~11~
Zawsze chciałem chłopakom dawać dobry przykład. Być gangsterem, to wyzwanie, a przy okazji jeszcze być człowiekiem, to szczyt możliwości, ale przy tej kobiecie nie daję rady powstrzymać emocji, ta dziewczyna doprowadzała mnie do niesamowitej furii.
- Rose, jesteś własnością szanownego Pana Stylesa — uśmiechnął się policjant do dziewczyny i wyszedł zostawiając mnie w stanie wybuchu z tą małą niewidzęczną suką.
Oboje usłyszeliśmy dźwięk zamykanych drzwi. Wiedziała, co zrobiła prosząc gline o pomoc. Stała obok i patrzyła w pustą przestrzeń gdzieś za moją głową. Wiedziałem, że jeżeli jej teraz nie ukaram następnym razem znowu przyjedzie jej do głowy taki super pomysł.
Wiadome Jest to, że nie się nie stanie jak poskarży się policji, w dodatku przy mnie i w moim domu. Cała policja jest ustawiona do pionu i pod moją władzą.
Łzy nie przestawały jej spływać z oczu, chociaż jej twarz była dalej nie wzruszona, a spojrzenie takie puste. Być może przerażała ją świadomość, co się może zaraz wydarzyć. Dobrze wiedziałem co myślą moje pseudo kobiety, kiedy i w jakiej sytuacji. Chociaż Rose była trochę inna niż jej poprzedniczki. Nie miałem ich zbyt wiele i większość była porwana z konkretnych powodów. Ona była tu, bo popełniła błąd i tak naprawdę powinna już dawno gryźć ziemię.
Pytanie brzmi, dlaczego ona ciągle jeszcze tu jest?
- to może po prostu mnie zabij — powiedziała bez emocji, jakby czytając mi w myślach, jakby przeszyła wzrokiem mój mózg.
Nie zrobię tego.
Rose
Dobrze wiedziałam, co mówię. Jestem gotowa na śmierć. Nie zniosę dłużej życia w tym domu.
Tak, jestem gotowa umrzeć. Raz na zawsze.
- zawsze uciekasz do szybkich i najprostszych rozwiązań - podszedł do mnie bliżej biorąc w swoje dłonie moje przedramiona ściskając je mocno.
Czułam jak miażdżył moje kości, przerywając przepływ krwi w żyłach. Moje ciało jest za delikatne na takie gwałtowne ruchy. Zawsze lekkie uderzenie powodowało wielkie sińce, ale w tym przypadku będą krwiaki.
Jego lewa ręka odpuściła trochę ucisk, po czym dalej trzymając ją na moim ciele sunęła powoli w górę zatrzymując się na mojej szyi.
Udusi mnie. Patrzyłam w jego czarne jak noc oczy, byłam pewna, że to ostatnia rzecz jaką ujrzę przed śmiercią. Jego czarne, błyszczące oczy.
Zacisnął rękę na szyi zabierając mi ostatnie resztki tlenu z płuc. Atmosfera w pomieszczeniu była już wcześniej bardzo gęsta, a teraz dodatkowo moje gardło ściskała jego duża dłoń. Patrzył mi w oczy, jakby doszukiwał się jakiejś reakcji z mojej strony. Trochę nie rozumiałam mojego oprawcy.
Odpuścił.
Jego ręka opadła. Ta, którą trzymał za przedramie delikatnie chwyciła moją dłoń ciągnać mnie za sobą.
Szliśmy jak dobrze pamiętam w stronę jego cimnej nory, czyli — biura.
On jako jedyny z domowników ma w tym domu takie swoje miejsce, pomijając oczywiście sypialnie.
Harry był bardzo humorzastą osobą i wszyscy wokoło zdążyli do tego przywyknąć. Zmieniał swój nastrój bardzo szybko. Z człowieka nerwowego stawał się delikatny, ale tylko po to, żeby zaraz zrzucić kolejną bombę wściekłości.
Cała drżałam i gdyby nie fakt, że trzymał mnie za rękę, to prawdopodobnie ze strachu nie ruszyłabym się z miejsca.
Gdy dotarliśmy do wielkiego biurka, posadził mnie na fotelu naprzeciwko siebie. Przyglądałam się mu jak kroczy w stronę swojego miejsca, po to, by zaraz wygodnie spocząć w fotelu.
Nie mam pojęcia ile siedzieliśmy w ciszy przyglądając się sobie. W pewnym momencie otworzył szufladę w biurku. Zerknął na mnie, po czym wyciągnąć pistolet.
Nie sądziłam, że serce może mi bić mocniej niż dotychczas.
Delikatnie ułożył broń na środku biurka, zaraz za laptopem.
Przerażona patrzyłam raz na niego, raz na broń. Najgorsze było, że nigdy nie wiedziałam, kiedy zdecyduje się mnie zabić.
