~6~
〰️Harry〰️
- skąd wiesz, że to tu? - zapytał przestraszony Niall.
Denerowała mnie już postawa Horana. Czemu ten człowiek za każdym razem na robocie tak sra w gacie. Nigdy nie będzie taki jak my jeżeli po prostu nie wyluzuje.
- ogarnij się - rzuciłem surowym spojrzeniem w blondyna - chłopaki idźcie się rozejrzeć na tyły - tym razem odezwałem się do chłopaków, którzy siedzili w samochodzie obok
Posłusznie wyszli z auta i ruszyli na tyły budynku. Chciałem jak najszybciej skończyć z tym dupkiem. Scott z ekipą deptał nam po piętach, miałem już tego dosyć. Staliśmy pod jego domem, prawdopodobnie domem. Pomijając już fakt, że ma ich wiele ale jednak z tego co wiemy najczęściej tu bywa.
Czas dłużył się niemiłosiernie. Wolałem w tym momencie robić co innego. Mógłbym obwiniać w tym momencie Elenaor, dziewczynę Louisa ale to nie leży w mojej naturze. Widzę, że się kochają i to coś na poważnie. Wyszedłem z samochodu po czym oparłem się o niego i odpaliłem fajkę, Niall zrobił to samo.
- Styles na moim podwórku - odwróciłem się z Niallem w stronę odchodzącego głosu - czuję się zaszczycony - zaśmiał się.
Nie był sam. Zresztą Scott jest taką pizdą, że nigdy sam nie wychodzi.
- Irytujesz mnie cwaniku - przybliżyłem się do niego, po czym po chwili zrobił to samo - grzecznie Cię proszę, zabierz swoją dupę od naszych interesów i zajmij się czymś korzystniejszym - wysyczałem przez zaciśnięte zęby.
Odwrócił się śmiejąc. Dobrze wiedziałem co kombinuję ale niestety było za późno na wyciągnięcie broni. Wielki huk odbił się echem po pustych budynkach, a z mojego ramienia zaczęła płynąć krew. Chociaż raz cieszyłam się, że Niall tu był i użył swojej broni. Wyciągnąłem swoją broń i wycelowałem w uciekających wrogów. Byli dosyć daleko więc jedynie udało mi się postrzelić Scotta w nogę. Byłem wkurzony na siebie, bo tak naprawdę nie doceniałem tego dupka.
Nagle zza kamienicy wyłonili się chłopaki, którzy wydawali się być zadowoleni.
- dwóch nie żyje - ucieszył się Zayn.
Chociaż tyle dobrego. W jakimś stopniu osłabiliśmy jego gang i mamy jeszcze większe szansę na wybicie ich wszystkich.
- rana postrzałowa - zauważył Louis.
Dosłownie przez chwilę zapomniałem o tej ranie. To nie była pierwsza dziura w moim ciele, miałam ich masa więc nie przukuwam większej uwagi do niej. Staram się skupić na ważniejszych sprawach, o opatrzeniu pomyślę jak będę mieć chwilkę.
- spierdolił - rzuciłem wściekły w stronę chłopaków i wsiadłem do auta.
〰️Rose 〰️
Ten przytulny, mały pokój zdecydowanie był spełnieniem moich marzeń jeżeli chodzi o warunki w mieszkaniu. Naprawdę byłam szczęśliwa, że Harry postanowił zostawić mnie tutaj. Oczywiście pozostawił mi też słowa, które powodowały drżenie całego ciała.
Korzystając z okazji, że mam łazienkę na wyłączność to myłam się co trzy godziny. Przez te kilka dni w piwnicy nie miałam okazji się myć, jedynie korzystałam z małego, zniszczonego wychodka na korytarzu do piwincy. Chciałam zmyć z siebie wszystkie wspomnienia z tego przykrego miejsca, po pierwszym kąpaniu odczułam już ulgę.
Leżałam na miękkim łóżku nic nie robiąc, gdy klucz w drzwiach się przekręciłam a do pokoju weszła dziewczyna Louisa. W dłoniach miała pudełko od pizzy i wodę w butelce.
- pewnie głodna jesteś - spojrzała na mnie ze smutną miną.
Niestety dalej nie rozgryzłam tej dziewczyny, jest dla mnie dużą zagadką.
