Translate

środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 27


             Leżałam i wpatrywałam się w sufit. Harry leżał obok spiąc. Ja nie mogłam. Czułam ból fizyczny i psychiczny. Katował mnie oraz poniżał. Bałam się. Cholernie się bałam, już nawet nie o siebie. Martwiłam się co będzie z moim dzieckiem. Mężczyzna obok mnie nie zasługuje na miano ojca, nie po tym co robi i na tyle na ile będę mogła, będę trzymała je z dala od niego. Spróbowałam zamknąć oczy, jednak przed oczami stawał mi on z aroganckim uśmiechem na wargach, mówiąc, że należę tylko do niego. Tak bardzo chciałam się wyłączyć, oddać zmęczone ciało w ramiona snu, ale on mi nie pozwalał.
           Gdy kilka godzin później on się obudził, ja dalej leżałam wpatrując się w sufit. Podejrzewałam, że wyglądam okropnie. Bez słowa poszedł do łazienki. Gdy wyszedł całkowicie ubrany w czarną dopasowaną koszulkę i spodnie, nawet na mnie nie spojrzał. Usłyszałam trzask drzwi i juz go nie było.  Tym właśnie dla niego byłam. Rzeczą, zabawką na chwile. Pewnie niedługo znajdzie sobie nową, a mnie się pozbędzie. Te myśli przypomniały mi o blondynce z piwnicy. Musiałam dziś do niej pójść, może nawet opatrzyć jej rany. Powoli się podniosłam, ale poczułam ból dosłownie w każdej części ciała. Drżącą dłonią sięgnęłam po tabletkę przeciwbólową, leżąca na szafce nocnej. Odczekałam chwilę zanim zaczęła działać.  Gdy ból był znośny, wzięłam długi i kojący prysznic. Gorąca woda zmywała ze mnie zapach Harrego, przez co przez chwilę mogłam poczuć się sobą. Gdy wyszłam spod prysznica, rozczesałam włosy i posmarowałam siniaki maścią. Po ubraniu się, zeszłam na dół. Zauważyłam tylko Nialla znikającego za drzwiami do piwnicy. Byłam niesamowicie glodna, dlatego zjadłam dużą miskę płatków z mlekiem. Byłam szczęśliwa, że nikogo nie spotkałam. Naprawdę, nie miałam ochoty na towarzystwo żadnego z gangsterów.
            Po skończonym posiłku, zabrałam z łazienki apteczke i skierowałam swoje kroki do piwnicy. Bałam się, że mogę spotkać Harrego, więc szłam powoli upewniając się, że nie ma go za zakrętem. W celi zostałam dziewczynę, która jadła coś z wielkiej tacy, a Niall siedział obok niej uśmiechając się z jakiegoś powodu. Olivia miała na sobie jego ubrania, a skołtunione włosy opadały na jej ramiona. Wyglądała może na 17 lat. Pod oczami miała wory, a jej policzek zdobił wielki siniak. Jak na torturowaną wyglądała, zaskakująco czystą. W pewnym momencie Niall wyczuwając moją obecność, podniósł wzrok. Szybko zerwał się na równe nogi. 
- Rose - powiedział. Dłonią potarł kark.
- Pomyślałam, że może opatrze jej rany - powiedziałam. Głos miałam zachrypnięty. Nic dziwnego, od wczorajszego popołudnia z nikim nie rozmawiałam.
- Em, nie wiem czy to dobry pomysł - powiedział. Przeniosłam wzrok na Olivie, która delikatnie się do mnie uśmiechnęła.
- Nie ma Harrego - powiedziałam, a Niall poddał się. Z powrotem usiadł obok dziewczyny, a ona posłała mu uśmiech. Jak ona mogła się uśmiechać po tym co jej zrobili.
- Jestem Rose - powiedziałam.
- Olivia - odparła. Jej zielone oczy wydawały się takie radosne, jakby nie odczuwała bólu.
- Dałem jej swoje ubrania i pozwoliłem się umyć - powiedział Niall. Potaknęłam i wyjęłam maść na siniaki. Dziewczyna odłożyła tace i zdjęła bluzę blondyna. Pod nią miała czarny, koronkowy podarty stanik. Dopiero teraz zobaczyłam, jak wiele wczoraj przeszła. Każdy kawałek skóry pokrywały fioletowe, zielone i żółte sińce. Wstrzymałam oddech, a ona tylko się skrzywiła.
- Wiem, że nie wygląda to ciekawie - powiedziała. Miała taki miły głos. 
