~3~

Porwana Rosalie Steward była w tym czasie w domu z młodszą siostrą. Dziewczyna ma długie brąz włosy i jasną karnacje...

Wyłączyłem wiadomości i uśmiechnąłem się do przyjaciela. 

- trudno - Louis zaczesał dłonią włosy do tyłu - chociaż mamy gwarancję, że nie będą jej szukać i sprawa ucichnie po kilku dniach - dodał po chwili. 

Kto by się przejmował jednym zwykłym życiem. W zasadzie tak już jest, że policja nie wychyli się poza szereg. Są na każde moje zawołanie, a to tylko zwykła dziewczyna. Oficjalnie za jakiś czas wyjdzie komunikat o odnalezieniu zwłok, pochowają jakiegoś trupa i po sprawie. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Byłam pewna, że na szyi pojawił się bolesny ślad. Każde ruszenie głową powodował łzy w moich oczach. Myślałam, że umrę. Niekomfortowa pozycja i zimno jakie odczuwałam w piwnicy powodowały, że nie miałam siły już walczyć. Gruby sznur zdarł moją skórę na nadgarstkach, przez co totalnie nie mogłam się ruszyć. Tkwiłam w jednej pozycji przez ten czas. Nie mam pojęcia, czy minęła noc lub dzień, nie wiem czy to jest może kwestia kilku godzin - naprawdę straciłam poczucie czasu.

Z zamyślenia wyrwały mnie kroki, które zmierzały w moją stronę powodowały u mnie ogromną panikę.
Drzwi się lekko uchyliły. W pomieszczeniu nie byłam już sama. Nie miałam sił, a ni odwagi spojrzeć w stronę drzwi. Przerażała mnie sama myśl, że ktoś tu był oprócz mnie. 

- To ja - Odezwał się dosyć znany głos. Miał nie pewny, drżący głos. Starałam się nie patrzeć w stronę gdzie dochodziły dźwięki jego głos. Nie zniosę kolejnego upokorzenia. - mam na imię Niall, pamiętasz mnie - upewniał mnie. Jego głos był ciepły i kojący moją duszę, która cierpiała w tym momencie. To było coś miłego, jak dotychczas. Dziwna odmiana. Nie powstrzymałam się i przekręciłam delikatnie głową w stronę chłopaka. W piwnicy było naprawdę ciemno, jedynie mała żarówka słabo świecąca pozwalała zobaczyć Jego twarz. Ten sam mężczyzna, który tamtej nocy puścił mnie i moją siostrę wolno. 

- przepraszam - usłyszałam głos mężczyzny przepełniony żalem i wyrzutem sumienia - ja naprawdę nie chciałem - zaczął się tłumaczyć. W pomieszczeniu panowała grobowa cisza, jedynie od czasu do czasu było słychać mój ciężki oddech spowodowany emocjami i stresem, jaki w tym momencie mi towarzyszy. Mężczyzna wydawał się najłagodniejszy z nich wszystkich. Przepraszał mnie, czyli miał udział mimo wszystko w moim porwaniu. Kątem oka widziałam, że nie przyszedł tu z pustymi rękami. W jednej trzymał reklamówkę, a w drugiej butelkę wody. Niall zobaczył, że dosyć długo przyglądam się temu co ze sobą miał. 

- proszę, to kanapki i woda dla Ciebie.

Bardzo szlachetnie z Jego strony. Naprawdę zdziwiło mnie jego podejście do mnie. Byłam w szoku, że gangster chciał mnie nakarmić. Nadal to nie zmieni mojego zaufania. Jeszcze nie dawno jeden z nich prawie mnie udusił, a drugi groził śmiercią mojej siostrze. Bałam się Mu zaufać, oni wszyscy byli nieprzewidywalni. Mimo, że strasznie byłam głodna, to jednak wszystko czego pragnęłam to wyjść z tego miejsca. 

- nie mogę jeść - spojrzałam niepewnie w Jego stronę. Bałam się, każdy reagował inaczej - musisz mnie rozwiązać - dodałam. 

Chłopak od razu wyciągał nóż i przybliżył się do mnie, przecinając grube liny. Niekontrolowany jęk wydobył się z moich ust kiedy poczułam ból przy tym, po chwili gruby sznur opuścił moje nadgarstki.
W pewnym momencie poczułam wolność i ulgę. Pierwsze co wzięłam do ust wodę. Moje zaschnięte gardło zaprotestowało gdyż dawno nie piłam i nie jadłam czegokolwiek. Zachłystnęłam się najmniejszą kroplą wody. 

- Twoje imię to Rose? - zapytał nagle. Kiwnęłam głową potwierdzając. Nie wiedziałam do końca po co pyta. Na pewno wie kim jestem. 

- kiedy stąd wyjdę? - tym razem odezwałam się ja. 

Mimo, że mężczyzna milczał, ja wiedziałam że nigdy. Zdradzał się każdym ruchem. 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- spotkamy się na miejscu - odwróciłem się w stronę chłopaków i wsiadłem do auta, po czym odjechałem z piskiem opon.

