodziną - powiedział, otwierając menu - powinniśmy rozmawiać i wspólnie rozwiązywać problemy.
Ton jakim do mnie mówił wywoływał dreszcze na plecach.
- O co ci chodzi? - zapytałem, jednak domyślałem się, że chodzi o Rose. Najspokojniej jak umiałem, wziąłem kartę i zagłębiłem się w lekturze różnego rodzaju steków.
- Niall, nie od dziś wiesz, jakie zasady panują w naszej rodzince - powiedział Harry lodowatym tonem - Każdy ma swoje rzeczy, do których inni nie mają prawa.
- Rose to dziewczyna, nie rzecz - powiedziałem.
- I właśnie dlatego cię lubię - uśmiechnął się, jednak nie był to miły uśmiech - umiesz się postawić, jednak zawsze jesteś posłuszny.
Spojrzałem na niego, próbując wyczytać coś z jego twarzy, która wyrażała tylko chłodną obojętność.
- Wiedz, młody, że jesteś jak mój młodszy brat, ale nie bierz tego co nie twoje, bo inaczej porozmawiamy - wycedził - rozumiemy się?
- Tak - powiedziałem. Nie mogłem nic zrobić. On miał władzę nie ja. Wiem, że mógłby mnie zabić, gdybym chciał odejść.  Zbyt wiele wiedziałem. A gdybym próbował coś z Rose, zapłacilibyśmy oboje łącznie z niewinną istotką, którą ona nosi pod sercem. Podszedł do nas gruby barman prosząc o zamówienie. Widać było, że zna Harrego i odczuwa przed nim respekt. Wiedział, że każdy nie miły gest z jego strony może spowodować wypadek, w którym spłonie jego bar.
- Jak życie Bob? - zapytał Hazza, oddając mu menu - liczę, że pamiętasz o długu.
- Oczywiście, dzisiaj panowie jecie na koszt firmy - powiedział spocony Barman. Odszedł za lade i powrócił do czyszczenia szklanek.
             Ciszę w barze przerwało pojawienie się dwóch osób. Mężczyzny, jakiegoś biznesmena, który ciągnął za sobą młodą dziewczynę.
- Puść mnie ty... - syczała dziewczyna, potykając się o wysokie szpilki. Jednak  starszy mężczyzna ok.50 w garniturze nawet o tym nie myślał. Jego twarz była czerwona i na kilometr śmierdział alkoholem. Usiadł przy barze i posadził sobie dziewczynę na kolanach. Musiałem przyznać, że była ładna. Miała długie blond włosy oraz wysportowaną sylwetkę. Gdyby nie szpilki była by bardzo niska. Widać było jej niezadowolenie, tym bardziej, że się wyrywała.
- Siedź spokojnie - warknął na nią biznesmen.
- Nie jestem twoją dziwką, puść mnie! - krzyknęła. Nikt nie reagował na jej krzyki.
- Ale od dziś będziesz - powiedział cicho - Nie po to płaciłem twojemu bratu ponad 10 000 dolarów.
- Harry... - zacząłem, ale on z coraz większym zainteresowaniem śledził rozmowę tamtych dwoje. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy. 
- On nie ma prawa decydować o moim życiu - powiedziała.
- Ale ja już mam - odparł na to mężczyzna, przyciskając do jej uda dłoń.  Dziewczyna syknęła. Najwyraźniej miała taki sam wypalony ślad jak Rose.
- Wygląda na to, że to siostra Nathana - Harry uśmiechnął się lodowato.
- Musi dla niego nic nie znaczyć, skoro ją sprzedał - powiedziałem.
- Albo chce zapewnić jej lepszą ochronę, bo co by się stało, gdyby jego siostrzyczka wpadła w łapy najgorszego wroga - powiedział. Spojrzałem na niego.
- Przejmujemy ją? - zapytałem. Hazza kiwnął głową i wskazał mi na wyjście. Podczas gdy on rozmawiał z barmanem, ja czekałem przy wyjściu z knajpy. Powoli się sciemniało, a na ulicy szło tylko kilku tak zwanych dresów. Ogólnie była to dzielnica cudów.
            Założyłem tłumik na lufę, by nie zrobić nie potrzebnego hałasu i czekałem, aż tamten gość wyjdzie. Najpierw wyszedł Harry, który pokazał by tylko ogłuszyć gościa. Kiwnąłem na znak, że zrozumiałem.  Po chwili zataczając się biznesmen wyszedł z baru, wlokąc za sobą dziewczynę. Szybko zaszłem go od tyłu, uderzając rękojeścią pistoletu w potylice. Harry złapał dziewczynę, zatykając jej usta by nie krzyczała. Zostawiłem faceta i ruszyliśmy do samochodu. Dziewczyna się wyrywała, ale wspólnymi siłami załadowaliśmy ja na tylnie siedzenie. Harry usiadł za kierownicą i syknął.
- Ta mała suka mnie ugryzła - powiedział, szukając chusteczek w schowku. Dziewczyna próbowała otworzyć drzwi, ale były zablokowane tak, że można je otworzyć tylko od zewnątrz. Harry ruszył samochodem, a dziewczyna zaczęła płakać. 
- A więc kochanie teraz sobie porozmawiamy - powiedziałem. Dziewczyna zerknęła na mnie.
- Błagam powiedzcie, że nie jesteście od Nathana - załkała.
- A nawet jeśli to co? - zapytałem.
- Powiem wam wszystko, tylko mnie mu nie oddawajcie - powiedziała szybko. Hazza zaśmiał się. Myślał, że będzie gorzej.
- Chyba nie przepadasz za swoim braciszkiem - powiedział.
- Nienawidzę go i jeżeli tylko będę mogła pomogę wam - wyszlochała. Zrobiło mi się jej żal. Do czego był zdolny jej brat, by sprawić, że go znienawidziła.
*Pov. Rose*
            Gdy położyłam się na drzemkę było po 15 i Harry powiedział, że wychodzi. Od kilku dni życzył sobie bym urzędowała w jego sypialni. Przetarłam powieki i spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej. Była 18, a na dworze było ciemno. Nic dziwnego, w końcu była jesień. Powoli się podniosłam do siadu. Syknęłam gdy odezwało się moje złamane tydzień temu przez Harrego żebro. Wzięłam z szafki tabletkę przeciw bólową i po piłam ją wodą. Powoli wstałam, by nie kręciło mi się w głowie.  Zrobiło mi się nie dobrze, jednak wiedziałam, że to przez istotkę, którą noszę pod sercem. Momentalnie zrobiło mi się ciepło na myśl o niej. Wiedziałam, że już nigdy nie będę sama. Tabletka zaczęła działać, więc ból się zmniejszył. Założyłam dresy, w których chodziłam po domu. Zeszłam powoli na dół, starając się zignorować ból, który pulsował z każdego siniaka.
