Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2023

~16~

  Rozglądałem się po pokoju, Taylor jeszcze spała. Jej delikatne włosy opadły na twarz ukrywając ciemne plamy pod okiem. Złość powróciła jak tylko znowu zobaczyłem siniaki. Nigdy takie rzeczy nie miały na mnie wpływu. Nigdy nie przejmowałem się NIKIM w taki sposób. Bardziej przerażała mnie myśl skąd do cholery to się bierze. Nie kocham jej i nie pokocham. Jest dla mnie ważniejsza niż reszta kobiet, ale to jedynie to. Ja nawet nie potrafię kochać i tak zostanie.  Zostawiłem dziewczynę w jej tymczasowym pokoju, a sam ruszyłem do swojej sypialni w celu wykąpania się i przebrania. Potrzebowałem zimnego strumienia wody na moim rozgrzanym ciele. Scott jest bliżej niż nam się wydaję. Zaatakuje pierwszy jeżeli nic nie zrobię, a do tego dojdzie, nie może. Wystarczy uruchomić pewne kontakty. Czas zacząć działać. Musi powstać plan w którym na zawsze i na wieczność ten człowiek zniknie z powierzchni ziemi. ... Przyglądała mi się drwiąco. Czułam jej wzrok na sobie za każdym razem, gdy kład...

~15~

  Najszybciej jak tylko potrafiły moje nogi, biegłem do Zayna. Nie miałam pojęcia czego oczekiwać, do jakiego stopnia posunęła się Rose. Przewracałem oczami po salonie w poszukiwania ciała lub jakiegoś śladu, który wskazywałyby na jego obecność. Bałem się, serio się bałem że go zabiła. Chłopaki są dla mnie najważniejsi, bardzo nie chciałbym żeby stała się im jakakolwiek krzywda. - zabije - usłyszałem ciche jęki. Odetchnąłem z ulgą słysząc jego głos. Żyje, najważniejsze. Szybko znalazłem się przy nim. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, bo Malik wcale nie wyglądał tak źle i nawet bym powiedział, że wyglądał normalnie. - nóż mi wbiła w plecy suka - zaśmiał się - mam nadzieję, że po tym co zrobiła pozwolisz mi w końcu ją przelecieć i zabić - zapytał drwiąco - chociaż mało brakowało - dodał. Zayn gada o tym samym, czyli wszystko w porządku. Nie wiem, co musiało się tu wydarzyć, że dziewczyna ma rozwaloną głowę, a Zayn dziurę w plecach. - zostawiłem was tylko na kilka dni, gdzie jest Lo...

~ 14 ~

  Byłam już prawie naga. Pozbawiona okrycia. Stanik i majtki dzieliły mnie od tego, żeby zobaczył mnie całą  bezbronną i nagą. Już nawet przestałam protestować, leżałam na podłodze i oddawałam mu bezsilne każdy skrawek swojego ciała. Całował namiętnie każdy kawałek. Marzyłam, że jak skończy, to mnie zabije, przecież tak to powinno się skończyć. W zasadzie ta nadzieja dawała mi taki spokój. Spojrzał na mnie wzrokiem chorego napaleńca. Ćpał, jego oczy wszystko zdradziły. Może gdyby nie narkotyki nic by się nie wydarzyło. - dlaczego nie krzyczysz? - w przećpanych oczach pojawiła się niesamowita złość. Przez chwilę między nami panowała grobowa cisza. Złapał moją twarz w swoją dłoń i krzyczał z całych swoich sił. Był nieobliczalny - błagaj, żebym przestał — uderzał moją głową o podłogę. Kilka razy powtórzył swój ruch, a ja czułam, że odpływam. Był moment, że nie czułam bólu. Podobał mi się ten stan, w który wprowadzał mnie mój oprawca. Po woli kończyła się świad...