- Jak ty jeszcze potrafisz się uśmiechać? - zapytałam, kucając przy niej. Niall patrzył na ściany.
- Grunt to pozytywne nastawienie - syknęła, gdy zaczęłam smarować jej siniaki.
- Ja tak nie umiem - powiedziałam.
- I to błąd, bo uśmiech jest pocieszeniem nawet w najgorsze dni i dodaje siły, osobom które jej nie mają - szepnęła, zamykając oczy z bólu. Ta dziewczyna była inna, wiedziałam, że stanie mi się bliska. Uśmiechnęłam się na jej słowa. To prawda. Może dzięki temu będę silniejsza.
- Który cię tak urządził? - zapytałam, przenosząc dłoń na jej plecy.
- Liam - odpowiedział za nią Niall. Teraz juz patrzył jak okrężnymi ruchami smaruje skórę blondynki.
- Dlaczego tu się znalazłaś? - zapytałam.
- Mój brat mnie sprzedał jakiemuś chamowi - odparła. Zaciskała szczęki. Zaczęłam odkażać rozcięcie na jej przedramieniu.
- Dlaczego? - zapytałam.
- Nie wiem - odparła - mówił coś, że musi mnie ukryć.
- Dlaczego mi to mówisz? - zapytałam - Ja bym siedziała cicho.
- Nienawidzę swojego brata, bardziej niż was - odpowiedziała.
- Dlaczego? - zapytał Niall. Dziewczyna spojrzała na niego.
- A czy to ma znaczenie? Nie zasługuje nawet na miano człowieka - powiedziała.  
            Drzwi się otworzyły, a w nich stanął Harry. Dyszał ciężko. Włosy miał potargane, a płaszcz rozpięty ukazując podartą koszulkę i zadrapania z których sączyła się krew.
- Co ty tu do cholery robisz Rose?! - warknął podnosząc mnie za ramię - Kto pozwolił ci tu przychodzić?!
- J-jja -  chciałam się wytłumaczyć, jednak widząc jak był zły, bałam się cokolwiek wydusić. Śmierdziało od niego alkoholem, w takim stanie lepiej go nie denerwować.
- Harry zostaw ją - odezwał się Niall. W tamtym momencie stał obok nas. Dłonie miał zaciśnięte w pięści  i uważnie obserwował poczynania bruneta.
- Och to znowu ty? Czy nie mówiłem Ci, że masz trzymać łapy z dala od niej?! - zapytał. Jego głos spowodował ciarki na moich plecach. Był tak zimny i szorstki.
- Ja sama tu przyszłam - wypaliłam, nie chciałam, by blondyn znów miał przeze mnie kłopoty.
- Nikt się ciebie o zdanie nie pytał - warknął Harry, a jego uścisk na moim ramieniu się wzmocnił, wywołując ból.
- Nie dotknąłem jej w żaden sposób, sama tu przyszła opatrzyć rany Olivii i okazała się bardziej przydatna - powiedział cicho Niall, jakby nie chciał by blondynka cokolwiek usłyszała.
- O czym ty mówisz? - zapytał Harry, poluzował uścisk na moim ramieniu. Spojrzałam na Olivie, która przerażona siedziała pod ścianą. Znów miała na sobie bluzę Nialla, a kolana objęła rękami.
- Powiem ci za drzwiami - powiedział szeptem Niall. Harry przytaknął.
- Zostań tu dopóki nie wrócę, a wtedy i my sobie pogadamy - powiedział brunet, puszczając moje ramię. Nie wiedziałam czy druga część zdania był do mnie czy do blondynki, dlatego tylko pokiwałam głową, patrząc na czubki swoich palców u stóp.
          Gdy wyszli, usiadłam obok Olivii. Blondynka złapała mnie za dłoń.
- A ty dlaczego tu jesteś? - zapytała.
- Widziałam za dużo - powiedziałam - I jeżeli chce żyć, muszę tu być.
- Rozumiem - powiedziała, ściskając moją dłoń. Nie mogłam mówić jej zbyt dużo, bo gdyby się okazało, że powie coś bratu, Harry by mnie zabił. Chociaż może to wcale nie jest złe? Gdybym tak przestała oddychać i odczuwać ból. Harry nie mógł by mnie krzywdzić, Niall nie miałby kłopotów, a dla mojej rodziny skończył by się ten koszmar. Drzwi po raz kolejny się otworzyły. Niall wszedł i rzucił mi mały uśmiech. Zabrał tace i szepnął coś do Olivii ledwo słyszalnie. Spojrzałam na bruneta, który stał w drzwiach i kiwnął na mnie dłonią. Wyglądał na spokojnego. Podeszłam do niego, a on poprowadził mnie na piętro do swojej sypialni.