- Jak się czujesz? - zapytał Louis, gdy pojawiłam się w kuchni.  Był w wyśmienitym humorze. Śpiewał, mieszając coś w garnku.
- Nie udawaj, że to cię obchodzi - Uśmiechnęłam się lekko.
- Dziś mnie obchodzi - wyszczerzył się. To było do niego tak nie podobne, że zastanawiałam się co mu dolega.
- Dobrze, a więc powiem, że wprost wspaniale. Musze ci powiedzieć, że wogóle nie tęsknię za mamą, ani tatą, ani Lu, nie kręci mi się w głowie i wogóle mi nie jest nie dobrze - powiedziałam.
- To musze ci powiedzieć, że czujesz się wprost znakomicie - zaśmiał się, a ja poczułam do niego przypływ sympatii. Czasem potrzebowałam rozmowy z kimś innym niż Harry, Frankiem, który ograniczał się tylko do badań i Niallem, który ostatnio wogóle nie mógł mnie odwiedzać, bo Hazza był zły.
          Do domu wparowali Harry i Niall. Z tym drobnym faktem, że Niall prowadził bardzo ładną i bardzo skąpo ubraną dziewczynę.
- Wszyscy do kuchni! - krzyknął Harry. Momentalnie pojawił się Liam oraz Frank. Zaczęłam podnosić się z krzesła, bo wiedziałam, że jak będą chcieli porozmawiać, nie muszę skończyć najlepiej.
- Rose możesz zostać - powiedział, gdy mnie zauważył. Poczekaliśmy chwilę i do pomieszczenia dotarła jeszcze dziewczyna Louisa.
- Chciałem wam przedstawić naszego nowego gościa - powiedział Harry. Znów użył tego okropnie zimnego tonu, który mroził każdy nerw.
- To jest Olivia, siostra naszego bardzo dobrego znajomego Nathana. Niall będzie się nią opiekować. - wskazał Niallowi, by tamten ją wyprowadził.
- Skąd ją wzieliście? - zapytał zaciekawiony Louis, teraz było słychać w nim tak jak zawsze gangstera.
- Pojechaliśmy sobie wyjaśnić pewne kwestie - powiedział, patrząc na mnie z mrożącym krew w żyłach uśmiechem - i spotkaliśmy tam dziewczynę, z którą chciał się zabawiać jakiś kutas, ale jak usłyszeliśmy z Niallem, że brat ją tak urządził, to przyjęliśmy ją.
- Ciekawe, co ma do powiedzenia - powiedział Lou, z sadystycznym uśmiechem.
- Na pewno dużo - odparł Hazza, po czym zaśmiał się zimno. 
- To co? Jemy i zajrzymy do niej? - zatarł dłonie Liam. Zrobiło mi się Olivii żal. Przechodziłam to co ona. Na myśl co jej zrobią, obiecałam sobie, że jutro ją odwiedzę. Chociaż trochę, spróbuję ją wesprzeć.
*Pov. Harry*
            Po kolacji przygotowanej prze Tommo. Zeszliśmy do piwnicy, gdzie kazałem Niallowi zaprowadzić dziewczynę. Gdy weszliśmy do pomieszczenia uderzył nas chłód jaki tam panował. Niall zdążył dać blondynce bluzę, którą wcześniej miał na sobie. Dziewczyna siedziała w kącie z kolanami podciągniętymi  pod brodę, opatulając się szarą bluzą młodego. Zauważyłem na jej kostkach sine ślady po sznurach, a na ramieniu po łapach tamtego kolesia.
Usiadłem przed nią na krześle. Niall wraz z Lou i Liamem oparli się o ścianę za mną.
Olivia nie patrzyła na mnie, najwyraźniej analizując sytuacje w jakiej się znalazła.
- No kochanie, powiedz nam coś o twoich braciszku - powiedziałem. Widziałem jak dziewczyna się wzdrygnęła na to jakiego określenia użyłem w stosunku do jej brata. - On nie liczy się z nikim, nawet ze mną, po prostu spodobałam się jakiemuś Bredfordowi, a on mnie sprzedał - powiedziała - ma pełno długów.
- Ależ o tym doskonale wiem, może coś nowego, czy Liam ma ci pomóc? - zapytałem. Blondynka podniosła wzrok i popatrzyła na każdego z chłopców.
- Teraz ma burdel na Breakstreet 5 - powiedziała. Próbowała udawać spokojną, jednak jej dłonie się pociły, a oczy blagalnie na mnie patrzyły.
- Za mało - stwierdziłem - Liam.
Liam podszedł do dziewczyny i wymierzył jej naprawdę mocny policzek, od którego momentalnie spuchła.
- Ale on mi nic nie mówi - powiedziała. Widziałem jak próbowała powstrzymać łzy co było żałosne. Za śmiałem się zimno. Liam kopnął ją w brzuch. Dziewczyna krzyknęła.
- Niall szkoda tylko twojej bluzy - powiedziałem z niesmakiem. Blondyn skrzywił się tylko, nie chcąc komentować tej sytuacji. W czasie gdy to mówiłem, Liam kopał blondynkę.
- Starczy Liam, ona musi żyć - powiedziałem - Jej braciszek się po nią upomni.
           Wstałem z miejsca i wyszłem z piwnicy. Chłopcy ruszyli za mną. Lubiłem i tak nazywać. Po prostu pasowało mi to do nich.
- Niall zajmij się nią, by jutro była w stanie coś powiedzieć - odezwałem się. Blondyn wziął tace z kuchni. Nałożył trochę jedzenia i spowrotem zszedł do piwnicy. Skierowałem się na górę do sypialni. Naszła mnie ochota na Rose. O tak miałem ochotę, ją wziąć. Weszłam do swojej sypialni, ściągając koszulkę.  Dziewczyna siedziała i czytała książkę. Momentalnie znalazłem się przy niej, całując jej usta. Na początku nie odwzajemniała pieszczoty, ale gdy moja dłoń scisnęła ją boleśnie za biodro, opamiętała się. 
- Bądź grzeczna to nie zaboli - powiedziałem. Wyczułem na jej policzku łzy, ale to co ona chciała się nie liczyło. Wręcz zerwałem z niej koszulkę, rozkoszując się zapachem jej skóry. Nie miałem ochoty na długą grę wstępną, wiec szybko pozbyłem się reszty naszych ubrań i jednym szybkim ruchem znalazłem się w niej. Pisnęła wyczuwając mnie. Miałem jej ochotę pokazać, co to naprawdę znaczy być moją. Musiała to wiedzieć, zresztą tak jak i Niall. Wszedłem w nią jeszcze głębiej, a ona głośniej jęknęła. O tak, była moja i wyłącznie moja.



