Translate

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział 6 "iskierka nadziei"

Niall zaniósł mnie na rękach do piwnicy . Delikatnie położył mnie na materacu .
- Dlaczego to robisz ? - spytałam zwijając się z bólu .
- Bo widzę ,że cierpisz..- zaczął .
- Nie to .- przerwałam mu .- Dlaczego chcesz wstąpić do gangu ?
Wziął krzesło i usiadł koło mnie .Gdy był obok nie czułam strachu .
- Trzy lata temu Norris z przeciwległego gangu - wziął głęboki oddech . Widziałam ,że nie jest to dla niego łatwe - zastrzelił mojego ojca i moją małą siostrzyczkę .Ojca mi nie żal , był chujem i zasłużył na to , ale co im do cholery zrobiła 3 letnie dziecko !?
-Przykro mi .- powiedziałam podnosząc się do pozycji siedzącej  .


* Emma's pov *

Spędzałam całe dnie w domu Rose . Bardzo się o nią martwiłam i miałam poczucie winy , że to wszystko co się stało to moja wina .
- Co teraz robimy , Scott ?- powiedziała pani Steward do męża .
- Znajdę ją .- podszedł do kobiety i mocno ją przytulił - OBIECUJĘ.
- Tatusiu .- zza drzwi ukazała się mała główka Lucy .
- Co kochanie ?
- Bo ja tego wieczora , jak Rose wyszła ja widziałam co się stało .
Nagle wszystkie oczy zwróciły się na małą .
- Jak to ? - tata wziął ją na ręce i bacznie ją obserwował .
- Bo ja w nocy się obudziłam i nie mogłam spać , więc poszłam do Rose , ale jej nie było . Chciałam na nią poczekać więc poszłam do salonu i siedziałam na kanapie , ale zasnęłam . Obudziło mnie jak Rose rzuciła buty na ziemię .
- I co widziałaś skarbie ? -zapytałam mama Lucy .
- I , gdy ona chciała zamykać drzwi to jakiś chłopak położył jej coś na ustach ,a ona zasnęła .- zaczęła płakać .
- Nie płacz kochanie .- uspokajał ją tata . - Jak wyglądał ten chłopak ?
- Nie widziałam .- wytarła policzek i podciągnęła nosem - ciemno było .


* Niall's pov*

-Harry ? -zapytałem pukając do jego biura .
- Czego ? - usłyszałem w odpowiedzi .
Wszedłem do środka i kontynuowałem .
- Czy Rose wróci do domu ?
- Jak tatuś wpłaci pieniążki to się zastanowię .- zaśmiał się . - A co ? Spodobała ci się ? - zapytał , ale teraz był już nieźle wkurzony i czułem ,że jak powiem prawdę to oberwę .
- Coś ty .
- To dobrze . Ona jest moja .- krzyknął ,a Louis go uspokajał .

- Więc rączki przy sobie .- odepchnął mnie .
Wyszedłem i wróciłem do Rose .
- Przyniosłem ci coś do jedzenia .- dałem jej tacę .
- Dziękuję -powiedziała cicho i nie pewnie .

Wyciągnąłem telefon , zmieniłem w nim kartę .
- Pamiętasz numer do taty - powiedziałem bardzo cicho by nikt nie usłyszał .
- Tak .
Podałem jej telefon ,a ona wpisała numer .

Poszedłem na górę siadając w fotelu i stukając na klawiaturze wiadomość :


                               " Jak pan zapłaci okup , to możliwe ,że Rose zostanie wypuszczona "

Wysłałem na numer podany przez dziewczynę .




*Rose's pov*

Ból powoli mijał , albo po prostu zaczynałam się do niego przyzwyczajać.
Usłyszałam opadającą klamkę i serce mi stanęło . Gdy zza drzwi ukazały się loki zaczęłam się automatycznie trząść .

Usiadł na materacu na przeciwko mnie .
- Błagam nie rób mi nic -powiedziałam ,a w moich oczach znów zbierały się łzy .
- To bądź grzeczna .- uśmiechnął się i pogładził mój policzek .- Widzę ,że ktoś cię dokarmia - wskazał na tacę .- To dobrze ,bo sam nie miałem do tego głowy .
- Nie udawaj ,że się o mnie martwisz - wysyczałam , a on to przemilczał .
- Boli cię jeszcze ?- wskazał na żebra .
- A jak do cholery myślisz ?
Po chwili z kieszeni wyciągnął tabletkę i podał mi ją z butelką wody .
- Masz . Może chociaż trochę pomoże .
Ależ on szlachetny - Pomyślałam .
- Nie jest ci tu zimno w nocy ?
Pokiwałam przecząco głową .

- No to dobranoc śliczna - pocałował mnie w czoło - Kolorowych snów . - uśmiechnął się i wyszedł zamykając za sobą drzwi .


* Scott's pov *

Mój telefon zabrzęczał .Przeczytałem sms'a i przeczytałem go również Anne .
Ucieszyliśmy się z niego .
Było już późno więc kazałem wszystkim iść spać .
Sam usiadłem przy biurku i na komputerze próbowałem ustalić lokalizację telefonu z którego sms przyszedł .
Na ekranie ukazał mi się adres .
Schowałem pistolet za pasek i ruszyłem w drogę .

Dojechałem w kilka minut . Uszykowałem pistolet i latarkę i zacząłem szukać .
Próbowałem zadzwonić na ten numer , ale był niedostępny .
Po kilkunastu minutach w krzakach znalazłem kartę sim .
- Cholera - przeklnąłem i wróciłem do domu czekając na wiadomość od porywaczy .




*********************************
Mam nadzieję ,że rozdział was nie rozczarował , ale na prawdę nie miałam na niego innego pomysłu :c

Chciałam wam bardzo , bardzo podziękować za mnóstwo miłych komentarzy .
Jesteście najlepsi ♥

                                                                              Kocham Was , Kara ♥♥

14 komentarzy:

  1. ZARĄBISTY !!! Nie czytałam jeszcze nigdy tak wspaniałego opowiadania :) Kocham Jak piszesz je <3 Nie mogę sie doczekać następnego rozdziału :* Życzę weny Kochana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za pomyłkę :) Kocham jak piszecie te opowiadanie :* Życzę wam weny <3

      Usuń
  2. Cudowne !! Daj szybko następny rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny blog :) pomysł zajefajny :3
    czekam na NN ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam do zapisania się do naszego spisu :)
    Prowadzimy również oceniarnie opowiadań :)
    http://wykaz-opowiadan.blogspot.dk/
    http://werdykt-wilka.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny <3 Życzę wam weny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham tego bloga jest serio super

    OdpowiedzUsuń