- Rosalie — podrapał się po brodzie -chciałbym Cię zabić.
Żadna mi to nowość. Nie od dzisiaj obydwoje o tym wiemy.
- ale coś mi mówi, że popełniłbym błąd.
Nie mam pojęcia, co temu człowiekowi chodzi po głowie. Nie zabije mnie?
Przyglądał mi się bardzo intensywnie. Czułam się jak taki mały baranek, a on był takim dużym lisem.
- w dodatku bardzo działasz mi na nerwy — jego ton był stanowczy — i jesteś bardzo nieposłuszna — dodał po chwili.
Wyglądał bardzo niebezpiecznie, ale miał w tym swój niesamowity urok. Jego oczy od jakiegoś czasu były cały czas przyciemnione, to zdecydowanie jego znak rozpoznawczy, kiedy jest zły lub pobudzony?
W pomieszczeniu panowała bardzo dziwna atmosfera. Nie czułam się swój. Mój oprawca przybrał trochę inną postawę niż wczesnej. Stanowczo bardziej tajemniczą. Wiedziałam, że on czuję, to samo.
Nie wiem, w którym momencie powinnam uciekać.
Uciekać? Rose, gdzie uciekać?
Dlaczego moja podświadomość potrafi tylko zadawać pytania?
- czego ode mnie oczekujesz?
Sama byłam zaskoczona swoim pytaniem, chociaż one brzmiało prawidłowo w danej sytuacji. Nie miałam pojęcia co ten człowiek ode mnie chce.
Zaśmiał się cicho pod nosem.
Bawię go? Co w tym śmiesznego, że chcę wiedzieć co w końcu ze mną zrobi. Wiem, że nigdy mnie nie wypuszczą. Zbyt wiele by ryzykowali. Wiem kim są, wiem jak żyją i gdzie, wiem o nich zbyt dużo.
- pewnie myślisz, że jestem potworem — spoważniał - nigdy nie zabiłem żadnej kobiety.
Bo masz od tego ludzi.
W sumie to byłam lekko w szoku. Zdziwiły mnie jego słowa. Byłam pewna, że tacy gangsterzy nie hamują się przed niczym.
- i teraz możesz być pewna, że Ciebie też nie zabije.
Wstał z fotela i ruszył w stronę okna.
- Ale — podszedł bliżej — jak zrobisz jeszcze raz coś, co w jakimś stopniu może zagrozić mi lub mojej rodzinie — oparł się rękami o ramię fotela, na którym siedziałam — możesz być pewna, że znajdę inny sposób, żeby poskromić Twoje niepohamowane ruchy na wydostanie się stąd — był zbyt blisko mojej twarzy, żebym mogła wydać z siebie jakikolwiek dźwięk.
Widać było, że czekał na jakiś ruch z mojej strony. Jedyne, na co było mnie stać w tej sytuacji, to delikatnie skinięcie głową. Przyrzekam, że czułam jego oddech na twarzy. Dobrze wiedział jak mnie podejść.
- nie chcę teraz wymieniać, ale jest mnóstwo rzeczy, które będą w stanie Cię ujarzmić.
Wstał i wrócił na swoje miejsce, zostawiając mnie wbitą w fotel i lekko oszołomioną.
Nie było wątpliwości, że Harry jest przystojnym mężczyzną. Niestety zawsze jak już będę na niego patrzeć, to widzieć będę niebezpiecznego i groźnego przestępcę.
Tak zasłużył sobie na te miano porywając mnie i upokarzając.
- musisz być mi podległa i słuchać wszystkiego, co mówię, akceptować każdą moją decyzję.
Nie podobało mi się, to co mówił. Ale być może w taki sposób będę mogła się kiedyś stąd wydostać.
- a Zayn? - zapytałam cichym głosem — znowu będzie chciał mnie zabić. To bez sensu co mówisz, bo i tak prędzej czy później zginę.
Nabrałam w sobie na tyle odwagi, żeby w końcu powiedzieć mu. Nie jest jedną osobą, która chciałaby pozbawić mnie życia.
Zastanowił się chwilkę patrząc w inny pukt w swoim biurze.
- wybacz mu — znowu coś go śmieszyło — tego dnia trochę przesadził z kredą do tablicy, taki mały fetysz Zayna.
Dobrze wiedziałam o czym mówi i w zasadzie, to by wiele tłumaczyło.
Narkotyki zdecydowanie pasują mi do mulata.
Odłożył broń na swoje miejsce, a w zamian wyciągnął dużą białą kopertę. Delikatnie przysunął ją w moją stronę.
Chwyciłam papier, po czym otworzyłam.
W środku była kartka.
Rosalie Collins - lat 20, uznana za osobę zmarłą.