- Będziesz codziennie do niej chodzić i z nią rozmawiać, by później przekazać informacje - powiedział.
- Jeśli nie będziesz jej katować - powiedziałam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam.
- Ja tego nie zrobię - powiedział z przebiegłym uśmiechem.
- Ani żaden z nich - powiedziałam. Harry tylko się zaśmiał i wyszedł z pokoju. Usiadłam na parapecie z książką. Jednak patrząc za okno, naszły mnie inne myśli. 
*Niall Pov.*
          Widziałem jak był wkurzony. Ramię Rose było czerwone od jego uścisku, gdy je puścił. Wyprowadziłem go za drzwi i zamknąłem je, upewniając się, że kobiety nic nie usłyszą z naszej rozmowy.
- Rose sama tam przyszła i dowiedziała się o wiele więcej niż ty wczoraj - powiedziałem. Dzięki temu nie będzie na nią zły.
- Co masz na myśli - warknął Harry.
- Olivia powiedziała jej, że jej brat chciał ją ukryć, dlatego ją sprzedał, powiedziała tez, że go nienawidzi i nawet nie zasługuje na miano człowieka - powiedziałem. Harry w skupieniu analizował moje słowa.  Wyglądał na spokojniejszego.
- I co w związku z tym? - zapytał.
- Pozwól jej przychodzić do Olivii, a dowiesz się więcej niż przypuszczasz mogę je pilnować - zaproponowałem.
- Myślisz, że pozwolę ci przesiadać w towarzystwie Rose, gdy wiem, że zakochałeś się w niej jak szczeniak? - zaśmiał się.
- A myślisz, że Olivia powie cos przy kimś innym niż ja i Rose? Może przy Liamie, który ją katował? Albo Louisie, który śmiał się z jej krzyków? - zapytałem. Harry zacisnął wargi, ale pokiwał głową. Czasem był taki łatwy do sterowania. Nie chciałem by która kolwiek z dziewczyn za ścianą cierpiała. Żadna nie zasługiwała, ani Rose, ani Olivia. Blondynka była taka inna, nie płakała i nie narzekała. Próbowała żartować i uśmiechać się pomimo gówna, w które wpadła. A Rose? Ona była taka delikatna i piękna, pełna zaufania i dobroci. Rose miała idealne życie, kochającą rodzinę i przyjaciół, niczym nie zasłużyła na to co ją spotkało.
- Dobra, ale jak tkniesz Rose to obiecuje ci, że powiesze twoje jaja nad łóżkiem - warknął Harry, a ja pokiwałem głową.
            Otworzyłem drzwi do celi. Dziewczyny siedziały skulone pod ścianą. Olivia patrzyła na mnie przerażonym wzrokiem, a Rose tak jakby spodziewała się najgorszego. Podeszłem do Olivii by wziąć tacę. Widziałem jak porusza ustami pytając się czy z Rose będzie dobrze. Jak ona mogła się martwić o nieznajomą dziewczynę będąc w większym gównie.
- Nic jej nie zrobi - szepnąłem, tak by tylko ona mnie słyszała. Rose właśnie wstała i wyszła za Harrym.
- Jesteś pewny? - zapytała juz na głos Olivia.
- Tak, spokojnie - uśmiechnąłem się do niej. A ona delikatnie próbowała odwzajemnić gest.
- Przyjdziesz tu jeszcze? - zapytała.
- Nie martw się - powiedziałem. Zamknąłem za sobą drzwi. Gdy weszłem do kuchni przy stole juz siedział Harry.
- Musze przyznać, że dziś mnie miło zaskoczyłeś i będę o tym pamiętać - powiedział. Wzruszyłem ramionami. Jeżeli mam być nagradzany za używanie mózgu, to powinienem juz być jego zastępcą.


Cześć hej wszystkim :* to znowu ja Arya. Mam nadzieje, ze jeszcze z nami jesteście i skomentujecie ta notkę, dodając otuchy i weny, bo niektóre z nas mają jej chwilowy zanik, dlatego musialyscie tyle czekać. Przy okazji chciałam was zaprosić na moje Fanfiction na wattpadzie
http://w.tt/1OiSc20
Jest ono trochę inne niż to tu, ale mam nadzieje ze się wam spodoba. Możecie również odwiedzić mojego Aska
https://m.ask.fm/Fruuity
I twittera
gdzie chętnie odpowiem na wasze pytania
https://twitter.com/_Fruuity_?s=09
Love ♡