Cieszyłam się, że pamiętała o mnie. Od kilkunastu godzin nic nie jadłam więc dziewczyna była dla mnie wybawieniem.
- dziękuję - uśmiechnęłam się słabo.
- jestem Elenaor - podała mi rękę na co odwzajemniłam gest.
Mam nadzieję, że ten stan u Elenaor pozostanie na dłużej. Jest sympatyczną dziewczyną, jak narazie.
W pewnym momencie ktoś pociągnął za klamkę.
Do pokoju wparował wkurzony Styles.
Obie byłyśmy trochę przerażone z jaką siłą Harry otworzył drzwi, jednak nie to mnie zaciekawiło. Rana była widoczna nawet z dużej odległości. To nie była zwykła rana, nie znam się aż tak ale mam wrażenie, że Harry został postrzelony.
- Louis Cię wszędzie szuka - Elenaor dopiero po chwili zorientowała się, że Styles mówi do niej.
Kiwnęła głową i wyszła zostawiając mnie samą ze wściekłym Harrym.
Mężczyzna spojrzał na mnie typowym swoim zabójczym spojrzeniem i przymierzył się do wyjścia z pokoju ale mój głos szybko go powstrzymał.
- trzeba to opatrzeć.
Spojrzał na mnie niepewnie.
- co chcesz opatrzeć? - zapytał z nutką irytacją w głosie.
Czułam, że się ze mnie nabijał lub naprawdę zapomniał o ranie.
〰️Harry〰️
Rana na ramieniu zaczęła mocniej piec gdy Rose mi o niej przypomniała, dosłownie o niej zapomniałem.
- widzę, że to rana postrzałowa - patrzyła niepewnie - może wdać się zakażenie - powiedziała jeszcze ciszej.
Jej chęć opatrzenia mnie była bardzo zastanawiająca ale też nie widzę powodów żeby miała złe zamiary. Miała rację z zakażeniem więc i tak któryś z chłopaków by to zrobił, bo ja niestety dokładnie nie widzę rany i miał bym mały problem z tym.
- nigdy tego nie robiłaś - podszedłem bliżej jej - dlaczego więc miałbym Ci zaufać? - zapytałem z ciekawości.
Przez chwilę nie widziała co odpowiedzieć i widać było, że się trochę zestresowała moim pytaniem.
- dam Ci szansę - zaśmiałem się - przynieś apteczke - usiadłem na łóżko.
Nie sądziłem, że opatrzenie mi rany przyniesie jej tyle radości. Szybkim krokiem poszła do łazienki, po chwili wychodząc z białą apteczką. Usiadła tuż obok nadal zachowując lekki dystans.
Mogłem jej się bliżej przyjrzeć.
Nie mogę zaprzeczać, że miała wyjątkową urodę i kształtne ciało. Kobiety w moim życiu służą tylko do jednego i każdy kto mnie zna o tym wie. Jako nastolatek miałem wiele dziewczyn ale za każdym w związku byłem Panem i tylko ja rządziłem. Teraz też nie wiele się zmieniło z faktem iż związki to jedno wielkie gówno i nigdy się to już nie zmieni. Jak kiedyś będę potrzebował mieć bachora to wynajde do tego kobietę i po sprawie. Teraz skupiam się na przyjemności jaką kobieta może mi dać, a ja jej i tylko tego teraz oczekuje od głupich bab.
Jeżeli Rose przeżyje tutaj to tylko i wyłącznie dzięki swojej dupie, bo nic innego nie jest w stanie tam zaoferować.
Zdjąłem z siebie koszulkę, żeby dziewczyna miała lepsze dojście do rany i jeszcze bardziej przybliżyłem się do niej.
〰️Rose〰️
Jego umięśniony tors zdobiły przeróżne tatuaże przeróżnej wielkości.
Przyrzekam, że zaparło mi dech w piersiach. Był taki seksowny, taki męski a ja czułam się przy nim jak zakochana nastolatka. Nigdy w życiu na żywo nie widziałam mężczyzny bez koszulki, to chore ale taka była prawda. Wszystko było takie nowe i takie inne, takie piękne. Harry był piękny.
- opatrzysz mi to dziś? - zapytał sarkastycznie.
Po chwili doszły do mnie jego słowa. Byłam tak zapatrzona i zafascynowana nim, że zapomniałam co tak naprawdę miałam zrobić. Miałam ochotę zniknąć, czułam jak twarz mi poczerwoniała i dosłownie miałam wrażenie, że rozpłacze się przez swoją głupotę. Wyszłam na idiotke, totalna zauroczoną idiotke.
Naprawdę nigdy w życiu nie miałam tak blisko siebie mężczyzny i w dodatku pół nagiego. Miałam wielką ochotę go dotknąć, przytulić się do tego, pięknego nagiego torsu.
Zaczęłam przemywać gazikiem rane, żeby oczyścić z zaschniętej krwi.
- musisz wyjąć łuske - odezwał się.
Cieszyłam się, że mówił mi co dokładnie mam robić, to wszystko robiłam pierwszy raz.
Tak jak powiedział zrobiłam. Delikatnie wyciągnęłam nabój z jego ramienia. Nie mogę powiedzieć, że to było przyjemne bo nie było ale skoro już wzięłam się to, to nie mogę się wycofać.
Ostatnia część to zabandażowanie rany. Starałam się zrobić to jak najlepiej i najostrożniej. Naprawdę chciałam się spisać jak najlepiej.
- skończyłam - uśmiechnęłam się słabo.
- dzięki - powiedział nawet nie patrząc na ramię, a ni na mnie.
Harry jest gangsterem i zawsze nim pozostanie. Człowiek bez uczyć. Zawsze pozostaje wierzyć, że może się zmienić np. Dla mnie?
Ta cała sytuacja była chora. Moje uczucia do niego połączone z faktami o porównaniu mnie, nawet nie wiem co ze mną będzie. Zrobił mi krzywdę, a ja mimo wszystko darze go prawdziwym uczuciem, czyż nie tak wygląda ta cała miłość?
Chciał wstać ale moja ręka go powstrzymała i sama nie miałam pojęcia dlaczego.
- skończyłaś tak? - zapytał, uprawniając siebie i mnie.
Miał takie delikatne, pełne, różowe usta. Nie wytrzymałam.
Zbliżyłam swoją twarz do jego twarzy, dosadnie mu sugerując o moich zamiarach. To nie byłam ja. Chcę do pocałować ale nigdy w życiu tego nie robiłam.
Patrzył mi w oczy jakby sam się nad czymś zastanawiał, a ja wręcz całym swoim ciałem prosiłam, żeby w końcu to zrobił.
Zbliżał swoje usta do moich ale właśnie jakiś pierdzielnięty hałas wydobywajacy się z jego kieszeni w spodniach go zatrzymał.
Chciałam umrzeć.
- już jadę - powiedział do słuchawki i wyszedł z pokoju. Usłyszałam tylko przekręcający się klucz w drzwiach.
PISZĘ TEN ROZDZIAŁ 2 DNI
PROSZĘ ZOSTAW ŚLAD PO SOBIE
TO ZALEDWIE KILKA SEKUND
🖤
ZARĄBISTY !!! Nie czytałam jeszcze nigdy tak wspaniałego opowiadania :) Kocham Jak piszesz je <3 Nie mogę sie doczekać następnego rozdziału :* Życzę weny Kochana :D
OdpowiedzUsuńPiszeMY ♥♥♥♥
UsuńPrzepraszam za pomyłkę :) Kocham jak piszecie te opowiadanie :* Życzę wam weny <3
UsuńCudowne !! Daj szybko następny rozdział <33
OdpowiedzUsuńświetny blog :) pomysł zajefajny :3
OdpowiedzUsuńczekam na NN ^^
Czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńzapraszam do zapisania się do naszego spisu :)
OdpowiedzUsuńProwadzimy również oceniarnie opowiadań :)
http://wykaz-opowiadan.blogspot.dk/
http://werdykt-wilka.blogspot.dk/
Cudowny <3 Życzę wam weny <3
OdpowiedzUsuńŚwietny! Czekam na next ♥
OdpowiedzUsuńSuper ;-*
OdpowiedzUsuńKocham tego bloga jest serio super
OdpowiedzUsuńŻyczę weny
UsuńNo i pa ;)
Usuń