Posty

~12~

Zbyt dużo czasu spędzałam w swoich czterech ścianach. Po ostatnich wydarzeniach ze Stylesem jedyne, na co miałam ochotę, to być sama. Dużo mi uświadomił i jeszcze więcej zrozumiałam sama. Może faktycznie, to wszystko wychodzi na dobre? Skoro moja rodzina postanowiła zacząć nowe życie beze mnie, to może ja też powinnam? Moje myśli mnie przerażają. W tym domu nie ma dla mnie czasu, miejsca i chociaż odrobinę czułości. Potrzebuję uczuć, muszę czuć, że jeszcze jestem wartościowym człowiekiem, każdy czasami tego potrzebuje. Do mojego pokoju wparowała jak zwykle Elenaor. Od jakiegoś czasu ta dziewczyna strasznie działa mi na nerwy. Począwszy na wydaniu mnie i Nialla w piwnicy tak do wczorajszego wieczoru. Kazała sobie przygotować kąpiel z winem i płatkami róż. Na początku myślałam, że żartuje, jednak później zrozumiałam jak bardzo się myliłam. - mam ochotę na spaghetti — stanęła na środku pomieszczenia i założyła ręce na pier...

~11~

Zawsze chciałem chłopakom dawać dobry przykład. Być gangsterem, to wyzwanie, a przy okazji jeszcze być człowiekiem, to szczyt możliwości, ale przy tej kobiecie nie daję rady powstrzymać emocji, ta dziewczyna doprowadzała mnie do niesamowitej furii. - Rose, jesteś własnością szanownego Pana Stylesa — uśmiechnął się policjant do dziewczyny i wyszedł zostawiając mnie w stanie wybuchu z tą małą niewidzęczną suką. Oboje usłyszeliśmy dźwięk zamykanych drzwi. Wiedziała, co zrobiła prosząc gline o pomoc. Stała obok i patrzyła w pustą przestrzeń gdzieś za moją głową. Wiedziałem, że jeżeli jej teraz nie ukaram następnym razem znowu przyjedzie jej do głowy taki super pomysł. Wiadome Jest to, że nie się nie stanie jak poskarży się policji, w dodatku przy mnie i w moim domu. Cała policja jest ustawiona do pionu i pod moją władzą. Łzy nie przestawały jej spływać z oczu, chociaż jej twarz była dalej nie wzruszona, a spojrzenie takie puste. Być może przerażała ją świadomość, co się może zaraz wydarzyć...

~10~

Przemyłam zimną wodą twarz. Nie mogłam dłużej wpatrywać się w lusterko. Mój wygląd przypominał mi, przez co przyszłam. Cały horror. Wszyscy nazywają mnie: Pieprzonym cudem...wyjście z takiego gówna, jak ja było dla wszystkim czymś szokującym. W zasadzie to, oni się nie cieszą, w końcu miałam się nie obudzić. - ruszaj się — poganiał mnie  Liam  z tyłu. Jedyne co robiłam sama, to myłam się, ale miałam na to jedynie pięć minut. Kiedy przekraczałam swój limit, to od razu ktoś wchodził do łazienki. Robili to wszystko po to, aby mnie upokorzyć. Bardzo żałuję, że się obudziłam. Ten tydzień był koszmarem, zresztą wcześniej przed tym wypadkiem też nim był i moje życie przed tym całym porwaniem też nie należało do najlepszych. - mogłabym coś zjeść — odwróciłam się w stronę mężczyzny. Stał oparty o ścianę i zdawał się tym wszystkim obojętny. Bycie głodnym przez dwa dni w zasadzie stało się czymś normalnym. Jednak ...

~9~

Niall - przykro mi. Wyszedł, a zaraz za nim Zayn. Czułem, jakby ktoś mnie uderzył. Usiadłem na łóżku koło Rose. Jej usta lekko się rozchyliły, a powieki spokojnie spoczywały zamknięte. Wziąłem w dłoń jej dłoń. Była chłodna, ale nie zimna. Miałem wrażenie, że jej skóra co chwilę zmieniała kolor na coraz bledszy. Nie chciałem jej tracić, mimo że nie znaliśmy się tak dobrze to chciałem być przy niej cały czas. Bronić ją, karmić i rozmawiać. Często potrzebowałem jej kontaktu, ale Styles dosadnie mnie poinformował co zrobi jak będę ją odwiedzać, musiałem ją w taki sposób bronić. Czy to wszystko ma sens? Leżała teraz jak bezbronna istota, a ja nie mogłem jej pomóc. Co chwilę sprawdzałem jej puls na szyi, tylko to potrafiłem zrobić. Jedna łza nawet opuściła moje oko, nie płakałem często, ale teraz nie mogłem się powstrzymać. - dasz radę — powiedziałem do niej. Wierzyłem, że wyjdzie z tego, mimo że Harry uznał inaczej. Wyszedłem z pokoju Rose. Musiałem jak najszybciej szukać jakiegoś ratunku, ...

~8~

Nie mogłam się poddać, byłam już w połowie drogi. W połowie drogi nawet sama nie wiedząc czy uda mi się wyjść z tego wielkiego zielonego pola. - wracaj! - znowu krzyknął - nie uda Ci się uciec stąd, a nie chcesz chyba bardziej rozłościć Harrego. Gdy usłyszałam jego imię coś w środku, aż mi podskoczyło. Jakby olbrzymie przerażenie ale do tego podniecenie. Jeżeli Niall miał rację, że nie wyjdę stąd? Mój wysiłek był na marne. Odwróciłam się nie pewnie. Stał cały zestrsowny obecną sytuacją ale nie bardziej niż ja. Bał się Harrego, tak samo jak ja. Nie wiedziałam co mam już robić. W takich sytuacjach jak zwykle zaczęłam po prostu płakać. - chcę stąd wyjść, rozumiesz? - przyrzekam, że mój krzyk słyszał każdy kto był w okolicy wielkiego domu. Nagle moim oczom ukazał się Zayn. Moje serce zabiło szybciej gdy zobaczyłam pistolet przy głowie Nialla. - nie sądzę, że kiedykolwiek to się zdarzy  - zaśmiał się - w czarnym worku napewno - tym razem powiedział poważnie. Tak poważnie, że c...

~7~

- Co teraz ze mną zrobisz? - zapytałam naciągając skąpą sukienkę, by zakryła jak najwięcej. Spojrzał mi w oczy, po czym nachylił się do mnie jeszcze bardziej łamiąc wszystkie zasady zachowania odpowiedniej odległości. - Teraz mogę zrobić z Tobą co tylko chcę - przeniósł swoja rękę na moje udo - to bedą takie rzeczy o jakich nigdy w życiu nie śniłaś - zaśmiał się. Śniłaś, śniłaś, śniłaś... Wielki huk, to jedne co słyszałam po obudzeniu. Od zawsze strach przed burzą mi towarzyszył. W dzieciństwie schronem był zawsze wielki stół w jadalni, a gdy teraz jestem dorosła po prostu chowam się w swoim łóżku włączając na słuchawkach muzykę. Tęsknię. Czułam jak samotna łza spłynęła po policzku, na myśl o rodzinie. Wiele krzywd wyrządzili mi rodzice ale wszystko bym dała, żeby być  teraz razem z nimi. Z drugiej strony byłam się, że nie zaczną mnie szukać, że nie będę im potrzebna. Przecież takie oznaki dawali mi przez całe życie, kolejna morda do wykarmienia - tak powiedział ojciec, gdy uro...

~6~

〰️Harry〰️ - skąd wiesz, że to tu? - zapytał przestraszony Niall. Denerowała mnie już postawa Horana. Czemu ten człowiek za każdym razem na robocie tak sra w gacie. Nigdy nie będzie taki jak my jeżeli po prostu nie wyluzuje. - ogarnij się - rzuciłem surowym spojrzeniem w blondyna - chłopaki idźcie się rozejrzeć na tyły - tym razem odezwałem się do chłopaków, którzy siedzili w samochodzie obok Posłusznie wyszli z auta i ruszyli na tyły budynku. Chciałem jak najszybciej skończyć z tym dupkiem. Scott z ekipą  deptał nam po piętach, miałem już tego dosyć. Staliśmy pod jego domem, prawdopodobnie domem. Pomijając już fakt, że ma ich wiele ale jednak z tego co wiemy najczęściej tu bywa. Czas dłużył się niemiłosiernie. Wolałem w tym momencie ...