Ścigałem się z nimi za każdym razem gdy gdzieś jechaliśmy, zawsze było to fascynujące gdyż to ja zawsze wygrywałem. Nie bez powodu jestem ich szefem. Złota zasada, muszę być we wszystkim lepszy od reszty ekipy, to taki mały sekret szefa. Właściwie w taki sposób zapracowałem sobie na ich szacunek. Z resztą to dzięki mnie są kimś. Każdy z nich był na totalnym dnie życiowym. Dostali szansę ode mnie. Jechałem najszybciej jak się da. Wolność podczas jazdy to niesamowite uczucie, prawie jak sex. Gdy jechałem w konkretne miejsce to moja jazda zawsze była krótka. W gruncie rzeczy, to wcale mi się nie spieszyło zobaczyć mordę największego padalca w mieście. Nie utrzymuję interesów z tego typu ludźmi, ale został wybrany jako pośrednik od właściciela najlepszych broni. 

Zaparkowałem na znanym mi placu i wyszedłem z samochodu.

- Styles jak zawsze pierwszy - odezwał się Scott. Po chwili dołączyli do nas chłopaki.
W pewnym momencie mój wzrok przykuł jeden z nich na tyłach dobierając się do jakiejś dziewczyny. Jej krzyk i wołanie o pomoc było słychać dokładnie w całej okolicy. Spojrzałem na Scotta.

- wybacz, rzadko kiedy wychodzimy, a moi ludzie też mają swoje potrzeby - zaśmiał się - to chyba nic złego? Poza tym wy też lubicie taką formę zabawy.

- przestańcie robić szum wokół siebie - wysyczałem przez zęby - po co kusić los. 

Scott dobrze zrozumiał co miałem na myśli. Widać jak bardzo nie ma ten człowiek pojęcia o tym świecie. 

- każ swojemu człowieku, żeby przestał póki mamy do pogadania - odezwał się Louis 

〰️Louis〰️

- Ivan - krzyknął Scott w stronę dobiegających nas krzyków dziewczyny - później skończysz, teraz interesy - zaśmiał się.

Po chwili z ciemnego kąta wyszedł Ivan. Ciągnął za sobą przerażoną dziewczynę. Była piękna. Niezwykle piękna.

- proszę...nie zabijajcie mnie - dziewczyna wpadła w szał i zaczęła płakać.

- zamknij się - wydarł się Ivan i wymierzył jej z całych sił kopa w brzuch.

- do rzeczy - zaczął Scott - mamy dwieście broni, fajnej broni z czego sprzedać wam możemy tylko pięćdziesiąt no i możemy do tego wam dorzucić bileciki darmowe do naszego burdelu - zaśmiał się.

Na słowo burdel piękna szatynka uniosła się trochę. Nie potrafiłem w pełni uczestniczyć w tej rozmowie, gdyż w głowie cały czas była ona. Nie mogłem chociaż na chwilę oderwać wzroku. Była taka bezbronna, delikatna i idealna dla mnie. Chcą ją mieć i ją zdobędę. Nie pozwolę więc zrobić jej krzywdy. To chore ale to się dzieję tak szybko. Moje serce przyśpieszyło a ja dosłownie czuję do tej nieznajomej coś niesamowitego. Jeszcze dzisiaj będzie moja.

- broń bierzemy - z zamyślenia wyrwał mnie głos Styles - ale bileciki sobie zachowaj - zaśmiał się.

- w zamian daj dziewczynę - odezwałem się.

Dziewczyna była trochę zamieszana tym, nie wiedziała co się dzieję. Powinna się cieszyć, właśnie ratuje jej życie.

- nie drwij sobie Louis, jest moja - tym razem odezwał się Ivan.

- no to mamy mały problem - spoważniał Harry - tak jest umowa, broń i dziewczyna.

Scott nic się nie odzywał ale widać, że totalnie nie pasowało mu to. Albo oddadzą dziewczynę albo sobie sam ją wezmę.
Spojrzałem jak dziewczyna resztkami sił próbuje wstać. Wszyscy byli tak zajęci rozmową, że nie zauważyli jak szatynka zaczęła biec w moją stronę.
Dopiero gdy była bliżej mnie Ivan wyciągnął broń i wymierzył w stronę dziewczyny. To była sekunda kiedy zasłoniłem własnym ciałem dziewczynę, potem nastała już tylko ciemność.

Komentarze

  1. Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny:) Czekam na next !! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. *--* Harry niebezpieczny :D ,seeksi :D
    Czekam na kolejny ^-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Harry <3 czekam na kolejny !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę nieźle :) Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cooooooooooooooooooooooooooooooooooooooopooo !? To jest cudoooo ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę weny ! Kiedy next ? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz naprawdę spoko pomysł tylko mogłabyś trochę popracować nad stylem (nie zrozum mnie źle to w żadnym mąć razie nie jest hejt !! ) . Trochę nie umiem odczuć tego co oni przeżywają ( w sensie ich uczuć ) chociaż może być to moja wina ( mam dziś słaby dzień :) ) . Choć przyznam , że z każdym rozdziałem jesteś coraz lepsza !! Tak trzymaj . Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieje że inne rozdziały też są takie fajne :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ABDUCTED NA WATTPADZIE
    - ale ja nie chcę - załkałam, czując napływające łzy w kącikach oczu.
    - Rose, musisz się liczyć z faktem, że nie każdy będzie spełniał twoje rozkazy - powiedział i złożył pocałunek na moich wargach, które wyglądały niesamowicie seksownie a zarazem przerażająco - musisz się nauczyć być bardziej odporna na ból - po chwili dodał.
    Zwinnym ruchem ręki zdjął ze mnie ręcznik i nachylił się nad moim nagim ciałem. Wiedziałam, że to koniec.
    https://my.w.tt/h43LQb9pcW

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 23

Rozdział 19

Rozdział 17 "groźba"