Hej hej :) jak się domyślacie, ja to ta nowa xd możecie mnie znać, jeżeli czytacie opowiadania na facebooku, ale nie ma tak łatwo pogłówcie się czy czytaliście moje opowiadania  :P mam nadzieję, że się wam spodoba moja twórczość i dacie mi znać w komentarzach :) może teraz powiem coś o sobie. Directioners jestem od niedawna, ale już całym sercem kocham ten zespół :P a najbardziej Niallerka :D za cztery miesiące kończe 16 lat i niech reszta będzie dla was zagadką ;) 
mam nadzieję, że się polubimy :* 

niedziela, 18 października 2015

Ważna Informacja

Witam Wszystkich Serdecznie :*
Jak się za pewne domyslacie to nie jest jeszcze rozdział, ale mam dla was bardzo dobre wieści rozdział będzie już jutro, i to jest pewne :*
Oprócz tego chciałabym wyjaśnić kilka zmian, mianowicie, zaprosilam do wspoppracy dwie inne pisarki, niestety lub stety jedna z nich zrezygnowała  :/ ale na jej miejsce szybko znalazłam naprawdę świetna dziewczynę :*  zresztą sami jutro ocenicie i macie moje słowo że kobita jest genialna, ale nie będę już zapeszac :P
Druga sprawa przepraszam, że tak wyszło z tym blogiem i na wstępie dziękuje za cierpliwosc( wiele ona dla mnie znaczyla) no nie będę owijac w bawelne, zawaliłam i jest mi z tego powodu przykro.
Moge tylki obiecać że to sie zmieni :*


Natka :*