Czułam jak łzy spływały mi po policzkach wprost na kartkę. To nie było wszystko.
Clara Collins - lat 40, lokalizacja Szanghaj. Po potwierdzonej informacji o śmierci starszej córki, opuściła Wanszygton wraz z młodszą córka Lucy Collins lat 10 i zamieszkała w Chinach.
Franc Collins - lat 41, lokalizacja Berlin.
Podpis: Freeport Police Department
- wiesz co to znaczy? - zapytał — zapomniały już o Tobie, Twój ojciec, Twoja rodzina i cały świat.
Spojrzałam na niego, chociaż przez łzy widziałam go rozmazanego.
- czas zostawić przeszłość i zacząć doceniać te całe porwanie, bo być może uratowaliśmy Twoje nędzne, marne życie.
Nie wierzyłam w jego słowa. Kłamał i te informacje też są kłamstwem.
- nigdy nie pogodzę się z tym, co mi zrobiliście i nie będę Ci dziękować, bo nie mam za co.
Podniosłam kartkę wyżej i na jego oczach rozerwałam ją na małe karteczki.
Byłam pewna swoich słów i tego, co robię.
Pewnym i stanowczym ruchem wstałam i odwróciłam się w stronę drzwi. Nie było dane mi dotknąć nawet klamki. Zostałam pociągnięta za włosy.
Przylegałam tyłem do torsu Stylesa. Drugą ręką złapał mnie za szyję.
- odrzucasz mają dobrą stronę - szepnął mi do ucha — w takim razie naucz się życia w piekle.
Cudo *-* nie moge się doczekać next <3 !
OdpowiedzUsuń*.* o jezu super czekamy na next ! Sis dawajcie komentujcie nawet z anonimowego *.* my chcemy next musimy dopic conajmniej 11 kom ostatnio bylo 16 jestem z was dumna *.* <3
OdpowiedzUsuńHahahahaha :*
UsuńJejuu nareszcie. Co za po pieprzony staruch.
OdpowiedzUsuńSuper rozdział.....wszystkie czekamy na NEXT mam nadzieje ze pojawi sie szybko
OdpowiedzUsuńAwwwwwwwwwwwwwwwwwwww dniami i nocami na to czekałam :3
OdpowiedzUsuńKocham <3 szybko nn!!!
OdpowiedzUsuńHejj :3
OdpowiedzUsuńPrzyznam się, że nie komentowałam dużo ( w sumie to sama nie wiem, czy coś w ogóle skomentowałam), ale od dłuższego czasu czytam tego bloga. Rozdziały super <3 Ciesze sie, ze udało sie jej zwiać, a ten staruch jest w ogóle obrzydliwy ;-; I Harry ♥ Świetniutki *-*
Wenyy,
K.K
Dalej ! :*
OdpowiedzUsuńhttp://mysterious-love-of-evil.blogspot.com/?m=1 <---- zapraszam :* Pisze bloga wraz z moją przyjaciolka :* dopiero 5 rozdzial :)
OdpowiedzUsuńwow niesamowity! Ja chcę już kolejny! Mogłabym twoje opowiadanie czytać i czytać!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że staruszek da sobie z nią spokój i nie będzie jej szukał.
~http://night-changes-our-story.blogspot.com/
Genialny <3 Zapraszam do mnie :* http://must-be-well-onedirection.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuńO mamo, mamo, mamo genialne *-*
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńOmg i co dalej .... genialny weny kochana :* szybko dawaj nexta
OdpowiedzUsuńCzekam na next... Genialny <3
OdpowiedzUsuńawwww *-* cudowny !
OdpowiedzUsuńBosz..... jak cudownie po prostu cudooooooo:***
OdpowiedzUsuńSuperrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
OdpowiedzUsuńkocham was
i te opowiadanie \ Elizaaaa
Jejku *-* czekam na następny, byle szybko :*
OdpowiedzUsuńO jejku 😍 to opowiadanie jest cudowne 👌👍
OdpowiedzUsuńMasz naprawdę wielki talent do pisania 👏👏
Dodaj nexta jak najszybciej 💞💕
kiedy nastepny ? ŚWIETNE :*
OdpowiedzUsuńŚwietny *.* JA chce następny i to już !!! :D Życzę weny.
OdpowiedzUsuńO boziu wspanialy rozdzial :) ale akcja za szyblo sie potoczyla moze zrob ze to sen bo tak to za malo akcji :*
OdpowiedzUsuńAle rozdzial genialny
Świetny liczę na kolejne części ;-)
OdpowiedzUsuńSuper <3
OdpowiedzUsuńŚwietny ! <3
OdpowiedzUsuńTo poprostu jest zajebisty rozdział kocham was i życzę weny ;)
OdpowiedzUsuń❤
OdpowiedzUsuń