Translate

środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 1


Niall's pov

-Dobra, dobra młody - powiedział do mnie Harry, przywódca - zostało ci ostatnie zadanie mianowicie - Harry wyciągnął w moją stronę broń, od razu wiedziałem co jest na rzeczy.
-Koleś wisi nam kasę od 2 miesięcy - odezwał się Louis przy czym kiwnął głowa w stronę wielkiego bloku. Złapałem za broń i ruszyłem w jego stronę. Usłyszałem tylko ciche "powodzenia". Nie wiedziałem czy jestem pewien tego co robię, idę właśnie zabić człowieka, pierwszy raz w życiu.
-Ruszaj się ! Nie mamy całego dnia ! - krzyknął rozwścieczony Harry. Nie czekając dłużej wszedłem do budynku, w myślach powtarzałem numer domu gościa, którego za chwile miałem sprzątnąć. Mam ! stałem dosłownie przed drzwiami do jego domu.
-No dalej Niall dasz rade ! Musisz dać rade !- nie czekając dłużej zapukałem do drzwi jak gdyby nigdy nic. Drzwi się pomału otwierały już miałem wyciągnąć bron i mieć już to z głowy kiedy...

Rose's pov


Siedziałam w salonie z niecierpliwością na przyjazd mamy, nadal nie mogłam uwierzyć co zobaczyłam 2 godziny temu. Nigdy bym sobie nie wybaczyła jak coś by się stało mojej małej Lucy. Z zamyślania wyrwała mnie moja siostra schodząca ze schodów.

- Idziemy na spacer ?- mała zrobiła błagalną minę
 - Jasne, ale musimy poczekać na mamę - w tej samej chwili wparowała do domu mama z zakupami.
- Cześć, ślicznotki jak pierwszy dzień w szkole ? -zapytała kładąc zakupy na stole
.- emm... Bardzo dobrze mamo muszę już iść obiecałam Lucy, że pójdziemy na spacer - wybrnęłam z kolejnych pytań mamy 
- Dobrze ale wróćcie przed kolacją.
 
Niall's pov

kiedy...w drzwiach pojawiła się malutka postura, była to dziewczynka z dwoma warkoczykami. Momentalnie schowałem bon za siebie, żeby nie wystraszyć dziecka, już miałem się odezwać, kiedy dziewczynka głośno krzyknęła.
- Tatoooooo ! 
W tym momencie przypomniało mi się po co tu jestem. Nie wiedziałem co robić, tu jest dziecko miałem zabić tego faceta na oczach tego dziecka. Powoli zacząłem się wycofywać, kiedy w drzwiach pojawiła się postać dobrze zbudowanego mężczyzny. Nie czekając długo wyciągnąłem broń i strzeliłem prosto w jego głowę. Wybiegłem z bloku najszybciej jak potrafiłem. Chciałem bardzo szybko o tym zapomnieć. Znalazłem się szybko przy chłopakach,a serce prawie ze wyskoczyło mi z piersi, próbowałem wyrównać swój oddech.
- I co młody, pozbyłeś się gościa - zaśmiał się kpiąco Zayn, którego najwyraźniej cala ta sytuacja bawiła
 - Tak cie to bawi !? - krzyknąłem w jego stronę po czym przybliżyłem się do niego Zayn uczynił to samo. Prawie że stykaliśmy się nosami.
-Nawet nie wiesz jak bardzo - już chciałam wyciągnąć rękę w jego stronę i przywalić mu kiedy czyjaś ręka mi to uniemożliwiła 
- Ogarnij się Horan ! Zapamiętaj sobie , od teraz Zayn i reszta chłopaków to twoja rodzina i masz ich szanować jak rodzinę !

Rose's pov


Idąc przez park trzymałam mała za rękę. Robiło się już zimni i ciemno postanowiłam, że już zakończymy spacer. Droga powrotna okazała się trochę inna niż wcześniejsza brakowało mi drzew, ławek i ilość ludzi po prostu było inaczej. Obawiałam się najgorszego. Rozglądałam się dookoła szukając jakiejś żywej duszy nie było nikogo. Postanowiłam ze pójdę przed siebie może to jakieś omamy. Robiło się coraz niebezpieczniej teraz już mam pewność, że zgubiłyśmy.

-Gdzie jesteśmy ? - usłyszałam piskliwy głos małej. Nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie bo sama nie znałam odpowiedzi 
- Nie martw się, zaraz będziemy w domu - pogłaskałam małą po główce. Jeszcze raz rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam grupkę młodych ludzi siedzących na ławce. Bez zastanowienia podeszłam do nich z nadzieja ze pomogą mi dojść do domu.
- Przepraszam... - wyjąkałam - zgubiłam się z siostrą i za bardzo nie wiem, w którym miejscu się znajduje . Niedawno się przeprowadziłam - uśmiechnęłam się słabo 
- Aha.. to ty pewnie jesteś Rose ? - odezwała się z uśmiechem podając mi dłoń - Ja jestem Emma, a to jest Josh i Jake - wskazała na 2 chłopaków 
 - Cześć - powiedzieli bliźniacy 




 - Mieszkam na przeciwko ciebie a Josh i Jake mieszkają niedaleko.- kontynuowała Emma .
Przez cała drogę rozmawialiśmy i opowiadaliśmy o sobie . Okazało się, że Emma chodzi do tej samej klasy co ja cieszyłam się, ponieważ fajnie znać chociaż jedną osobę w nowej szkole. Gdy już staliśmy pomiędzy swoimi domami pożegnaliśmy się. Kiedy już wchodziła z mała Lucy po schodkach do domu usłyszałam krzyk Emmy .
- Mam dla Ciebie propozycje - podeszła bliżej mojego domu i kontynuowała - Jutro cała paczką wybieramy się na imprezę do klubu, i co ty na to ? Pójdziesz z nami ? 
- Czemu nie może w końcu poznam kogoś fajnego 
- Jasne ze tak - jeszcze raz się pożegnałyśmy i weszłyśmy do swoich domów.
- Na Litość Boską gdzieś ty była ?! - Przepraszam mamo zbłądziłam- zaśmiałam się 
 - Dzwoniłam do Ciebie tyle razy !
- Cholera !- pomyślałam - Bateria mi padłą mamo, jeszcze raz przepraszam
 - Musimy pogadać Kochanie wskazała na kanapę w salonie.





Jest pierwszy rozdział kochani bardzo waz za to przeprasza ze taki krótki i przy okazji proszę o wyrozumiałość ponieważ jest to mój pierwszy blog :)


               CZYTASZ=KOMENTUJESZ

17 komentarzy: